KomentarzeWiadomości„Forteca Europy”, czyli poważny sukces Polski w Unii Europejskiej

Karol Kwiatkowski Karol Kwiatkowski26 czerwca, 20207 min

Hiszpański dziennik „El Pais” dotarł do projektu dokumentu szykowanego przez Komisję Europejską. Można go wstępnie nazwać planem budowy „fortecy Europy”. Aby państwa Unii Europejskiej nie zostały zalane kolejną niekontrolowaną falą migrantów, jak to miało miejsce przed pięcioma laty, KE proponuje radykalne wzmocnienie granic zewnętrznych Wspólnoty. Komisja chce także zasadniczo usprawnić ekstradycje nielegalnych migrantów, którym mimo wszystko udałoby się przedostać do zjednoczonej Europy.

Nowy europejski pakt imigracyjny, jak podaje „El Pais”, musi pogodzić potrzeby narodów pierwszej linii z faktem, że większość nielegalnych migrantów trafia do takich krajów jak Francja, Belgia, Niemcy i Szwecja.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen uznała osiągnięcie dalekosiężnego paktu imigracyjnego za jeden ze swoich głównych celów, kiedy przyjęła to stanowisko. Kryzys zdrowotny i gospodarczy wywołany przez pandemię Covid-19 opóźnił te plany, a znaczny spadek liczby nielegalnych przyjazdów zmniejszył presję przed jedną z najbardziej złożonych i delikatnych negocjacji w agendzie UE.

Bruksela ma nadzieję na wznowienie rozmów w nadchodzących tygodniach. Niemcy, które przejmą rotacyjną prezydencję w UE 1 lipca, chcą osiągnąć polityczne porozumienie w sprawie kalendarza i etapów zamknięcia umowy. Źródła dyplomatyczne ostrzegają, że dopięcie umowy może potrwać ponad rok i negocjacje nie będą proste.

Około 75% wniosków o azyl jest obecnie skoncentrowanych w pięciu krajach, przy czym Hiszpania, Niemcy i Francja znajdują się na czele tej listy. Większość osób ubiegających się o azyl w krajach sąsiednich to Syryjczycy, Irakijczycy i Afgańczycy, natomiast w Hiszpanii ponad 80% z nich to imigranci z  Ameryki Łacińskiej. Berlin zauważa, że tylko 3% nielegalnych migrantów jest odsyłanych z powrotem do miejsca wjazdu.

Hiszpańskie źródła potwierdziły „trudność” negocjacji i zauważyły, że pierwsze propozycje pochodzą z 2016 r. Ostatnie spory między państwami członkowskimi rozegrały się pod koniec ubiegłego roku, kiedy Francja i Niemcy nalegały na stworzenie tymczasowego systemu dystrybucji dla przybywających drogą morską, który dotyczyły tylko Włoch i Malty. W planie pominięto Grecję i Hiszpanię, które przyjmowały więcej migrantów niż ich śródziemnomorscy partnerzy.

Budowanie konsensusu w obecnej sytuacji w Unii Europejskiej, tj. kryzys gospodarczy i pandemia, nie będzie łatwe. Jednak, to że taki dokument powstał jest niezaprzeczalnym sukcesem Polski i naszych zabiegów dyplomatycznych. To pierwszy tej wielkości sukces naszego rządu od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Sukces Polski

Należy tu podkreślić, że Polska była przeciwna, od 2015 roku, obowiązkowemu mechanizmowi podziału uchodźców. Rząd polski chciał sam decydować o kształcie i składzie polskiego społeczeństwa i nie do przyjęcia był mechanizm, forsowany przez Jeana-Claude’a Junckera, przymusowej relokacji. Niestety rząd Ewy Kopacz, która została premierem po „ucieczce” Donalda Tuska na intratny stołek, wyraził, wprawdzie jednorazową, ale zawsze, zgodę na takie przymusowe rozwiązanie. Co wielce pomogło Prawu i Sprawiedliwości odzyskać władzę.

Na szczęście Polska nie wywiązała się z podjętych zobowiązań. Na naszą „obronę” należy wspomnieć, że większość pozostałych krajów członkowskich, które takie zobowiązanie przyjęły, tylko w małym stopniu wywiązała się z nałożonych kontygentów. Juncker pozostawił Wspólnotę bez powszechnie przyjętej praktyki i dobrych rozwiązań prawnych.

Polska nieprzerwanie od 2015 roku mówiła jednym głosem w sprawie relokacji imigrantów i polityki emigracyjnej Unii Europejskiej, czyli wzmocnienie granic zewnętrzych Wspólnoty i usprawnienie ekstradycji nielegalnych emigrantów. Nasza dyplomacja odniosła zdecydowany sukces. Nasze postulaty zostały przyjęte, w prawdzie po kilku latach, ale sukces jest bezsporny.

Zastanawiam się, czy sztab Andrzeja Dudy wykorzysta ten dokument w kampanii wyborczej. Byłby to dość poważny argument przed II turą, aby nie głosować na Trzaskowskiego. W końcu jest on z obozu Ewy Kopacz i Donalda Tuska, a ludzie pozornie mają tylko krótką pamięć.

Karol Kwiatkowski

Karol Kwiatkowski

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

3 × 4 =