Najazdy obcych

Imigranci z Bliskiego Wschodu przybywali do Europy już dużo wcześniej:

sprowadzano ich do wykonywania cięższych prac we Francji, Belgii, Holandii, Niemczech i w Szwecji. Byli to głównie Turcy, ale nie tylko – często mieszkańcy dawnych kolonii, także z Afryki. Gdy zlewicowana Unia Europejska zaczęła propagować masońską ideologię „multi-kulti”- eliminowania państw narodowych na rzecz etniczno-kulturalnych mieszanin,  uruchomiono proceder masowej imigracji.


Ma ona na celu zwalczanie chrześcijaństwa, a szczególnie katolicyzmu. Każdy środek do tego jest dobry, zwłaszcza islam, którego masowy import do krajów Europy nakazuje UE, pod groźbą dotkliwych kar. W obronie przed tą - niewątpliwie zamierzoną – inwazją, nie można się cofać: żadne „miłosierdzie chrześcijańskie”, obłudnie wmawiane, nie wchodzi tu w grę. Przybywają głównie młodzi mężczyźni, którzy zamiast pozostać przy rodzinach i bronić ich w obliczu wojny, w Europie nie tylko liczą na korzyści materialne, ale usiłują narzucić aktami terroru i zastraszaniem, jej mieszkańcom swój sposób bycia, obyczaje i religię. Na to nie może być zgody, pomijając już kwestię, że na utrzymanie takiej masy ludzi, nie mających zatrudnienia i unikających pracy, nikogo na dalszą metę nie stać. O schronienie dla ludności z terenów ogarniętych wojną powinny starać się państwa arabskie, najbliższe etnicznie, ale właśnie one od tego obowiązku się uchylają.

I jeszcze jedno. Cała akcja nasyłania „uchodźców” finansowana jest z zewnątrz, i to obficie. Kogo bowiem z tych ludzi byłoby stać na opłaty za  

transport i przewóz? Pytań jest więcej i warto by choć na część z nich odpowiedzieć.

 

Zbigniew Żmigrodzki

                                                                                        


24-06-2017 admin

Komentarze

  • Brawo Panie Zbigniewie!
    Jest dokladnie tak jak Pan to ujmuje.

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis