Trzy wieki imperium zła. Rosja i Polska od Piotra I do Putina

8 min. czytania

Redakcja

04 marca 2014 r.

Prezydent Ronald Reagan przemawia w Berlinie, autor określenia imperium zła

8 min. czytania

Redakcja

04 marca 2014 r.

Imperium zła, jak prezydent Ronald Reagan nazwał w 1983 r. Związek Sowiecki, ma według Antoniego Lenkiewicza znacznie dłuższą historię. W marcu 2014 r., gdy Ukraina walczy o niepodległość, a Moskwa nie rezygnuje z imperialnych ambicji, autor przypomina trzy stulecia rosyjskiej polityki wobec Polski. Zaczyna od państwa Czyngis-chana, którego metody rządzenia przejęło Wielkie Księstwo Moskiewskie, a następnie opisuje, jak 300 lat temu car Piotr I wprowadził wojska do Rzeczypospolitej, a Sejm Niemy w 1717 r. zablokował reformy. Przywołuje Konfederację Barską, Sejm Wielki, Kongres Wiedeński, despotyzm Aleksandra I i Mikołaja I oraz powstania narodowe. W ostatnim stuleciu wylicza wojnę 1920 r., pakt Hitlera ze Stalinem, Jałtę, PRL, „Solidarność” i rolę płk. Ryszarda Kuklińskiego, którego 10. rocznica śmierci minęła 11 lutego 2014 r. Kończy słowami Władimira Putina, dla którego rozpad ZSRR był największą katastrofą geopolityczną XX wieku.

Publicystyka

W samym słowie „imperium” pobrzmiewają oczywiście zagrożenia, gdyż nazbyt często państwa, które rozszerzają swoje panowanie, stosują podboje, represje i pozbawiają samodzielności podległe im terytoria. Żaden historyk nie twierdzi jednak, że dla imperium rzymskiego (Pax Romana) celem było ujarzmianie podporządkowywanych sobie plemion.

Tak było również w wielu innych państwach, m.in. w I Rzeczpospolitej.

Mongołowie, pierwsze imperium zła

Pierwsze imperium zła na olbrzymich terenach wschodniej Europy i Azji stworzyli Mongołowie, którzy dotarli na Węgry i pod Legnicę.

Czyngis-chan vel Dżyngis-chan (ok. 1155-1227) władał państwem mongolskim, które w szczytowym momencie swojego rozwoju terytorialnego obejmowało Azję Środkową, południową Syberię, północne Chiny, Ruś i Bliski Wschód i zajmowało ok. 33 mln km kw., przez co było największym państwem w historii. Było to państwo barbarzyńskie i zbójeckie w swoich grabieżach i mordach. Z takimi metodami i celami nie mogło trwać zbyt długo.

Prawie trzy wieki pod panowaniem Mongołów pozostawała znaczna część Rusi. Po upadku imperium mongolskiego, przetrwało – z mongolskimi metodami rządzenia – Księstwo, a później Wielkie Księstwo Moskiewskie. Gdy w 1453 r. upadło Bizancjum, Moskwa chciała – choć nie miał ku temu cywilizacyjnych możliwości – stać się kolejnym, nowym centrum świata, czyli „trzecim Rzymem”. W wiekach XV i XVI Polska w unii z Litwą, pod panowaniem Jagiellonów i Stefana Batorego, skutecznie broniła swojej niepodległości.

W stuleciu 1714-1814

Niestety, 300 lat temu car Piotr I (1672-1725), przy współpracy z Niemcami, barbarzyńskimi metodami na tyle wzmocnił Rosję, że nie tylko dla siebie i innych sąsiadów, ale także dla Rzeczpospolitej stała się ona imperium zła.

W 1714 r. sytuacja Rzeczpospolitej była już katastrofalna. Dwa lata później car Piotr I, wykorzystując uległość wprowadzonego przez siebie na polski tron Sasa Augusta II, wprowadził do Rzeczpospolitej wojska rosyjskie i tak rozpoczął się proces utraty niepodległości. Symboliczną datą uczynienia z Polski protektoratu rosyjskiego jest 1 lutego 1717 r., gdy podczas tzw. Sejmu Niemego, pod presją wojsk rosyjskich, zagwarantowano rezygnację z wszelkich reform, niezbędnych do uzdrowienia państwa.

