To nie koniec ery Saakaszwilego

4 min. czytania

Redakcja

05 listopada 2013 r.

4 min. czytania

Redakcja

05 listopada 2013 r.

Z Magdaleną Żuraw, dziennikarką, koordynatorką pomocy dla gruzińskich dzieci, rozmawia Redakcja “Naszej Polski”:

 

 

– Wybory prezydenckie w Gruzji wygrał Giorgi Margwelaszwili, którego popierał prorosyjski premier Bidzina Iwaniszwili. To koniec ery prozachodniego Micheila Saakaszwilego, którego kandydat zdecydowanie przegrał?

 

– To prawda. Wygrał człowiek popierany osobiście przez premiera Iwaniszwilego – postać kontrowersyjna i tajemnicza, której rola w kształtowaniu obecnej polityki Gruzji jest mocno niejednoznaczna. Jak pisałam w jednym z moich artykułów, wszystko wskazuje na to, że obecny premier rządu Gruzji w przeszłości nie stronił od pomocy ze strony Moskwy. Przykładowo: dla wielu ciekawostką pozostaje sposób, w jaki Gruzin, urodzony w małej wsi Czorwila, zdobył pieniądze na założenie Rosyjskiego Banku Kredytowego, dzięki któremu w ciągu paru lat uplasował się w czołówce rosyjskich miliarderów.

 

– Zdaniem krytyków Iwaniszwilego także okoliczności, w jakich zbił kapitał 6,4 mld dolarów – czyli równowartość połowy PKB Gruzji – nie są do końca jasne. Podobnie zresztą wygląda sprawa samych jego powiązań z Federacją Rosyjską. Nie jest tajemnicą, że właśnie tam Iwaniszwili dorabiał się gigantycznej fortuny, ani to, że w Rosji miliarderem nie zostaje człowiek znikąd, bez jednoznacznego poparcia Kremla…

 

– Ale, moim zdaniem, to wcale nie koniec ery Saakaszwilego. Jego kandydat przegrał z większym poparciem niż przewidywano. Gruzini mogą szybko znudzić się bądź – co bardziej prawdopodobne – zawieść na nowym prezydencie i obozie Iwaniszwilego.

Przeczytaj również: Polacy w Gruzji. Carat zesłał ich na „ciepłą Syberię”, a oni zbudowali Tbilisi

 

– Zaczynają się spekulacje, czy prorosyjski rząd i prezydent nie rozpoczną ery aresztowań ludzi Saakaszwilego…

 

– Na pewno można spodziewać się represji. Politycy opozycji już teraz zakładają się, kto pierwszy trafi za kratki. I choć to być może przesadzone obawy, to nie ulega wątpliwości, że ekipa Iwaniszwilego nie będzie się patyczkować z przeciwnikami politycznymi.

 

– Co te wybory oznaczają dla relacji polsko-gruzińskich?

 

– To zależy od tego, jaki kurs obierze nowy prezydent, Iwaniszwili i jego ludzie. To jak na razie zagadka: z jednej strony dążą do zacieśniania więzów z Rosją, z drugiej – nie podważają prozachodniej linii wcześniejszego rządu. Program Gruzińskiego Marzenia dotyczący polityki wewnętrznej także pozostaje jedną wielką niewiadomą. Jeśli nowa władza nie wycofa się z aspiracji europejskich i proatlantyckich, i jeśli nie postawi na brutalną rozprawę z opozycją, stosunki polsko-gruzińskie nie ulegną większym zmianom.

 

– Prowadzi Pani pewnego rodzaju misję charytatywną w Gruzji. Proszę nam o niej opowiedzieć.

 

– Staram się na własną rękę pomóc dzieciom z obozu dla uchodźców z Osetii Południowej w Szawszwebi – wsi, która w 2008 r. jako pierwsza znalazła się pod rosyjskim obstrzałem. Sytuacja osób żyjących obecnie w obozie jest niezmiernie ciężka. Wszelka pomoc humanitarna, gdy tylko światowe media odwróciły uwagę od problemu, przestała napływać, bezrobocie sięga 80 proc., brakuje perspektyw i motywacji do działania. Zatem w trosce o los tamtejszych dzieci katolickie organizacje, głównie polski misyjny Zakon Ojców Kamilianów, zorganizowały dla ok. 50 małych Gruzinów w wieku wczesnoszkolnym świetlicę w postaci Centrum Rehabilitacyjnego Psychologiczno-Socjalnego, gdzie trzy razy w tygodniu odbywają się zajęcia dydaktyczne i terapeutyczne. Główny sponsor projektu, włoska organizacja UMMI (Union Medici Misionaria Italiana) w maju br. wycofała się z dalszego finansowania Centrum, a jego przedstawiciele poszukują pomocy finansowej zarówno na terenie Gruzji, jak i państw Unii Europejskiej. Moje zadanie sprowadza się do organizowania paczek z darami dla tamtejszych dzieci, dzięki którym mają czym pisać w szkołach, w czym chodzić i czym się bawić.

 

– Jak więc możemy pomóc?

 

– W tym momencie – przekazując dary. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wielu ludzi przyłączyło się do akcji “Pomóżmy dzieciom w Gruzji!”. To dzięki nim do dzieci trafiły m.in. buty, ubrania, przybory szkolne, zabawki, sprawiając im ogromną, ujmującą za serce radość. Niezaspokojonych potrzeb jest jednak nadal bardzo dużo. Dlatego wciąż nawołuję do pomocy. Wielkimi krokami zbliża się zima. Dzieci nie mają kurtek chroniących przed mrozem, ciepłych ubrań, odpowiedniego obuwia i w tym momencie jest to dla mnie i wszystkich osób, które walczą o dobro maluchów, priorytet. Zwłaszcza że jeśli nie my, to być może nikt inny im nie pomoże. Całe szczęście, że nasi rodacy mają naprawdę wielkie serca, czego doświadczamy od miesięcy. Dlatego też mam nadzieję, że i tym razem nie pozostaną głusi na potrzeby najmniejszych – niezależnie od ich narodowości czy miejsca zamieszkania.

 

Kontakt w sprawie pomocy dla dzieci z Gruzji: Magdalena Żuraw – tel. +48 533-566-789 mail: [email protected]

 

Wywiad ukazał się w najnowszym numerze tygodnika “Nasza Polska” Nr 445 (940) z 5 listopada 2013 r.

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Film akcji napędzany ponadczasowymi wartościami – rozmowa z twórcami filmu “Sygnał”

[WYWIAD] Prezydent Przemyśla: ludzie są zszokowani naszą pomocą

Rosjanie myśleli, że to będzie blitzkrieg. Mylili się – rozmowa z red. Arturem Żakiem

Ukraińcy doceniają polską pomoc – rozmowa z red. Arturem Żakiem

ONZ jest po prostu potrzebne – rozmowa z Edgarem Kobosem

Giewont w narodowych barwach? Potrzymajcie mi telefon! – rozmowa z M. Targańską, autorką podświetlenia krzyża

[WYWIAD] Latająca Mama, czyli stewardessa i mama na pełen etat

Krucjata Młodych – kim jest Maciej Maleszyk i o co walczy ten ruch katolicki

Inne kategorie

Czytaj także