Z posłem Mariuszem Błaszczakiem, przewodniczącym Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość, rozmawia Magdalena Kowalewska
Doczekaliśmy się wreszcie długo zapowiadanej rekonstrukcji rządu. Rzeczywiście będzie ona służyła dobru obywateli jak zapewniał premier?
- Jeden z publicystów określił rekonstrukcję Donalda Tuska jako „pudrowanie trupa”. I rzeczywiście, jest to bardzo celne określenie, bo ten rząd źle rządzi. Ponad 70 proc. Polaków negatywnie ocenia rząd Tuska i koalicję PO-PSL. W tym państwie nie sposób umówić się do lekarza, bez pracy jest ponad 2 miliony Polaków, kolejne 2 miliony to ludzie, którzy zostali wypchnięci na emigrację, bezrobocie jest szczególnie dotkliwe dla ludzi młodych... Brak perspektyw w Polsce to przejaw tego, do czego doprowadziły rządy Donalda Tuska.
Rząd koalicji PO-PSL chwali się wykorzystaniem pieniędzy unijnych. Jednak pytam: dlaczego w Polsce po sześciu latach nie możemy wskazać wymiernych efektów wydatkowania ponad 300 mld złotych i mamy do czynienia z wszechogarniającą korupcją? Państwo rządzące przez PO i PSL jest przeżarte korupcją. Ostatnio afera informatyczna, ale wcześniej można by wymienić aferę hazardową, stoczniową czy aferę Amebr Gold. To jest cecha Donalda Tuska: afera goni aferę. Nadużycia, to właśnie to, z czym mamy dzisiaj do czynienia.
A nie ma Pan wrażenia, że rekonstrukcja rządu przez premiera została ogłoszona nie w przypadkowym terminie, wtedy gdy wybuchła największa afera korupcyjna po 1989 roku?
- To nie ulega wątpliwości. Ta rekonstrukcja musiała nastąpić, skoro prokurator postawił zarzuty Sławomirowi Nowakowi, musiał on z rządu odejść. Jest broniony przez Donalda Tuska. Przecież na ostatniej konwencji Platformy Obywatelskiej Tusk fetował Sławomira Nowaka. Nowak powinien zostać usunięty ze struktur Platformy. Tymczasem wciąż jest szefem struktur PO na Pomorzu. Ale to obrazuje, jakie Donald Tusk ma podejście do przestrzegania prawa.
Tusk fetuje Nowaka, mimo prowadzonego śledztwa wobec byłego ministra transportu. Tymczasem Adam Hofman potrafi zachować twarz i na czas wyjaśnienia nieprawidłowości w rozliczeniu z fiskusem, dotyczącego pożyczonych pieniędzy, zawiesza swoje członkostwo w PiS. Jednak w mainstreamie to Hofman jest idealnym chłopcem do bicia…
- Media próbują porównywać te dwie sprawy. Jednak mają one zupełnie inny wymiar. Rzeczywiście, Adam Hofman zachował się wzorowo. Złożył wniosek o zawieszenie swojej działalności do czasu wyjaśnienia wspomnianej sprawy. W jego sprawie chodzi o niezapłacenie podatku od pożyczki. Przypomnę, że takie wykrocznie jest karane grzywną. Z kolei w przypadku rządu Donalda Tuska mamy do czynienia z nadużyciami, z korupcją, z przestępstwami na wielomilionowe kwoty. Powołano fundusz łapówkowy, z którego miliony złotych trafiały do kieszeni skorumpowanych rządzących! A w przypadku chociażby afery informatycznej chodzi, o co najmniej 1,5 mld złotych.
CBA zapowiada kolejne zatrzymania w infoaferze. Ale zdaje się, że korupcja sięgnęła też przemysł zbrojeniowy. CBA kontroluje Agencję Mienia Wojskowego, a wiceminister ministerstwa obrony gen. Waldemar Skrzypczak podaje się do dymisji. Dlaczego niemal ostatnio każdego dnia dowiadujemy się o aferach w polskim państwie, mających miejsce na najwyższym szczeblu?
- Dlatego, że mamy do czynienia właśnie z taką władzą. Z władzą przeżartą korupcją.
Prawo i Sprawiedliwość postuluje, aby CBA zajęło się sprawdzeniem wszystkich przetargów, które zostały przeprowadzone przez MON. Dymisja gen. Skrzypczaka jest spóźniona. Ta dymisja powinna nastąpić wtedy, kiedy szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego uchylił certyfikaty dostępu do informacji niejawnej dla wiceministra Skrzypczaka. Miało to miejsce przecież miesiące temu, a tej dymisji wówczas nie było.
