PolskaProf. Garlicki: Zamykanie lasów czy zakaz wejścia do parku to był absurd

Paweł Skutecki21 marca, 20214 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Zamykanie ludzi w domach do niczego nie prowadzi, nie ma żadnych „fal” epidemii. Profesor Aleksander Garlicki, kierownik Oddziału Klinicznego Chorób Zakaźnych w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, małopolski konsultant do spraw chorób zakaźnych, udzielił wywiadu redakcji „Medycyny Praktycznej”. Koledzy pana profesora nie będą zadowoleni…

Prof. Garlicki zdecydowanie odrzuca hipotezę dotyczącą rzekomych „fal” epidemii. „Proszę pamiętać, że wirusy z rodziny Coronaviridae są z nami od dawna. Kiedy przychodził okres jesienno-zimowy czy wczesnowiosenny, wiedzieliśmy, że zbliża się fala grypy i chorób przeziębieniowych. Z czasem okazało się, że w pewnych sezonach choroby przeziębieniowe były wywołane właśnie wirusami korona i to nawet w znaczącym odsetku” – mówi profesor. „Dzisiaj patrząc na dane Europejskiej Agencji Kontroli Chorób (ECDC) nie widzę żadnych fal. Jesteśmy na ramieniu zstępującym tej pandemii i to zarówno w skali globalnej, jak i w skali europejskiej. Są tam, co prawda, w poszczególnych odcinkach czasu piki zachorowań, ale to nie jest nic zaskakującego w przypadku tego typu chorób” – mówi małopolski konsultant do spraw chorób zakaźnych.

Profesor nie zostawia suchej nitki na polityce rządu dotyczącej restrykcji dyktowanych rzekomo troską o ograniczanie zachorowań. „Zamykanie lasów czy zakaz wejścia do parku to był absurd. Uważam wręcz, że efekt był przeciwny. Przecież człowiek poprawia swoją kondycję psychofizyczną spacerując, biegając, czy jeżdżąc rowerem. A czas pandemii i wymuszone przebywanie domu, to przecież nieustanny stres, który mocno obciąża naszą psychikę. I wtedy, zwłaszcza wiosną, kiedy świeci słońce, trzeba wyjść z domu, popatrzeć na piękny świat i choć na chwilę zapomnieć o COVID-19” – twierdzi Aleksander Garlicki.

Prof. Garlicki uważa, że nie mamy wyjścia: musimy albo przechorować COVID-19, albo się zaszczepić. „Na razie przede wszystkim zachowujmy się mądrze, racjonalnie. Nadal obowiązują zasady izolacji chorych, należy bezwzględne przestrzegać zasad higieny, często wietrzyć pomieszczenia i unikać skupisk ludzkich. Maseczki należy nosić nadal, zawsze w sytuacji bliskiego kontaktu. Pamiętajmy o tym, żeby często myć mydłem ręce, możliwie jak najczęściej”.

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

16 − 3 =