Rosja uważała, że wchłonie całą Rzeczpospolitą. Również współcześnie powtarza się, że Polska w pełni odpowiedzialna była za uzależnienie się od caratu. Nie byliśmy oczywiście bez winy i dopuściliśmy się wielu błędów i zaniedbań. Funkcjonowało przekonanie, że dla niepodległości państwa najważniejsza jest nie władza centralna, lecz powszechna świadomość tradycyjnych w Rzeczpospolitej praw i wolności. Wyrażało się to w przekonaniu, że Polska „nie rządem stoi”. W późniejszych czasach, współczesnych nie wyłączając, stwierdzenie to interpretowane było jako oskarżenie panującej i akceptowanej w Polsce anarchii, powtarzając, że Polska „nierządem stoi”.

Konfederacja Barska (1768-1772) jako pierwsze niepodległościowe powstanie potwierdza w pełni to, że Polska nie była tak słaba i bezwolna, aby ulec i podporządkować się samej Rosji. Caryca Katarzyna II do pierwszego rozbioru Polski musiała szukać i znalazła wspólników. Dopiero zmowa trzech silnych państw doprowadziła do realizacji tego dążenia. Bez obawy błędu można przyjąć, że gdyby nie tchórzliwość Stanisława Augusta Poniatowskiego, który zawdzięczał tron polski carycy, to podjęte w latach 1788-1792 reformy Sejmu Wielkiego mogły uratować niepodległość Rzeczpospolitej.

W obronie swoich praw i wolności Polacy wykazali ogromną aktywność i ofiarność w latach wojen napoleońskich.

W stuleciu 1814-1914

W marcu 1814 r. Rosjanie zakończyli wojnę z Francuzami. Car Aleksander I spędził w Paryżu dwa miesiące. Później udał się do Anglii i do Wiednia na kongres pokojowy. Uważał, że jako „wyzwoliciel Europy” będzie mógł doprowadzić do realizacji wcześniejszych dążeń rosyjskich – całkowitego podporządkowania Rzeczpospolitej caratowi. 3 maja 1815 r. Rosja, Austria i Prusy zawarły w Wiedniu traktat o nowym podziale ziem polskich. Był to faktycznie czwarty rozbiór Polski, ale trzeba też dodać, że sytuacja dla nas była znacznie lepsza niż po trzecim rozbiorze. Z ziem Księstwa Warszawskiego, bez Poznańskiego, Bydgoskiego i Krakowa, utworzono Królestwo Polskie o powierzchni 127 tys. km kw. i 3,3 mln mieszkańców, jako monarchię konstytucyjną, połączoną z Rosją unią personalną.

Car Aleksander I, choć chciał uchodzić za liberalnego władcę, to tak jak inni carowie rządził w sposób despotyczny, a konstytucja w Królestwie Polskim była fikcją pozostającą na papierze.

Jeszcze brutalniejszy w imperialnych dążeniach i autokratycznej władzy był Mikołaj I (1796-1855), który nie wahał się strzelać z armat do własnych wojsk (dekabryści). Carem Rosji był od 1 grudnia 1825 r., a królem Polski został 24 maja 1829 r. Zdetronizowany został przez polski Sejm 25 stycznia 1831 r., w czasie Powstania Listopadowego.

Europa zachodnia przestraszyła się nieco jego zaborczych działań i w latach 1853-1856 prowadziła z Rosją wojnę krymską. Imperium rosyjskie, jak zwykle w sytuacjach wojennych, nie okazywało się takim mocarstwem, za jakie chciało uchodzić i wojnę tę przegrało. Dla Polski niestety nie miało to większego znaczenia, choć imperium rosyjskie było dla Polaków nadal najgroźniejsze.

Po śmierci Mikołaja I kolejnymi carami byli: Aleksander II (w latach 1855-1881), Aleksander III (1881- 1894) i Mikołaj II (1894-1917). W czasie ich panowania bywały okresy złagodzenia i zaostrzania prześladowań i rusyfikacji ludności, ale Polaków nie mogło to ani oszukać, ani zadowolić. Znaczne reformy przeprowadził Aleksander Wielopolski (1803-1877), który w czerwcu 1862 r. został naczelnikiem rządu cywilnego Królestwa Polskiego i tyleż naiwnie, co bezczelnie uważał, że dla uspokojenia nastrojów wystarczy zarządzić brankę i wcielić do rosyjskiego wojska kilkadziesiąt tysięcy polskiej młodzieży.

