“Nasza Polska” ustaliła, że kilka lat temu okradziono polskich i rosyjskich żołnierzy z Reduty Ordona. Użyto w tym celu koparek, a wszystko to działo się niemal w centrum stolicy.
30 września wygasło pozwolenie na prace archeologiczne na Reducie Ordona. Niedawno badania wykopaliskowe potwierdziły, że reduta znajdowała się na warszawskiej Ochocie, a nie jak dotąd sądzono na Woli. Poza setkami zabytków archeolodzy z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie przy pomocy członków Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego "Exploratorzy.pl" odkryli na terenie fortyfikacji wojennej z okresu Powstania Listopadowego jamy grobowe ze szczątkami polskich i rosyjskich żołnierzy. Nie zdążyli jednak przebadać całego terenu. Czy teraz w tym miejscu rozpoczną się prace budowlane firmy Tremon Polska? O tym zadecyduje Stołeczny Konserwator Zabytków. Na razie warto podsumować wyniki badań opisanej przez Mickiewicza reduty, która - wszystko na to wskazuje - została niedawno odkryta na nowo, a wcześniej okradziona. Pozostają też pytania bez odpowiedzi. Dlaczego nadzory archeologiczne w pobliżu reduty nie natrafiły na pozostałości po bitwie i szczątki poległych? Czy teren zostanie wpisany do rejestru cmentarzy wojennych? Kim był tajemniczy żołnierz, obrońca reduty, z amputowaną nogą? Czy minister Zdrojewski i Hanna Gronkiewicz-Waltz w końcu przemówią w tej sprawie?
Jak wyglądała reduta?
Do ostatniego dnia prac archeolodzy i poszukiwacze z "Exploratorzy.pl" odnajdywali zabytki i szczątki. Termin prac jednak wygasł z dniem 30 września. Teraz wszystko zależy od sprawozdania kierownika badań, który może wnioskować do Stołecznego Konserwatora Zabytków o kontynuowanie prac w roku przyszłym. Na razie dokonano wstępnej rekonstrukcji Reduty Ordona, bowiem zdobyte informacje o wale, fosie czy wilczych dołach pozwolą na doprecyzowanie kształtu i wielkości warszawskiej fortecy z okresu Powstania Listopadowego. Zlokalizowano obecnie około 50 szczątków ludzkich. - Niestety fosa została wcześniej zniszczona i w dużej mierze ograbiona – mówi Michał Paczkowski, archeolog. - Badamy tak na prawdę tylko fragment Reduty Ordona. Świetnie, że udało nam się uchwycić zakręt tej reduty, co pozwala na jej dokładniejsze usytuowanie w terenie i jej orientację, zakładając - jak podają źródła historyczne - że wejście do reduty znajdowało się od strony Warszawy, czyli od wschodu – dodaje Witold Migal, archeolog z PMA.
Bezwładnie rzucone ciała
- Na reducie znaleźliśmy sześć złotych dukatów niderlandzkich, szablę, pałasz, elementy broni skałkowej, ładownice, fragmenty mundurów. Na terenie prochowni znaleźliśmy oczywiście amunicję, czyli dokładnie to, co powinno znajdować się w prochowni. Natomiast najciekawsza sytuacja dotyczy pasa wilczych dołów zlokalizowanego przed fosą. W części dołów odnaleźliśmy szczątki żołnierzy i zabytki. Uchwyciliśmy więc dwie fazy: bitwy i czasu po bitwie, kiedy w taki a nie inny sposób dokonano pochówków - mówi Michał Paczkowski, archeolog. - Ciała zostały bezwładnie rzucone w wilcze doły. Polaków pochowano razem z Rosjanami. Wstępnej identyfikacji szczątków dokonywali członkowie "Exploratorzy.pl" po guzikach i galanterii mundurowej - dodaje Adrian Kłos z MSHE. Jak zapewnia dr Maurycy Stanaszek, antropolog z PMA, jeśli uda się zebrać pieniądze, to będzie można przeprowadzić badania DNA, które mogłyby pozwolić na identyfikację przynajmniej części osób, których szczątki znaleziono. Ale czy znajdą się na to środki, skoro brakowało ich na badania na "Łączce" na warszawskich Powązkach?
Czy okradziono zmarłych?
Na Reducie Ordona odnaleziono także skupisko kości wrzuconych luzem. Żadna z nich nie zachowywała naturalnego układu anatomicznego. Szczątki pozbawione były niemal całkowicie zabytków. Pomiędzy kośćmi znajdowała się próżnia, co wskazuje, że czas nie pozwolił na wytworzenie wypełniska. Innymi słowy, do zbezczeszczenia zwłok doszło stosunkowo niedawno. - Szczątki rzucone luzem faktycznie zostały na Reducie Ordona odnalezione. (…) Niestety, żadne ze skupisk kości nie nadawało się do obrysowania. Kości zostały tam wrzucone chaotycznie, przemieszane, zapewne około dziesięciu osobników - mówi Marcin Karczewski, archeolog. Być może to żołnierze z okradzionych wilczych dołów. Okradziona została też niemal cała fosa. Jeśli po walce z powodów praktycznych wrzucano zmarłych do gotowych dołów, to mogli znaleźć się równie dobrze w fosie. Ta jednak kilka lat temu została ograbiona. I to nie poprzez użycie wykrywaczy metali (zrzucenie odpowiedzialności wyłącznie na poszukiwania z detektorami to nieporozumienie), ale poprzez użycie ordynarnego, ciężkiego sprzętu, jakim była w tym przypadku koparka (łyżka koparki pozostawiła w ziemi ślady zębów). Być może więc zbezczeszczone szczątki pochodzą także z fosy.