Przypomnę, że posłowie PiS zwrócili uwagę na nadużycia związane ze zmianą specyfikacji przetargowej w sprawie zakupienia dla marynarki wojennej okrętów podwodnych. Wyraźnie pod określoną jedną firmę zmieniono specyfikację przetargową. A jeszcze wcześniej składaliśmy wniosek do Najwyższej Izby Kontroli z prośbą o kontrolę zakupu samolotów dla Wojska Polskiego. Chodzi tutaj znowu potężne pieniądze, miliardy złotych! Twierdzenie, że jest jakaś tarcza antykorupcyjna jest fikcją.
Ale Julia Pitera w jednym z wywiadów źródeł korupcji infoafery doszukuje się w PiS…
- Widać, że Julia Pitera oderwała się od rzeczywistości. Zapomniała, że od sześciu lat rządzi jej protektor polityczny Donald Tusk, a ona w poprzedniej kadencji miała zająć się przygotowaniem ustawy antykorupcyjnej. Ustawa nie pojawiła się. To co, robi Julia Pitera to jest jeden wielki kabaret.
Mam wrażenie, że bezpieczeństwo obywateli państwie, w którym korupcja sięga wojska, może być zagrożone.
- Oczywiście, że korupcja zagraża bezpieczeństwu obywateli, ponieważ dotyczy sfery obronności naszego kraju. Ale pamiętajmy, że korupcja w ogóle jest olbrzymim zagrożeniem. Ostatnio prasa donosiła, że europejski Urząd Antykorupcyjny stwierdził, że jedna czwarta przetargów, które są realizowane w Polsce przesiąknięta jest korupcją. Mamy do czynienia z patologiami, z którymi władza nie chce walczyć, ponieważ swojego czasu dała sygnał przyzwalający na nadużycia. Usunięcie byłego szefa CBA, ministra Mariusza Kamińskiego ze stanowiska wtedy, kiedy wykrył patologię sięgają najwyższych władz koalicji PO-PSL było sygnałem, że złodziejstwo w Polsce pod rządami tej władzy jest dopuszczalne. A potem są tego takie konsekwencje. Do tego dochodzi brak odpowiedzialności rządzących. Proszę zwrócić uwagę na to, że ostatnio z powodu katastrofy w supermarkecie na Łotowie, w której zginęło 54 osoby, premier podał się do dymisji, a Donald Tusk po katastrofie pod Smoleńskiem, w której zginął prezydent Rzeczypospolitej i pozostałe 95 osób, twierdzi że Rosja wyjaśni sprawę przyczyn katastrofy smoleńskiej i że to Rosja przeprowadzi należne śledztwo. Widzimy, z kim mamy do czynienia.
A co z Mariuszem Kamińskim i Tomaszem Kaczmarkiem? Co oznacza wniosek o uchylenie immunitetu tym posłom dla PiS?
- Dla opinii publicznej oznacza to, że pod rządami Donalda Tuska karani są policjanci, którzy wykrywają nadużycia, a nie ci, którzy nadużyć się dopuścili. Przypomnę, że pani Sawicka, była posłanka PO, koleżanka Donalda Tuska została uniewinniona. Taki mamy stan naszego kraju. Wymaga on dogłębnej zmiany. Jedynie Prawo i Sprawiedliwość daje gwarancję przeprowadzenia takiej zmiany. Pozostali, którzy nazywają siebie opozycją w rzeczywistości są elementami tej władzy. Np. SLD jest koalicjantem PO i PSL. A przykładem może być powołanie na stanowisko wiceprezesa Najwyższej Izby Kontroli Jacka Łuczkiewicza, który swego czasu był posłem SLD, był również wiceministrem finansów w rządzi Leszka Millera. A więc ta koalicja, która formalnie składa się z dwóch partii, w rzeczywistości jest znacznie szersza.
Rozumiem, że jak PiS dojdzie do władzy wspomnianych afer i układów nie będzie?
- Rozliczymy te afery i doprowadzimy to tego, że Polska będzie krajem, w którym ludzie twórczy będą mogli realizować swoje pomysły, bo dziś mamy do czynienia z olbrzymim podatkiem korupcyjnym, z patologiami, z którymi obecny rząd sobie nie radzi.
Zmianę nazwy mostu w Bydgoszczy, którego patronem był Lech Kaczyński na Most Uniwersytecki również można zaliczyć do patologii tej władzy?
- To jest nikczemność. Dla mnie jest to prowokacja. Rządzącym zależy, aby prowokować, żeby jątrzyć, bo to przecież radni PO i prezydent Bydgoszczy, który również reprezentuje Platformę, doprowadzili do tej zmiany nazwy. To nie mieści się w naszej kulturze, żeby takie podejmować decyzje. Mamy do czynienia z barbarzyńcami, z ludźmi, którzy nie mają poczucia honoru.
Wywiad ukazał się w najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska" Nr 48 (943) z 26 listopada 2013 r.

