Najnowsze

Autosan rozpłynął się w spółkach

Z Tadeuszem Majchrowiczem, szefem podkarpackiej “Solidarności”, rozmawia Robert Wit Wyrostkiewicz

 

- W październiku “Solidarność” złożyła w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłych właścicieli Autosanu. Prokuratura od razu poinformowała, że Wasze zawiadomienie nie zawierało żadnych załączników dokumentujących ewentualną niegospodarność właścicieli Autosanu…

- 25 października złożyłem zawiadomienie do prokuratury, w którym dość ogólnie zawarliśmy kwestie zarzutów. Zostałem poproszony przez prokuratora, który zajmuje się tą sprawą, abyśmy uzupełnili zawiadomienie o konkretne dowody. Dzisiaj złożyłem w prokuraturze takie uzupełnienie. Teraz wydaje się, że prokuratura nie będzie miała żadnych wątpliwości i będzie mogła wszcząć postępowanie. Decyzja w prokuraturze ma zapaść do 25 listopada, bo prokuratura ma jeden miesiąc na rozpatrzenie takiej sprawy. Jestem przekonany, że dostarczyliśmy prokuraturze tyle wiedzy i informacji, że prokuratura nie będzie miała problemu ze znalezieniem powodu do wszczęcia postępowania.

- Co konkretnie znalazło się w Waszym zawiadomieniu?

- Generalnie zarzucamy właścicielom działanie na szkodę firmy; pomniejszanie i wyprowadzanie majątku firmy do różnych spółek oraz różne podobnie podejrzane działania, które mogły mieć naszym zdaniem miejsce na przestrzeni ostatnich lat. Myślę, że po dostarczeniu dodatkowej dokumentacji prokuratura nie odmówi nam wszczęcia śledztwa, o czym wszyscy się oficjalnie dowiemy nie później niż 25 listopada.

- Więc pozostaje tylko czekać?

- Teraz w Autosanie jest syndyk, z którym zamierzamy się spotkać, porozmawiać i prosić go, żeby współpracował z prokuraturą, bo przecież leży to w jego interesie, aby mógł przyjąć stan firmy czysty, bez żadnych wątpliwości. Pozostaje też kwestia potencjalnych inwestorów. Nie ukrywam, że zgłaszają się różne osoby czy podmioty, tyle że nie jestem uprawniony, by zdradzać szczegóły takich kontaktów czy rozmów. O tym w swoim czasie być może poinformuje syndyk, który będzie oceniał, które oferty są poważne, a które nie. Nam przede wszystkim zależy na tym, żeby uratować jak najwięcej miejsc pracy; żeby jak najwięcej osób wróciło z prawie 500-osobowej załogi. A więc na razie czekamy, a pracownicy czekają na decyzję Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, bo praktycznie od czerwca nie było wypłat i ludzie nie mają środków do życia. Syndyk złożył do Funduszu stosowny wniosek. Czekamy na te pieniądze i czekamy na jakieś zlecenia, które spowodują, że na nowych zasadach, ale jednak część załogi zostanie ponownie zatrudniona.

- Co, według Was, doprowadziło Autosan do bankructwa? Czy chodzi raczej o złe gospodarowanie, czy po prostu o kryzys na rynku motoryzacyjnym?

- Wszyscy nieudacznicy zwalają dzisiaj wszystko na kryzys. Nie tylko moim zdaniem, ale także wielu fachowców, w przypadku Autosanu mieliśmy do czynienia ze świadomym działaniem, które polegało na uszczuplaniu majątku Autosanu, aż w konsekwencji doprowadziło do tego, że została tylko wydmuszka z tej niegdyś wielkiej firmy. Zobaczymy też, co wyniknie z inwentaryzacji syndyka. Zobaczymy, co w ogóle jest jeszcze w posiadaniu Autosanu, bo może być tego mniej niż myślimy, bowiem składniki majątkowe były przenoszone do różnych spółek z grupy kapitałowej Sobiesława Zasady. Teraz, gdy syndyk przejął firmę, może jeszcze uda się odwrócić tę czarną sytuację. Może lata świetności wrócą w Autosanie i na to bardzo liczymy.

Wywiad ukazał się w najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska" Nr 47 (941) z 12 listopada 2013 r

Czytaj także artykuł red. Wyrostkiewicza z ostatniego numeru "Naszej Polski" (tylko w wydaniu papierowym)