Unia horodelska. Piotr Jaroszyński o traktacie miłości Polski i Litwy

5 min. czytania

Piotr Jaroszyński

11 marca 2014 r.

Średniowieczny dokument z pieczęciami i herbami, ilustracja o unii horodelskiej

5 min. czytania

Piotr Jaroszyński

11 marca 2014 r.

Unia horodelska, zawarta w 1413 r. w Horodle nad Bugiem przez króla Władysława Jagiełłę i wielkiego księcia litewskiego Witolda, przez wieki miała ogromne znaczenie polityczne, militarne, religijne i kulturowe. W 600. rocznicę tego wydarzenia, upamiętnioną wystawą w Bibliotece Uniwersyteckiej KUL, prof. Piotr Jaroszyński przypomina, że jednoczenie Polski i Litwy, od unii w Krewie w 1385 r. po Unię Lubelską w 1569 r., trwało prawie 200 lat, bo było procesem organicznym, a nie mechanicznym. Pokazuje mapę tamtej Europy, w której granice Litwy sięgały niemal Moskwy i Morza Czarnego, a zagrożeniem byli Krzyżacy, Księstwo Moskiewskie i Złota Orda. Podkreśla, że unia nie była dziełem przymusu ani podstępu, i przytacza fragment aktu, w którym prałaci, rycerstwo i szlachta Korony przekazują swoje herby bojarom litewskim w imię miłości. Tekst ten, przypisywany Pawłowi Włodkowicowi, autor uznaje za skarb całego cywilizowanego świata i wzór, z którego Polacy mogą być dumni.

Między wierszami

Przed ponad sześciuset laty król polski, Władysław Jagiełło, spotkał się w roku 1413 ze swym bratem, Witoldem, Wielkim Księciem Litewskim, by w mieście Horodło podpisać traktat, który przeszedł do historii pod nazwą Unii Horodelskiej. Dziś to tylko wspomnienie, a Horodło to mała wioska nad Bugiem. Jednak przez wieki traktat ten miał olbrzymie znaczenie i to nie tylko polityczne czy militarne, ale również religijne i kulturowe.

Od Krewa do Lublina

Nie było to pierwsze porozumienie, które oba narody zbliżały, i nie ostatnie. Wcześniej była unia personalna w Krewie w roku 1385, a cały proces wieńczyła Unia Lubelska w roku 1569. Jednoczenie się narodów Polski i Litwy trwało więc długo, prawie 200 lat, bo było procesem organicznym, a nie mechanicznym, obliczone było nie na doraźne gry czy interesy polityczne, ale na autentyczny i trwały związek. I faktycznie przez następne wieki Polacy i Litwini żyli w Rzeczypospolitej obojga a nawet wielu narodów, tak bowiem atrakcyjny był sposób zorganizowania tego państwa. I to państwo funkcjonowałoby przez kolejne stulecia, aż po dziś dzień, gdyby nie zbrodnia rozbiorów popełniona przez Rosję, Prusy i Austrię.

Zapatrzeni w obcych, często zapominamy o własnych osiągnięciach i własnej przeszłości. Unia Horodelska i cały proces budowania nowego państwa zwanego Rzecząpospolitą jest tego najlepszym przykładem. Popatrzmy najpierw na mapę z tamtego okresu: na wschodzie granice Litwy sięgały wówczas nieomal Moskwy, a na południu dochodziły do Morza Czarnego. Litwa bez porozumienia i związku z Polską nie miała żadnych szans na utrzymanie takiego terytorium, a na dodatek była przedmiotem zawziętych ataków ze strony Zakonu Krzyżackiego. Ze wschodu napierało Księstwo Moskiewskie, i dalej posuwając się na południe Księstwo Ruskie, Złota Orda mongolska i Tatarzy. Jakże inne to były czasy i jakże inny układ sił, w którym Polska odgrywała przez wieki niezwykle znaczącą rolę.

Przeczytaj również: Nawroty antyklerykalizmu. Biskup Antoni Baraniak, więzień Mokotowa

Akt miłości, a nie przymusu

Poza siłą polityczną w grę wchodziła religia i cywilizacja, jaką wnosiła do tego wiana Polska. Cywilizacja oznacza sposób organizowania się społeczeństwa, również międzynarodowego. Unia Horodelska nie była dziełem przymusu czy podstępu, tak jak to często przy takich okazjach ma miejsce. Nad Unią Horodelską roztaczał się blask szczerej wiary i oddanej miłości. Dlatego właśnie znalazł się tam i ten fragment, który ciągle warto przypominać, tak jest głęboki i piękny:

„W imię Pańskie – amen. Ku wiecznej pamięci. – Nie dozna łaski zbawienia, kto się na miłości nie oprze. Miłość jedna nie działa marnie; promienna sama w sobie, gasi zawiść, osłabia urazy, daje wszystkim pokój; łączy rozdzielonych, podnosi upadłych, gładzi nierówności, wspiera każdego, nie obraża nikogo, i ktokolwiek się schroni pod jej skrzydła, znajdzie się bezpiecznym i nie ulęknie się niczyjej groźby. Miłość tworzy prawa, rządzi królestwami, zakłada miasta, prowadzi do dobrego stanu Rzeczypospolitej, wydoskonala cnoty cnotliwych, a kto nią pogardzi, ten wszystko utraci. Dlatego też my wszyscy zebrani – prałaci, rycerstwo i szlachta Korony polskiej, chcąc spocząć pod puklerzem miłości, i przejęci pobożnym ku niej uczuciem, złączyliśmy się i związali, a niniejszym dokumentem stwierdzamy, że łączymy się i wiążemy nasze domy i rody, nasze rodziny i herby ze wszystką szlachtą i bojarami litewskimi tak, by odtąd i po wsze czasy mogli się posługiwać tymi naszymi herbami i godłami, jakie posiadamy od naszych ojców i przodków, by ich używali jako świadectwa prawdziwej miłości tak, jak gdyby je dziedzicznie po swoich własnych przodkach posiedli”.

Tekst ten, który wyszedł najprawdopodobniej spod pióra wielkiego Pawła Włodkowica, należy do skarbów nie tylko Polski czy Litwy, nie tylko do skarbów Europy, ale i całego cywilizowanego świata lub po prostu świata. I taką była nasza droga, z której jako Polacy możemy i musimy być dumni, droga, która na zawsze niech pozostanie dla nas naszym wkładem i wzorem. Dlatego dobrze się stało, że rocznica Unii Horodelskiej została upamiętniona bardzo interesującą wystawą w Bibliotece Uniwersyteckiej KUL w Lublinie przy ul. Chopina. Wystawa otwarta będzie do połowy kwietnia.

Warto zajrzeć, popatrzeć na mapy, na herby, na dostojne twarze władców, na księgi; zadumać się i zanurzyć w tamten odległy czas, a przecież ciągle bliski, ciągle ważny. W taką przeszłość musimy ciągle od nowa wrastać, by chętniej stawać się i być Polakami.

Piotr Jaroszyński

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Piotra Jaroszyńskiego pt. „Unia Horodelska” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 11 (958) z dnia 11 marca 2014 roku, s. 17. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Piotr Jaroszyński / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Wojskowe honory dla esesmana z SS Galizien. Ukraina pożegnała Zenona Wróblewskiego.

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Inne kategorie

Czytaj także