21 października w Trybunale w Strasburgu zostanie ogłoszony wyrok w sprawie skargi katyńskiej.
Co będzie dalej? Czy będzie on wystarczający, by położyć kres kłamstwom na temat mordu na polskich jeńcach dokonanego przez sowieckie państwo w 1940 r.?
Wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, na który czekali nie tylko krewni ofiar mordu zapadł już 5 września. Jest to drugi i ostateczny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w tej samej sprawie. Skarga katyńska15-stu krewnych ofiar zbrodni katyńskiej ma na celu ocenę umorzonego śledztwa prowadzonego przez Rosję w sprawie mordu katyńskiego dokonanego na ziemiach byłego ZSRR z rozkazu Stalina oraz prawną rehabilitację ofiar, uznanych za wrogów sowieckiej władzy. Nic nie jest w stanie wynagrodzić bliskim zadania ofiarom okrutnej śmierci i zakopania zwłok w NKWD-owskich dołach. Ofiary te - wojskowi, policjanci, nauczycieli, lekarze, prokuratorzy i inni członkowie polskiej elity nadal spoczywają na obcej ziemi.
Rosja do tej pory odżegnuje się od „Katynia”, a z drugiej strony sama, jako następca prawny ZSRR, w 2004 r. zamknęła śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej. W 2012 roku, po pierwszej rozprawie dotyczącej skargi katyńskiej (rozpatrywało ją siedmiu sędziów mniejszej izby ETPCz) ogłoszono, że była to zbrodnia wojenna, szczególnego znaczenia, nie ulegająca nigdy przedawnieniu, winę za nią ponoszą władze sowieckie oraz, że krewni ofiar zostali nieludzko potraktowani przez Rosjan wówczas, gdy dochodzili przed Trybunałem prawdy o swoich bliskich. Ten wyrok i tak był dobry dla skarżących, ale chcąc go poprawić wnieśli apelację. W związku z tym sprawą zajęło się 17-stu sędziów Wielkiej Izby ETPCz.
Po stronie skarżących stanęło w Trybunale łącznie aż sześć międzynarodowych organizacji broniących praw człowieka, znaczących w świecie, a wśród nich m. in.: grupa prawnicza Public International Law and Policy Group, Amnesty International, Open Society i Rosyjski Memoriał. Polski rząd ma przyznany status strony trzeciej w sprawie i jest reprezentowany przez MSZ. Natomiast żadna polska organizacja ani stowarzyszenie nie poparła skargi katyńskiej w Trybunale.
„Najwyraźniej społeczność międzynarodowa jest bardziej zainteresowana problemem katyńskim niż Polacy. Taki stan rzeczy świadczy też o tym, jak bardzo fałszywe są deklaracje polskich wysokich instytucji państwowych, tudzież polityków w sprawie zbrodni katyńskiej” – napisały w swoim oświadczeniu córki zamordowanych oficerów z rozkazu katyńskiego - Witomiła Wołk-Jezierska (córka porucznika artylerii ciężkiej Wincentego Wołka) i Krystyna Krzyszkowiak (córka oficera Policji Państwowej Michała Adamczyka). Zaznaczają również, że Rzecznik Praw Obywatelskich, dr hab. Irena Lipowicz w ogóle nie zareagowała na pisemną prośbę o wystąpienie do Komisarza Praw Człowieka Rady Europy po to, aby Komisarz przedłożył pisemne uwagi i uczestniczył w sprawie zamordowanych Polaków jako strona zainteresowana. Skarga powstała w 2004 r. z inicjatywy prof. Ireneusza Kamińskiego (obecnie pełnomocnika skarżących w Trybunale).
Skarga nosi nazwę „Janowiec i inni przeciwko Rosji” i żyje już tylko 14 z 15 skarżących. Skarżący Federację Rosyjską krewni ofiar zbrodni nie oczekują odszkodowań finansowych. Jako wynagrodzenie krzywd chcą tylko, żeby polskie państwo pomogło im wypełnić prawo dotyczące zbrodni wojennych i żeby mogli pochować godnie szczątki ofiar zbrodni w kraju ich przynależności narodowej.
