Najnowsze

Rok dwudziesty piąty

III Rzeczpospolita wkroczyła w dwudziesty piąty rok swego istnienia.

Będziemy zatem świadkami hucznego jubileuszu, który z pewnością zostanie rozciągnięty na cały rok: od celebrowania rozmów i umów “okrągłego stołu” (luty-kwiecień), po świętowanie powstania rządu Mazowieckiego (sierpień-wrzesień) i uchwalenia planu Balcerowicza (grudzień), z kulminacją obchodów w dniu 4 czerwca. Szykuje się więc nam rok nachalnej propagandy w wykonaniu polityczno-medialnego establishmentu.

Ta propaganda zostanie wpleciona w dwie kampanie wyborcze, jakie nas czekają: przed wyborami europejskimi w maju i samorządowymi w listopadzie. Te pierwsze odbędą się zaraz po 10. rocznicy wejścia Polski do UE, co może niewątpliwie pomóc partiom wiszącym na pasku Brukseli i Berlina, czyli PO i SLD. Czy jednak na tyle, by odwrócić wyraźny trend sondażowy, który od kilku miesięcy wskazuje coraz większą przewagę PiS-u nad Platformą? To zależy głównie od frekwencji, która w wyborach europejskich zawsze jest niewielka (ok. 25 proc.). Jeżeli bardziej zmobilizuje się elektorat lewicowo-liberalny, to kolejne zwycięstwo PO nie jest wykluczone. Oczywiście waga tego zwycięstwa będzie wyłącznie symboliczna, bo choć Parlament Europejski ma coraz większy wpływ na nasze prawodawstwo, to znaczenie polskich deputowanych jest tam marginalne. Dobrze by jednak było, gdyby większość polskiej delegacji nie stanowiła jedynie dodatku do niemieckiej chadecji lub socjaldemokracji, jak to się dzieje obecnie.

Znacznie większe znaczenie będą miały wybory samorządowe. To już nie będzie tylko sondaż nastrojów społecznych, lecz walka o realną władzę. Z punktu widzenia polityki ogólnopolskiej najistotniejsza będzie bitwa o sejmiki wojewódzkie, które w 2010 r. zostały zmonopolizowane przez układ PO-PSL (gdzieniegdzie z dodatkiem SLD). Teraz z pewnością tak nie będzie, bo kilka województw zostanie odbitych przez PiS: bez wątpienia Podkarpacie (gdzie już się to udało pół roku temu), może Małopolska, Lubelszczyzna, Podlasie. Ale trzeba też pamiętać, że mimo postępującej kompromitacji tego rządu nadal są tereny, gdzie partia Kaczyńskiego nie ma szans na zwycięstwo: Pomorze, Śląsk, niemal całe Ziemie Odzyskane, no i wielkie miasta na czele z Warszawą, gdzie tegoroczny bój o prezydenturę miasta może się rozstrzygnąć między Hanną Gronkiewicz-Waltz a Ryszardem Kaliszem.

Listopadowa walka o samorządy będzie ostatnią rozgrzewką przed dwiema bitwami, które zadecydują o losach Polski do końca tej dekady, a nawet dłużej: w połowie 2015 r. czekają nas wybory prezydenckie, a kilka miesięcy późnej – parlamentarne. Ale zadecydują też o kształcie naszej sceny politycznej. Czy PiS będzie potrafił utrzymać przewagę nad Platformą? Czy SLD pozostanie trzecią siłą, czy może okaże się silniejsze niż PO? Czy ludowcy pod wodzą Janusza Piechocińskiego nie ulegną marginalizacji? Jakie szanse stoją przed nowymi formacjami Jarosława Gowina i Janusza Palikota? Czy Jarosław Kaczyński pozostanie hegemonem po prawej stronie, a Leszek Miller – po lewej? Na te wszystkie pytania uzyskamy odpowiedzi w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy.

A znacznie wcześniej dowiemy się, czy Donald Tusk pozostanie premierem. Ostatnie doniesienia niemieckich mediów, “odgrzewające” temat kandydowania lidera PO na szefa Komisji Europejskiej, mogą być oczywiście tylko niczym niepopartymi plotkami, ale nie wykluczone, że jakieś zakulisowe rozmowy na ten temat jednak się toczą. Gdyby te doniesienia okazały się prawdą, prawdziwa rewolucja czekałaby nie tylko Platformę, ale i całą polską politykę, którą Tusk w ostatnich latach zdominował.

Paweł Siergiejczyk

Fot. za http://www.radionafali.com/audycje-podcast/tajemnice-iii-rp/

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska" Nr 1 (947) z 3 stycznia 2014 r.