Klejnot polskości. Apollo Korzeniowski i lekcja polskich zesłańców

5 min. czytania

Piotr Jaroszyński

18 lutego 2014 r.

Kajdany i księga na śniegu przy kole kibitki, ilustracja o zesłaniu Apolla Korzeniowskiego

5 min. czytania

Piotr Jaroszyński

18 lutego 2014 r.

Apollo Korzeniowski, poeta i tłumacz, ojciec Józefa Konrada Korzeniowskiego, czyli Josepha Conrada, został w 1862 r. zesłany przez władze carskie w głąb Rosji razem z żoną Ewą i kilkuletnim synkiem. Prof. Piotr Jaroszyński sięga po jego wspomnienia „Polska i Moskwa”, by pokazać, czym była zsyłka: nocne aresztowanie, miesiące bezprawnego więzienia, śledztwo w lochu, wyrok sądu wojennego i droga o tysiące kilometrów od domu, w kajdanach lub w kibitce. Korzeniowski pisał, że Moskale wykradli ze skarbu ludzkości klejnot, Polskę, i dlatego muszą stawiać szubienice i niszczyć Polaków, inaczej klejnot zostanie im wyrwany. Autor zestawia zesłania czasów Rosji carskiej z deportacjami Związku Sowieckiego, które pamiętają żyjący jeszcze Sybiracy. Przekonuje, że wartości polskości musimy uczyć się od zesłańców, dla których wyrok był znakiem zasługi przyznanym przez Ojczyznę.

Chociaż za sprawą rewolucji bolszewickiej na gruzach carskiej Rosji miało powstać zupełnie nowe państwo, to jednak szybko okazało się, że w miejsce białego caratu powstał carat czerwony. I choć oba systemy różniły się pod względem ideologicznym, religijnym i społecznym, to wspólne pozostało ich okrucieństwo stosowanych metod, okrucieństwo jeszcze większe w epoce caratu czerwonego.

Polacy jednakowo doświadczali tych metod. Przez półtora wieku z naszego narodu płynęło morze niewinnych łez i bohaterskiej krwi, płynęło za Rosji carskiej i za Związku Sowieckiego, ofiary szły w miliony.

Czym była zsyłka

Symbolem tych właśnie prześladowań są zesłania, ponieważ zsyłka była ulubioną metodą karania tych, których władza uznawała za swoich wrogów.

Co to jest zsyłka? Jeden z zesłańców tak tłumaczył: „Zsyłka jest uwięzienie w pustkowiu, pośród dzikich zwierząt, bez środka obrony”. To pustkowie znajduje się daleko od ojczystego kraju. Zsyłka trwać może lata całe, a nawet do końca życia. Zanim jednak do zsyłki dochodzi, poprzedzana jest następującymi wydarzeniami: „Pochwycenie nocne a gwałtowne z domu. Ośmiomiesięczne bezprawne uwięzienie. Śledztwo w nocy w lochu i w tajemnicy. Praca rozbójniczego sądu, który wojennym się nazywa, nareszcie wyrok, częścią jawny, częścią tajemny…”. Oto schemat przemocy i bezprawia, z zachowaniem nikłych pozorów praworządności.

Klejnot skradziony przez zaborców

Skąd jednak brały się te metody? Dlaczego je stosowano? Czy musiały być aż tak okrutne? Zesłaniec tłumaczył: „Moskale ze skarbu ludzkości wykradli klejnot – Polskę. Obecnie, gdyby nie chcieli – zresztą chcą – muszą stawiać szubienice, grzebać w lochy podziemia, rozbijać, gwałcić, palić, rabować, katować, w bezbronne piersi noże topić i niszczyć ludność polską; inaczej klejnot z ich rąk wyrwany będzie.” A więc Polska była skarbem, skarbem na miarę światową, ale właśnie ten skarb został przez kogoś skradziony, rozkradli go Prusacy, Austriacy i Moskale. Ci ostatni ukradli najwięcej, i to właśnie z ich strony na Polaków spadły najcięższe represje.

Niewinnych i bezbronnych ludzi, w kajdanach lub bez kajdan, pieszo lub w kibitce, a później w bydlęcych wagonach wysyłano o tysiące kilometrów od ojczystego domu. W czasie drogi zesłaniec ukazywał się oczom miejscowej ludności „jako zwierz dziki” albo jako „furiat szalony”. Był człowiekiem pozbawionym jakichkolwiek praw, bo absolutną władzę nad nim miał tylko car. W odróżnieniu od zwykłych przestępców takich jak „ojcobójca, morderca, złodziej, oszust, podpalacz, gwałciciel” przestępca polityczny uznawany był za najgorszego przestępcę, którego nienawidzili wszyscy, którego wszyscy szpiegowali i prześladowali. Do takiej kategorii przestępców zaliczani byli zesłani Polacy. Czy trudno wyobrazić sobie większą karę, bo połączoną z najokrutniejszym poniżeniem? A jednak i tu przebijał blask polskiego honoru. Nasz zesłaniec wyznawał, że jest to dla niego kolejna forma służby dla ojczyzny. „Wyrok leżał na mych piersiach, gniótł mi oddech i myśli, ale zarazem błyszczał na nich jak znak zasługi, wypiętnowany przez wroga, ale przyznawany przez Ojczyznę.”

Przeczytaj również: Nie tylko Bykownia. Operacja Polska NKWD i zapomniane ludobójstwo sowieckie na Polakach

Apollo Korzeniowski i lekcja zesłańców

Nam trudno dziś sobie wyobrazić realia tych niekończących się zsyłek, tych heroicznych ofiar, jakimi dotknięte były poprzednie generacje. Jednak i nasze obecne rodziny – bo przecież żyją jeszcze pośród nas Sybiracy, którzy przeszli przez piekło zsyłek lat 40. ubiegłego wieku – te pokolenia Polaków, które szły na Syberię, były świadome idei, którą reprezentują, idei, której nie wolno zdradzić i której nie można się zaprzeć. Jeżeli bowiem wkroczy się na wyższy poziom człowieczeństwa, to nie można się cofnąć na poziom prymitywu, nad którym panuje zwielokrotnione kłamstwo, a zewnętrzny polor nieudolnie przykrywa brud i jad sączący się z ich duszy. Tego dusza polska uznać nie mogła, za żadną cenę. Tego nie mogła znieść dusza cytowanego zesłańca, którym dawno temu, bo w roku 1862, był Apollo Nałęcz Korzeniowski, poeta i tłumacz, człowiek o niezwykle wyrafinowanej kulturze, ojciec późniejszego wielkiego pisarza, Józefa Conrada („Polska i Moskwa”). A to właśnie Apollo z żoną Ewą i pięcioletnim synkiem, Konradkiem, zostali zesłani na Syberię.

Im człowiek wrażliwszy, im wyższą kulturę reprezentuje, tym bardziej dostrzega nie tylko różnice, ale przepaść cywilizacyjną, jaka dzieliła klejnot polskości od tych złodziejskich pazurów, które Polskę wydzierały nie tylko Polakom, ale Europie i światu. Ten skarb nie ma ceny, a jego wartości musimy uczyć się od zesłańców. Dlatego pamięcią musimy ciągle do nich wracać, by za ich przykładem stawać się prawymi dziedzicami polskości.

Piotr Jaroszyński

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Piotra Jaroszyńskiego pt. „Klejnot polskości” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 8 (955) z dnia 18 lutego 2014 roku, s. 17. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Piotr Jaroszyński / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Wojskowe honory dla esesmana z SS Galizien. Ukraina pożegnała Zenona Wróblewskiego.

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Inne kategorie

Czytaj także