W tej kwestii opór stawia Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która jest wskazywana przez instytucje państwowe jako decydująca w sprawach związanych z „Katyniem”.
Krewni ofiar występowali wielokrotnie do Rady, powołując się na prawo, także międzynarodowe, zapisane w konwencjach, o sprowadzenie szczątków ofiar mordu do Polski. ROPWiM zawsze kategorycznie odmawiała tego. Na początku tego roku został skierowany list otwarty w sprawie sprowadzenia wszystkich szczątków z miejsc zbrodni do Prezydenta, Premiera oraz imiennie do kilku ministrów. Widząc opór administracyjny i brak odpowiedzi najważniejszych osób w państwie i ministrów dwie panie – Wołk-Jezierska i Krzyszkowiak zaczęły domagać się od Rady uzasadnienia prawnego, dlaczego blokuje pochowanie szczątków ich ojców w ojczyźnie. Dokładnie wiadomo, w której mogile spoczywa śp. Wincenty Wołk. Są także dokumenty z ekshumacji z lat 90-tych, które ukazują przy których szczątkach znaleziono imienne karty wizytowe śp. Michała Adamczyka. Obie córki, spadkobierczynie prawne tych oficerów nie ustają w staraniach, żeby godnie pochować szczątki ojców w Polsce. Po to oddały już swój materiał genetyczny do laboratorium Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów, niedawno utworzonej w celu identyfikacji odnalezionych szczątków ofiar wojny i represji.
96-letnia wdowa po Wincentym Wołku – Ojcumiła Wołk w otwartym liście do Władysława Bartoszewskiego, przewodniczącego Rady napisała:
„Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa wszystkimi związanymi z Katyniem działaniami dowodzi, że wyklucza oficerów wymordowanych w zbrodni katyńskiej z obowiązujących Świat i Polskę norm i praw, a tym samym uznaje za słuszne i ocenia Ofiary Zbrodni Katyńskiej stalinowskimi kryteriami z „decyzji 5 marca 1940 roku” . (…)Kłamiąc w sprawie reekshumacji ROPWiM pozostawia Ofiary Zbrodni Katyńskiej w Rosji jako namacalny dowód zwycięskiego Ich pogromu”. Na dowód tego wdowa wymienia „pakowanie szczątków w wory na śmieci i zwalanie ich do dołów wykopanych dla Nich w 1940 roku przez NKWD”. Rada od zawsze nazywa te doły „grobami” i „polskimi cmentarzami” (!). Wdowa wymienia, że Rada „przyzwalała na niebywałe profanacje szczątków przez wyrywanie złotych zębów z czaszek i ich rozbijanie”. Zarzuca Radzie „przekazywanie polskim ministerstwom, instytucjom i społeczeństwu nieprawdziwych informacji na temat prowadzonych prac archeologicznych i lekceważenie szeregu istniejących możliwości identyfikacji Zamordowanych - genetycznej, audiowizualnej i rekonstrukcji antropologicznej” – powszechnie znanych i stosowanych. Jednak głównym celem listu było zwrócenie uwagi na lekceważenie przez Radę międzynarodowych konwencji wojennych i krajowych praw należnych oficerom polskim ofiarom zbrodni katyńskiej.
Pani Ojcumiła przypomniała panu Bartoszewskiemu, że - jako minister w kwietniu 2001 r. powiedział: „zamknęliśmy zaszłości historyczne” Katynia. „Otóż my, rozliczający Katyń przed ETPCz sprawy Katynia nie zamknęliśmy i nie zamkniemy dopokąd szczątki naszych Najbliższych nie spoczną tu, gdzie Ich miejsce” - napisała w liście Ojcumiła Wołk. W swojej krótkiej odpowiedzi na ten list Władysław Bartoszewski nie zaprzeczył zarzutom wdowy wobec działań ROPWiM, ale równocześnie wyraził swoją pełną solidarność z działaniami deklarowanymi przez dr hab. Andrzeja Kunerta - sekretarza ROPWiM.
Ewa Tylus
Graf. Kamil Skwirut



