Najnowsze

Dla kogo miałaby powstać kopalnia węgla brunatnego?

Z nieoficjalnych informacji wynika, że inwestor – PAK Górnictwo przyspiesza prace zmierzające do powstania kopalni węgla brunatnego w woj. wielkopolskim, przeciwko której protestują rolnicy. Spółka ta należy do grupy sprywatyzowanego przedsiębiorstwa ZE PAK (Zespół Elektrowni Pątnica-Adamów-Konin), którego przewodniczącym rady nadzorczej jest biznesmen Zygmunt Solorz-Żak, a Ludwik Sobolewski - jednym z członków rady nadzorczej.

 

– Dziwię się, że koledzy ministrowie nie chcą słuchać naszych argumentów – mówi Janusz Maćkowiak ze Stowarzyszenia Nasz Dom, poseł PSL pięciu kadencji.

W ubiegłym tygodniu około tysiąc rolników protestowało pod Wielkopolskim Urzędem Wojewódzkim przeciwko planom budowy kopalni węgla brunatnego na terenie należącym do dwóch powiatów – rawickim i gostyńskim. Chodzi o wydobywanie surowca ze złóż „Oczkowie” i „Poniec-Krobia”, zlokalizowanych na terenach należących do gmin Miejska Górka i Krobia. Z relacji mediów głównego nurtu nie dowiemy się, że protest nie jest jedynie sprzeciwem ewentualnemu wysiedleniu rolników - mieszkańców tych gmin, ale m. in. udzielenia koncesji na udokumentowanie złoża kopaliny. W Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym toczy się postępowanie w sprawie stwierdzenia jej nieważności. Stroną jest Ministerstwo Środowiska. Inwestorem, który uczestniczy w pracach badawczych, zmierzających do wybudowania kopalni jest PAK Górnictwo, spółka należąca do grupy sprywatyzowanego przedsiębiorstwa skarbu państwa ZE PAK (Zespół Elektrowni Pątnica-Adamów-Konin), w którego władzach zasiadają dwaj wspomniani wyżej panowie. Zastanawiające jest to, dlaczego w sytuacji, gdy prasa pisze (od dawna) o tym, że PAK Górnictwo prowadzi prace rozpoznawcze na terenach złóż i posiada koncesje na poszukiwanie i rozpoznanie złoża wojewoda wielkopolski Piotr Florek mówi, że „nie ma inwestora”. Ministerstwo Gospodarki w udzielonych nam odpowiedziach na zadane pytania ominęło te, dotyczące inwestora zabiegającego o powstanie kopalni. Czyżby obawiano się rozgłosu znanego biznesmena, jednego z najbogatszych Polaków? Z drugiej strony chodzą pogłoski o inwestorze z Chin, który były zainteresowany odkupieniem biznesu polskiej kopalni. Rolnicy bronią swoich terenów, z których mogliby zostać wysiedleni w przypadku powstania kopalni ze względu na to, że są tam zlokalizowane zakłady wiodące produkcyjne i przetwórstwa żywności, a żyzna gleba pozwala na plony wysokiej jakości. Rolnicy podejmowali – od 2011 roku interwencje m. in. u premiera Tuska, ministra gospodarki, ministra środowiska, ale bezskutecznie. Sprawy w sądzie przeciwko prowadzeniu prac geologicznych złożyło ponad 170 rolników. Bywało, że wzywano policję, aby zablokować prowadzenie odwiertów na ich terenach.

Zarząd Powiat Rawickiego 2 stycznia br. skierował do Ministra Środowiska wniosek, w którym zaznacza, że minister środowiska zatwierdził dokumentację geologiczną złoża, która zawiera ponowne obliczenie zasobów złoża „Oczkowie” w oparciu o niewystarczającą ilość odwierconych otworów.  Samo to pokazuje, że Ministerstwo Środowiska, które decyduje o zasobach naturalnych akceptuje pośpiech w działaniach zmierzających do powstania kopalni. Pytaniem kluczowym jest: dla kogo ona miałaby powstać? Protest górników Jastrzębskiej Spółki Węglowej, który spowodował, że zaprzestało prac pięć polskich kopalni węgla, powinien odbyć się w Warszawie pod Sejmem razem z górnikami z Kompanii Węglowej, którzy nie wiedzą tak na prawdę co z nimi będzie. Razem z rolnikami i lekarzami, kolejarzami i innymi ochotnikami. Inaczej okażą się za słabe i wszystko ułoży się po linii zwolenników ostrej prywatyzacji, niszczącej to, co Polskie na polskiej ziemi.