Nasza historiaZapomnianiW Nowym Jorku zmarł powstaniec warszawski kapitan Mieczysław Madejski

Karol Kwiatkowski19 grudnia, 20203 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

16 grudnia W Sea Cliff na Long Island, w stanie Nowy Jork, zmarł powstaniec warszawski, działacz polonijny Mieczysław Madejski. Miał 97 lat.

Po inwazji Niemiec na Polskę 16-letni Madejski zgłosił się z kolegami harcerzami do obrony przeciwlotniczej. Brał udział m. in. przy gaszeniu pożarów, kopaniu rowów i dostawach wody. Kiedy przystąpił do Związku Walki Zbrojnej przybrał pseudonim „Marek”. Po zaprzysiężeniu został przyjęty do tajnej podchorążówki.

Madejski uczestniczył w działaniach sabotażowych. Podczas Powstania Warszawskiego był dowódcą plutonu Topolnicki, był kilkakrotnie ranny. Po wojnie, w czasie studiów, został aresztowany.

Po wyjściu na wolność ukończył Politechnikę Warszawską i pracował przy odbudowie stolicy. Od roku 1969 mieszał w Ameryce i jako inżynier pracował w firmie specjalizującej się w aparaturze medycznej.

Kapitan Madejski był prezesem nowojorskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Został odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

O śmierci Mieczysława Madejskiego poinformował PAP aktywista polonijny Grzegorz Worwa.

„Był wspaniałym człowiekiem, patriotą, każdego roku organizował w rocznicę powstania warszawskiego na Manhattanie msze święte, w których brałem udział. Tym, którzy uważali, że powstanie warszawskie było niepotrzebne przeciwstawiał opinię swoją i wielu ludzi z tamtych czasów. Ich zdaniem powstanie niezależnie od decyzji wojskowych i tak by wybuchło, ponieważ napięcie w Warszawie było tak nagromadzone, że musiało znaleźć ujście” – powiedział Worwa.

Jak dodał, Madejski chętnie spotykał się z młodzieżą, z dumą opowiadając o tych co walczyli bohatersko z najeźdźcą niemieckim.

„Był prawdopodobnie jednym z niewielu żyjących do niedawna powstańców warszawskich. Cieszę się, że miałem szczęście znać pana Madejskiego” – mówił Worwa. Powołując się na syna kapitana, Grzegorza, powiadomił, że nabożeństwo za duszę zmarłego odbędzie się w poniedziałek w Glen Head na Long Island, skąd kondukt żałobny uda się na cmentarz.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

10 − four =