Gen. Sowiński na Reducie Ordona?
To daleka hipoteza, ale archeolodzy jej nie wykluczają. W trakcie prac archeologicznych natrafiono na szkielet z amputowana nogą. Antropolog przed przewiezieniem szczątków na szczegółowe badania stwierdził po oględzinach kości, że amputacja nastąpiła wcześniej niż w czasie samej obrony Reduty Ordona. - Przy odkryciu szczątków żołnierza z amputowaną nogą pierwsze skojarzenie dotyczyło gen. Sowińskiego, obrońcy pobliskiej Woli. Jednak to oczywiście nie jest żadne potwierdzenie, że nasz żołnierz to generał. Za to można już wysnuwać przypuszczenia, że był to Polak, obrońca Reduty Ordona, bowiem trudno sobie wyobrazić żołnierza bez nogi w szeregach wojska szturmującego redutę. w tym przypadku, jak i we wszystkich innych, należy zaczekać przede wszystkim na wyniki badań antropologicznych i genetycznych - wyjaśnia Witold Migal, archeolog z PMA, kierownik prac archeologicznych na Reducie Ordona.
Meczet na reducie
Część Reduty Ordona i jej przedpola wchłonęła rozbudowa Alei Jerozolimskich. W pobliżu rozpoczęto także budowę meczetu. Podczas prac budowlanych sprawowany był nadzór archeologiczny. Wówczas jednak nikt nie wspominał o odkryciu zabytków z walk o redutę. Nie natrafiono też na szczątki, pomimo że prawdopodobnie sieć wilczych dołów została częściowo zabrana przez aleje. W ostatnich dniach wykopalisk odkryto groby pod samym płotem od Alej Jerozolimskich. Kolejne znajdują się zapewne na odcinku zieleni w pasie drogowym. Inne mogły być zniszczone podczas prac drogowych przy poszerzaniu drogi. - Aleje Jerozolimskie niewątpliwie przecinają teren Reduty Ordona i pas wilczych dołów zapewne ciągnął się w stronę obecnej drogi. Nie mam pewności, czy meczet jest na terenie Reduty, ale został zlokalizowany na pewno w bezpośredniej bliskości reduty - mówi archeolog Michał Paczkowski. - Nadzór archeologiczny, czy to przy rozbudowie Alej Jerozolimskich, czy przy budowie meczetu, leży w gestii konserwatora zabytków. Jeżeli np. znaleziono tam szczątki i zabytki i nie zostało to zgłoszone, to zostało popełnione przestępstwo, a jeśli takie zgłoszenia były, to zakładam, że zostały prawidłowo przebadane, a całość została zatwierdzona prawidłowo przez konserwatora. Nie mam wiedzy na ten temat - dodaje archeolog Marcin Karczewski. Wątpliwości co do samych nadzorów wyraził dr Bartosz Jóźwiak, adiunkt w Zakładzie Archeologii Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. - Nie znam dokładnie wyników nadzorów prowadzonych w pobliżu Reduty Ordona, ale w zasadzie nadzór, jeśli dotyczy odpowiednio szerokiej płaszczyzny, umożliwiającej ogląd szerszego kontekstu, powinien bez problemu wykazać jakieś ślady po omawianej reducie. Jednak niekiedy wąski przestrzennie zakres odsłanianej powierzchni może utrudniać takie obserwacje. Co oczywiście nie tłumaczy wszystkiego - twierdzi dr Jóźwiak.
Polityczna cisza nad redutą
Prace archeologów i poszukiwaczy zakończyły się sukcesem. To jednak sukces połowiczny. Dalszy los tego historycznego miejsca związanego z bohaterską walką z Moskalami zależy od woli politycznej rządzących stolicą samorządowców (z Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele), Stołecznego Konserwatora Zabytków i porozumienia z deweloperem Tremon Polska. Warto przypomnieć, że w styczniu br. z inicjatywy radnych PiS została zwołana specjalna sesja rady dzielnicy Ochota w sprawie przyszłości Reduty Ordona. Wnioskowano ponownie o wpisanie terenu do rejestru zabytków i ustanowienie miejsca pamięci narodowej. Głosami radnych PO i SLD utrzymano przeznaczenie miejsca na budownictwo mieszkaniowe. Zabytkowym szańcem powinien zainteresować się także minister kultury Bogdan Zdrojewski. Niestety, jak na razie nad Redutą Ordona panuje złowroga cisza, a Stołeczny Konserwator Zabytków nie odpowiada na pisma w tej sprawie.
Robert Wit Wyrostkiewicz
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze "Naszej Polski" z 8 października 2013r.



