PolskaSzymański: Spłacimy tylko umówioną cząstkę zadłużenia

Nasza Polska8 maja, 202110 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

W żadnym wypadku nie możemy mówić o uwspólnotowieniu długu UE wskutek przyjęcia Funduszu Odbudowy; spłacimy tylko umówioną cząstkę zadłużenia, które jest proporcjonalnie rozłożone między państwa UE – powiedział minister ds. UE Konrad Szymański w wywiadzie dla wPolityce.pl.

Szymański pytany był m.in. o to, czy wskutek przyjęcia Funduszu Odbudowy możemy mówić o „uwspólnotowieniu długu” oraz czy jest ryzyko, że będziemy spłacali długi innego państwa unijnego, które np. by zbankrutowało.

Minister ds. UE odpowiedział, że „w żadnym wypadku nie możemy mówić o uwspólnotowieniu długu UE”. Podkreślił, że finansowa odpowiedzialność państw członkowskich jest ustalona na podstawie wielkości gospodarki, tak jak do tej pory w każdym budżecie wieloletnim. „Odpowiedzialność państw ma charakter indywidualny, nie solidarny. Dotyczy to także Funduszu Odbudowy” – zaznaczył.

„Mówią o tym wszystkie dokumenty, w tym oficjalna analiza Służb Prawnych Rady UE. Decyzja o zasobach własnych, która jest przedmiotem ratyfikacji jest tym samym gwarancją, że nasz udział w finansowaniu FO nie przekroczy dotychczasowych proporcji. Są one dla nas korzystne. Dlatego nie tylko z budżetu, ale i z Funduszu Odbudowy otrzymamy więcej pieniędzy niż wpłacimy” – tłumaczył Szymański.

Podkreślił, że „uwspólnotowienie długu jako postulat jest odrzucane nie tylko przez Polskę, ale także przez przygniatającą większość państw UE, dlatego nie mogło znaleźć się w tych ustaleniach”.

„Nawet gdyby któreś państwo UE zbankrutowało, Polska nie przejmie jakiejkolwiek części długu tego państwa. Trzeba pamiętać, że bankructwo państwa UE jest bardzo mało prawdopodobne, także z uwagi na fakt, że oznaczałoby nieporównywalnie większe szkody gospodarcze i polityczne niż całe koszty tego Funduszu. W szczególności w strefie euro” – podkreślił Szymański.

Podczas wywiadu padło również pytanie o to, że: „jeden z szanowanych polityków Zjednoczonej Prawicy stwierdza: +Zgodnie z art. 216 Konstytucji zaciąganie zobowiązań finansowych należy do kompetencji rządu. Decyzja o zasobach własnych narusza tę zasadę i daje KE bezpośredni dostęp do budżetu państwa polskiego. Fundusz Zadłużenia oznacza, że Polacy mogą przez lata spłacać nie swoje długi+”.

„Spłacimy tylko umówiona cząstkę zadłużenia, które jest sprawiedliwie i proporcjonalnie rozłożone między państwa członkowskie. Żadne państwo członkowskie nie zgodziłoby się na mechanizm, który rodziłby ryzyka dla budżetów narodowych. A przecież zgodzili się wszyscy” – powiedział Szymański.

Zaznaczył, że „długa perspektywa spłaty jest korzystna, ponieważ pozwala skumulować pieniądze dziś, kiedy są najbardziej potrzebne”. Minister wskazywał, że UE operuje na rynkach finansowych w podobny sposób od prawie 20 lat i nie ma tu nowych kompetencji. „W podobny sposób finansowana jest pomoc dla bilansu płatniczego, instrument stabilizacji finansowej czy ostatnio środki na ochronę rynku pracy (SURE). Nowością są granty. Dlatego mamy cząstkowe zaangażowanie budżetu UE” – kontynuował.

Dziennikarz wPolityce.pl prowadzący wywiad spytał następnie: „Inny cytat: +w zamian za pieniądze, które i tak nam zablokują, Bruksela i Berlin zyskują narzędzia do ingerencji w Polską suwerenność”+. Tu chodzi o tzw. mechanizm praworządności. Jaka jest pana podejście do tego zagrożenia?”.

„Blokowaniem budżetu wieloletniego, który jest finansowo korzystny dla Polski nie można było nigdy odrzucić rozporządzenia o ochronie budżetu. To jeden z mitów. Rozporządzenie praworządnościowe było od początku niezależnym formalnie, podlegającym procedurze opartej o większość kwalifikowaną projektem” – powiedział Szymański.

Podkreślił, że niektóre zapisy rozporządzenia budzą wątpliwości. „Dlatego na podstawie argumentacji przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości złożyliśmy skargę do TSUE. Obawa przed blokowaniem Polsce jakichś nieokreślonych sum pieniędzy nie powinna nas jednak prowadzić do dobrowolnej rezygnacji z całych pieniędzy, jakie wynegocjował premier Morawiecki w lipcu” – wskazywał.

Szymański przyznał, że ma „ograniczone zaufanie do polityki UE w sprawie praworządności”. „Mamy tu otwarty konflikt. Proszę jednak zwrócić uwagę, że wątpliwości dotyczące zasad finansowania odbudowy nie zaprowadziły żadnej innej stolicy do odrzucenia Funduszu Odbudowy. W grudniu nie chciał tego także premier Orban, z którym premier Morawiecki koordynował te trudne negocjacje w 100 proc.” – tłumaczył.

Dziennikarz zacytował następnie „inny głos z prawej strony”, mówiący o tym, że „doszło do +odejścia od programu wyborczego PiS” oraz że „okazuje się, że za rządów Mateusza Morawieckiego dokonuje się milowy krok na drodze federalizacji Unii Europejskiej, bo czymże innym jest uwspólnotowienie długu i możliwość nakładania przez Komisję Europejską podatków na Polskę i Polaków”.

Szymański poproszony o odniesienie się to tych słów, powiedział: „Fałszywa i pozbawiona jakichkolwiek podstaw analiza Decyzji o Zasobach Własnych, Wieloletnich Ram Finansowych i Funduszu Odbudowy prowadzi niektórych polityków do coraz dalej idących wniosków, które szkodzą prawicy w Polsce”.

„Jestem przekonany, że Prawo i Sprawiedliwość wie, co robi w sprawie o takim znaczeniu dla polskiego rozwoju. Takiej interpretacji nie podziela żadna stolica w UE. Podnoszą natomiast te argumenty politycy, którzy od lat zabiegają o to, by do Europy Środkowej szło jak najmniej pieniędzy z budżetu UE” – powiedział.

Minister ds. UE wskazywał, że Polska nie traci żadnych kompetencji w zakresie polityki podatkowej, nie ma tu przekazania żadnych nowych kompetencji na poziom unijny.

„Nie ma w rządzie Mateusza Morawieckiego nikogo, kto byłby zwolennikiem rozwiązań federalnych. Z drugiej strony nie odrzucamy projektu europejskiego, ponieważ on sprzyja polskiemu rozwojowi, dobrobytowi i bezpieczeństwu. Gdy trzeba, zgłaszamy zdanie odrębne” – zaznaczył.

„W sprawie budżetu UE premier Morawiecki wynegocjował nie tylko bardzo duży zastrzyk pieniędzy – 770 mld złotych – dla polskiego rozwoju, który jest podstawą podmiotowości w polityce, ale także gwarancje bezpieczeństwa dla polskich finansów publicznych” – powiedział także minister ds. UE. (PAP)

 

 

Udostępnij:

Nasza Polska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

fifteen + 20 =