Z archiwalnej strony można korzystać:
Polecamy i zalecamy wyjątkową publikację francuskiego dziennikarza śledczego „Zabójcy w imię republiki”, przetłumaczoną na język polski, która pokazuje mechanizmy wykorzystywania służb wywiadowczych do utrzymywania wpływów Francji na arenie międzynarodowej.
Wydaje się, że książka ta jest jednym z najlepszych thrillerów, tymczasem napisana została przez …samo życie. Jak okazuje się, każdy z prezydentów Francji - poczynając od gen. de Gaulle`a , a kończąc na Francoisie Hollandzie - zaangażowany był w operacje specjalne. Francja postawiła siebie wśród możnych państw tego świata, próbując mieć pod kontrolą najważniejsze strefy wpływów m.in. na Bliskim Wschodzie. W osiągnięciu celu służą jej wszelkie możliwe środki mające na celu eliminację wrogów. Oko za oko, ząb za ząb. Mowa o Głównej Dyrekcji Bezpieczeństwa Państwowego (DGSE), której agenci prowadzą przeróżne tajne operacje „Homo” ( z francuskiego „homocide” - tj. zabójstwo) polegające na eliminacji głów państwowych, krwawych zbrodniach antyterrorystycznych , masowym tłumieniu buntowników czy wspieraniu wojennych zbrodniarzy… Wymieniać można byłoby długo.
W zasadzie wszystkie te tajne działania łączy jedna cecha - prawo odwetu służące realizowaniu interesów poszczególnych mieszkańców Pałacu Elizejskiego. „Generał de Gaulle, jeszcze zanim objął stanowisko, ułożył listy celów poza Algierią: mniej więcej trzydzieści nazwisk, w tym niemieccy i szwajcarscy przemytnicy broni, zagraniczne osobistości przychylne FLN, a także algierscy przywódcy mieszkający w Maroku, Tunezji czy Niemczech” - pisze Vincent Nouzille.
Lektura zawiera wiele faktów i wydarzeń, o których nie słychać było w środkach masowego przekazu. Odsłania kulisy wielu operacji jak m.in. zabójstwo Osama Bin Ladena. Książka daje wiele do myślenia. Pozostawia czytelnika z jasnymi refleksjami dotyczącymi zarówno francuskiego wywiadu oraz głównodowodzącymi graczami na arenie tego świata. Próbuje odpowiedzieć na pytania dotyczące m.in. tego, czy interes państwa może wytłumaczeniem dla zabójstw i różnych niegodziwości. Stanowi ważną pozycję w dorobku dokumentowania najnowszej historii.
„Zabójcy w imię republiki” , Vincent Nouzille, tł. Agata Czarnacka, oprawa: miękka, Ilość stron: 368, wyd. Fronda.
Książkę można zamówić przez interent: https://www.wydawnictwofronda.pl/kontakt lub telefonicznie: 22 836 54 44, 22 877 37 35.
mk

naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz