Po raz piąty w historii naszego kraju będziemy obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Ciągle przybywa stowarzyszeń i ludzi, którym bliscy są Żołnierze Niezłomni. Jednak bój o pamięć tych bohaterów oraz należną godność rodzin pomordowanych rodzin nadal trwa.
– Jestem przekonany, że doprowadzimy nasze państwo do takiego stanu, w którym bohaterowie będą mogli być z tego państwa dumni – zapewniał poseł Stanisław Pięta, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu Tradycji i Pamięci Żołnierzy Wyklętych, podczas konferencji, zorganizowanej w Sejmie 19 lutego. – Widzimy, jak komunistyczni oprawcy chowani są na Wojskowych Powązkach, widzimy, jak wysokie emerytury odbierają komunistyczni zbrodniarze. Są to sprawy dla nas bardzo bolesne, pokazują, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia – wyliczał poseł Pięta. Z kolei historyk, dr Dariusz Kucharski, mówił: – Wreszcie po wielu latach udało się upamiętniać niezłomnych bohaterów. Idea i wartości, jakie reprezentowali Żołnierze Niezłomni, są żywe także i dziś. To ci ludzie, którzy stawili opór Rosji sowieckiej i komunistom, sprzedawczykom sprawy polskiej, pokazali, że są wierni hasłu: Bóg, Honor i Ojczyzna.
Społeczny Komitet Upamiętnienia „Żołnierzy Wyklętych” pod redakcją Dariusza Kucharskiego oraz Rafała Sierchuły wydał w wersji papierowej i internetowej publikację „Dla Niepodległej. Żołnierze Wyklęci 1944-1963”. Tygodnik „Nasza Polska” objął patronatem tę historyczną pozycję, która rozpoczyna się słowem abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Stowarzyszenia i organizacje, które licznie wchodzą w skład komitetu upamiętniającego „Żołnierzy Wyklętych”, postanowiły społecznie rozpowszechniać tę publikację, przekazując ją nieodpłatnie jako „pomoc edukacyjną w przywracaniu Niezłomnych do społecznej świadomości”.
Fot. Nasza Polska / MK
Dr Rafał Sierchuła przypomniał historię dwóch niezłomnych żołnierzy, pochodzących z Wielkopolski - Stanisława Kasznicy i Lecha Nejmana. – Byli elitą, jak wielu Żołnierzy Wyklętych, uczyli się prawa, chcieli przebudować II RP. Zależało im na tym, aby Polska rozwijała się. W 1939 roku obaj rozpoczęli działalność konspiracyjną, za którą zostali skazani i oskarżeni o kolaborację z Niemcami. Zginęli w aurze tego, że zdradzili Polskę, na której im tak zależało – przypomniał, podkreślając, o jak wielu jeszcze bohaterach nie słyszała młodzież.
Jak tłumaczył historyk i publicysta Leszek Żebrowski, komunistom chodziło nie tylko o wyklęcie Niezłomnych Żołnierzy i pomordowanie ich, ale także o stosowanie odpowiedzialności zbiorowej. Oprawcy nie wahali się wsadzać do więzień małych dzieci. Żebrowski podkreślił, że jest bardzo wiele postępowań, które toczą się o stwierdzenie nieważności stalinowskich wyroków. – Wszystkie wyroki wydane przez wojskowe sądy rejonowe na podstawie oskarżeń ówczesnych prokuratur były nieważne, nawet w majestacie komunistycznego prawa. Zarówno prokuratury, jak i sądownictwo wojskowe w tamtym okresie były powołane wbrew ustawom. Teraz musimy udowadniać, że ci ludzie byli niewinni – mówił Żebrowski.
Fot. Nasza Polska / MK
Przypomniał również, jak w 2011 roku, podczas ustanawiania Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, w jednej z sejmowych komisji poseł Andrzej Celiński kwestionował określenie „powstanie antykomunistyczne”. – Przeprowadził wywód, powołując się na rzekome wieloletnie badania wykazujące, jakoby żadnego powstania antykomunistycznego nie było – mówił Żebrowski, zwracając uwagę, że poseł Celiński przekonywał innych członków komisji, aby zastąpić „powstanie antykomunistyczne” określeniem „ruch oporu”. W efekcie w ramach kompromisu uzgodniono, że ustawa ustanawiająca 1 marca Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” będzie poświęcona antykomunistycznemu podziemiu. – Dobre i to. Jednak „antykomunistyczne powstanie” zostało całkowicie wyrzucone z uzasadnienia do ustawy – podsumował historyk.
Podczas konferencji w Sejmie sala po brzegi wypełniona była przedstawicielami różnych organizacji i stowarzyszeń działających na rzecz przywrócenia pamięci Niezłomnym Żołnierzom. Podkreślali oni, że coraz więcej młodych ludzi angażuje się w obchody upamiętniające bohaterów i coraz liczniejsza grupa Polaków pragnie poznać historię ofiar komunistycznego terroru. Możliwe jest to dzięki spotkaniom z rodzinami poległych bohaterów i coraz większej liczbie miejsc pamięci.
Magdalena Kowalewska
