Polacy na Litwie stali się tematem debaty w Parlamencie Europejskim na zakończenie litewskiej prezydencji w Radzie UE w styczniu 2014 r. Choć większość eurodeputowanych chwaliła Wilno, Waldemar Tomaszewski z Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i Tomasz Poręba z PiS przypomnieli o postępującej dyskryminacji polskiej mniejszości. Michał Soska relacjonuje ich wystąpienia: drakońską karę 13 tys. euro dla dyrektora administracji rejonu solecznickiego Bolesława Daszkiewicza za dwujęzyczne tablice na prywatnych posesjach, brak ustawy o mniejszościach narodowych i nieratyfikowaną Europejską kartę języków regionalnych lub mniejszościowych. Przywołuje też ostrą odpowiedź prezydent Dalii Grybauskaitė oraz problemy, o których w Strasburgu mówiono mniej: lituanizację pisowni polskich imion i nazwisk oraz wywłaszczanie polskich rolników. Tekst pokazuje, jak wyglądała sytuacja rodaków nad Niemnem na początku 2014 r. Autor zestawia to z sytuacją Litwinów w Polsce, którzy cieszą się pełnią praw.
Polacy na Litwie w debacie o prezydencji
14 stycznia zakończyła się prezydencja Litwy w Radzie UE. Chociaż cała prezydencja była powszechnie chwalona przez większość eurodeputowanych jako udana i na poziomie, polscy deputowani z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów z Tomaszem Porębą (PiS) i Waldemarem Tomaszewskim (Akcja Wyborcza Polaków na Litwie) na czele zwrócili uwagę Parlamentu Europejskiego na postępującą dyskryminację polskiej mniejszości przez władze litewskie. Przypomnijmy: jednym z trzech oficjalnych priorytetów litewskiej prezydencji było hasło „Otwarta Europa”, oznaczające wzmocnienie UE jako globalnego modelu otwartości.
Wystąpienie Waldemara Tomaszewskiego
Waldemar Tomaszewski skrytykował aktualną dyskryminację językową Polaków na Litwie, w tym brak poszanowania dla dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości i ulic. Europoseł przypomniał też, że w przeddzień Bożego Narodzenia litewski sąd, pod naciskiem opinii litewskich polityków, nałożył drakońską karę w wysokości 13 tys. euro na dyrektora administracji samorządowej rejonu solecznickiego Bolesława Daszkiewicza za używanie – na prywatnych posesjach! – dwujęzycznych tablic informacyjnych. „Pominięto fakt, że rejon ten zamieszkały jest w 80 procentach przez Polaków.
Popierana przez najwyższe władze walka z językiem mniejszości narodowej, to przejaw skrajnego nacjonalizmu (…). W lipcu ubiegłego roku Parlament Europejski w specjalnej rezolucji dotyczącej różnorodności językowej, wezwał państwa członkowskie, które tego nie uczyniły, do podpisania i ratyfikowania Europejskiej Karty Języków Regionalnych i Mniejszościowych. Wezwał również do potępienia wszelkich praktyk, które poprzez dyskryminację językową lub poprzez narzuconą bądź ukrytą asymilację zwracają się przeciwko językowi i tożsamości innych wspólnot” – powiedział Tomaszewski, apelując jednocześnie o szybką realizację tej rezolucji i interwencję Rady i Komisji UE w sprawie dyskryminacji Polaków na Litwie.
Tomasz Poręba o łamaniu konwencji
Z kolei Tomasz Poręba zwrócił uwagę, że pomimo, iż Polacy stanowią 16 proc. mieszkańców Litwy, to litewski parlament nie przyjął także ustawy o mniejszościach narodowych. „Polacy w rejonie wileńskim stanowią ponad 60 proc. mieszkańców, a w rejonie solecznickim – około 80 proc. Mimo tego próbuje się rugować język polski” – mówił Poręba. „Tym samym Litwa w dalszym ciągu łamie konwencję ramową Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych, którą ratyfikowała, a także ignoruje Europejską kartę języków regionalnych lub mniejszościowych, pomimo że Parlament Europejski na początku litewskiej prezydencji wezwał w rezolucji do ratyfikowania tej karty przez wszystkie państwa członkowskie”.
Przeczytaj również: Rybcza, wieś cudownie ocalona. Samoobrona na Wołyniu i rzeź w Wiśniowcu
Polityk PiS podkreślił także, że w przeciwieństwie do mniejszości polskiej na Litwie, Litwini w Polsce cieszą się pełnią praw i swobód funkcjonowania w przestrzeni publicznej.
Odpowiedź prezydent Litwy
Na litewską odpowiedź nie trzeba było długo czekać: prezydent Dalia Grybauskaite oskarżyła szefa Akcji Wyborczej Polaków na Litwie o próby dyskredytowania Litwy, twierdząc, że nie ma w Europie kraju, w którym mniejszości narodowe miałyby się lepiej niż na Litwie, a żadna organizacja europejska nie potwierdziła łamania norm międzynarodowych przez Litwę. W rzeczywistości dyskryminacja Polaków nad Niemnem trwa od lat, a władze litewskie łamią zarówno ratyfikowane umowy międzynarodowe, jak i polsko-litewski Traktat o Przyjaznych Stosunkach i Dobrosąsiedzkiej Współpracy.
Poza dyskryminacją językową w szkołach i urzędach (w tym kwestią lituanizacji pisowni polskich imion i nazwisk), władze litewskie prowadziły też intensywne działania w kierunku wywłaszczania polskich rolników.
Michał Soska
W tym samym numerze: Wielka dyskusja nad małymi słowami – Cameron i polscy emigranci
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Michała Soski pt. „W Strasburgu o dyskryminacji Polaków na Litwie” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 4 (951) z dnia 21 stycznia 2014 roku, s. 13. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Michał Soska / „Nasza Polska”. Zdjęcie: pl.wikipedia.org, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 4 (951)/2014, s. 13.




