Najnowsze

Tylko w "Naszej Polsce". Kierowca karteki, która wiozła Grzegorza Przemyka o kulisach śledztwa

- Tydzień po pogrzebie Grzegorza Przemyka Biuro Polityczne KC PZPR uradziło, aby winą obciążyć mnie, czyli kierowcę karetki, i pielęgniarza – mówi „Naszej Polsce” Michał Wysocki, człowiek, który został włączony w proces w sprawie zabójstwa Grzegorza Przemyka.

„W Komendzie Stołecznej MO, gdzie był więziony, zagrożono mu, że wykończą całą jego rodzinę. Po pewnym czasie zagrozili, że zabiją mu 6-letniego synka Piotrusia, jeśli nie obwini siebie za śmierć Grzegorza.

- Przeorany cierpieniem, postanowiłem wziąć na siebie winę za niepopełniony czyn. W tym czasie byłem zdruzgotany, wykończony psychicznie. Zacinałem się w mowie, cały się trząsłem, a łzy same lały mi się z oczu. Było mi ciągle zimno, bo ciągła głodówka zrobiła swoje – wspomina pan Michał. – Chciałem odejść z tego świata, aby inni mogli cieszyć się życiem. Obiecano mi, że pomogą popełnić samobójstwo. Wtedy nauczyłem się na pamięć wręczonego przez funkcjonariusza tekstu wymyślonego zeznania, w którym miałem obciążyć siebie. W końcu późną nocą obciążyłem siebie winą za śmierć Przemyka - dodaje - czytamy na łamach "Naszej Polski" .

Grzegorz Przemyk funeral - 01 crop

                                                                                         Fot. wikipedia.org

Michał Wysocki w rozmowie z „Naszą Polską” wyjaśnia:

„Za tuszowaniem zbrodni popełnionej na 19-letnim Grzegorzu Przemyku kryło się dziewięciu generałów, kilkudziesięciu pułkowników, około sześćdziesięciu tajnych współpracowników SB oraz Biuro Polityczne KC PZPR z I sekretarzem, gen. Jaruzelskim. Do tego został włączony Wydział Administracyjny wraz z Wydziałem Propagandy Komitetu Centralnego partii. I z tego gmachu KC szły polecenia polityczne do MSW, Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratury Generalnej, Rady Państwa, a nawet do Sejmu. Do tego zostało zaangażowanych ponad 300 funkcjonariuszy MO, SB, Kontrwywiadu i Wywiadu MSW. Ponadto został zaangażowany kontrwywiad wojskowy.

I po co to wszystko? Ano po to, żeby prawda nigdy nie ujrzała światła dziennego - tak jak kiedyś Katyń, a obecnie Smoleńsk. Ten olbrzymi walec przemocy i zła toczył się i miażdżył wszystkich na swojej drodze. A naprzeciw tej machiny zła jako przeszkoda stanął Cezary Filozof i jego rodzina, mecenas Maciej Bednarkiewicz, mecenas Władysław Siła-Nowicki, koleżanki i koledzy Przemyka z warszawskich szkół średnich, nauczyciele z XVII Liceum Ogólnokształcącego, mama Grzesia, pani Barbara, ojciec Leopold, Warszawskie Pogotowie Ratunkowe i wiele, wiele innych niezapomnianych osób… No i jeszcze ja stanąłem, jako ostatnia zapora na drodze walca przemocy zakłamania i zła.”

 

Polecamy cały tekst Ewy Tylus w najnowszym tygodniku "Nasza Polska" nr 17 (1015) z 28 IV 2015, który prezentuje sprawę śmierci 19-letniego Grzegogrza Przemyka,
zakatowanego na zlecenie komunistycznych oprawców zza biurka.