Jerzy Pawlas o mitach frankowych i innych, fundowanych nam przez rządzących.
„Teraz – gdy banki opanowali banksterzy – nie tylko pieniądz rodzi pieniądz, a jeszcze efektywniej tzw. instrumenty pochodne. Najlepiej jednak zarabiać na kryzysie (jeszcze lepiej, gdy przez siebie wywołanym). Właśnie Europejski Bank Centralny drukuje bilion euro. W takich realiach banki stają się instytucjami banko-podobnymi, a oferowane przez nie usługi – produktami banko-pochodnymi. Wynikałoby z tego, że młodzi wykształceni z wielkich miast żyją w innej rzeczywistości, skoro biorą za dobrą monetę kredyty walutowe. Tym bardziej, że żadnych franków nigdy nie widzieli (otrzymywali polskie złote po aktualnym kursie). Cieszyli się natomiast z wolności zawierania umów i prawa do ryzyka.
Kto nabrał się na hasło wyborcze PO – Platforma bliżej ludzi – to jego sprawa. Niemniej nawet ci „nabrani” zauważyli to „zbliżenie”. Długie ramię fiskalne ścisnęło podatników nie-zmniejszonym VAT-em, nie-zlikwidowanym podatkiem Belki, mrożonym progiem dochodowym i akcyzami. Pożytki żadne, bo wszystko spada w dziurę budżetową” - pisze w najnowszej „Naszej Polsce” Jerzy Pawlas.
Cały tekst dostępny w wydaniu papierowym.