Przeczytaj również: Rosja zajmuje Krym. Felieton Wojciecha Reszczyńskiego o Majdanie

Powstanie Styczniowe miało znikome szanse na zwycięstwo, ale wywarło ogromny wpływ na morale narodowe i świadomość niezbywalności prawa do wolności. Po klęsce około 40 lat trwała praca organiczna i przygotowanie warunków do odzyskania niepodległości, gdy dojdzie do przewidywanego konfliktu pomiędzy zaborcami mocarstwami „świętego przymierza”, tj. między Rosją, Austro-Węgrami i II Rzeszą Niemiecką. Znaczne ożywienie wywołała wojna rosyjsko-japońska (1904- 1905), w której, jak zwykle, źle rządzone imperium poniosło klęskę.

W stuleciu 1914-2014

Również w tym stuleciu największym zagrożeniem dla polskiej niepodległości było i pozostaje nadal imperium rosyjskie. W wyniku I wojny światowej, w 1918 r. Polska odzyskała niepodległość. Nie oznaczało to jednak braku śmiertelnych dla tej niepodległości zagrożeń. II Rzeczpospolita musiała zmagać się z trudnościami zjednoczenia trzech byłych zaborów, a także walczyć o ustanowienie bezpiecznych granic.

Największym niebezpieczeństwem był w 1920 r. tzw. pochód za Wisłę wojsk Rosji bolszewickiej. Dzięki olbrzymiemu poświęceniu i bohaterstwu zdołaliśmy wówczas nie tylko obronić własną niepodległość, ale uchroniliśmy państwa Europy zachodniej od zalewu bolszewizmu. Pokój trwał niestety zaledwie 20 lat, gdyż III Rzesza Niemiecka i Rosja sowiecka porozumiały się i wywołały II wojnę światową.

Największą niepodległościową bitwą było Powstanie Warszawskie (1 sierpnia-4 października 1944 r.). Zakończenie tej wojny, w której Polacy walczyli na wszystkich frontach, okazało się dla nas niefortunne, gdyż Europa w efekcie ustaleń jałtańskich (4-10 lutego 1945 r.) podzielona została na strefy wpływów, pozostawiając Polskę pod dominacją rosyjską.

5 lipca 1945 r. działający na emigracji rząd II RP przestał być uznawany przez mocarstwa zachodnie. De facto był to koniec II Rzeczpospolitej.

Lata 1945-1990 to czasy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, która tylko formalnie była państwem suwerennym. Władzę sprawowało sowieckie namiestnictwo, a Polską co kilka lat wstrząsały zrywy, zmierzające do odzyskania niezbywalnych praw do wolności i niepodległości.

Największe znaczenie miały wydarzenia roku 1980, gdy powstała i poprowadziła działalność niepodległościową „Solidarność”. Nie złamało jej wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. Wówczas to prezydent USA Ronald Reagan 8 marca 1983 r. nazwał ZSRR imperium zła. Lata 80. wymagały olbrzymiego wysiłku i zespolenia wszystkich sił, z wielkim udziałem Kościoła katolickiego i Ojca Świętego Jana Pawła II, aby wyzwolić się z sowieckiej zależności.

11 lutego 2014 r. minęła 10. rocznica śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego. Jego ogromna rola i zasługi w demaskowaniu planów agresji ZSRR na Europę zachodnią ciągle są zakłamywane, a prawda jest taka, że bez informacji przekazanych przez niego do USA Zachód nie byłby zdolny do podjęcia niezbędnych kroków odstraszających agresora.

Władimir Putin, prezydent Rosji
Prezydent Rosji Władimir Putin. Fot. Kremlin / archiwum „Nasza Polska”

Według Władimira Putina, rozpad ZSRR w 1991 r. był największą katastrofą geopolityczną XX wieku. Dla nas był to triumf nadziei, choć pełna realizacja tego „triumfu” wciąż jest najeżona ogromnymi trudnościami i niebezpieczeństwami. Rosja nadal nie rezygnuje ze swojej imperialnej roli. Ukraina przedarła się jednak, dzięki swojej ofiarności, na drogę do niepodległości i choć na pewno nie będzie ona łatwa, to zostanie zrealizowana z korzyścią nie tylko dla samej Ukrainy, lecz również dla Polski, Europy i świata.

Antoni Lenkiewicz

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Antoniego Lenkiewicza pt. „Trzy wieki imperium zła” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 10 (957) z dnia 4 marca 2014 roku, s. 1, 18. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Antoni Lenkiewicz / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 10 (957)/2014, s. 1, 18.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Wojskowe honory dla esesmana z SS Galizien. Ukraina pożegnała Zenona Wróblewskiego.

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Inne kategorie

Czytaj także