Z archiwalnej strony można korzystać:
„Choć Platforma nie rządzi, lecz jej dusza żyje..” Tak można rzec, oglądając to, co się dzieje w przestrzeni publicznej, a co wciąż nam do mózgów wsącza TVP Kurskiego, zaś „Trwam” jej w tym procederze sekunduje.
Zamiast prezentować osoby godne uwagi i szacunku, wciąż wprowadza się nam przed oczy takie figury, jak Mateusz Kijowski, Andrzej Halicki; ekipę Petru z Gasiuk-Pihowicz i z nową gwiazdą Lubnauer; perorują butnie Schetyna, Budka i Neumann, odzywa się wrogo Kopacz, wtórują jej gromko aktywiści PO w rodzaju Grupińskiego. Ekonomiści i socjologowie, ukształtowani w PRL i w Trzeciej RP, straszą, jakie to groźne skutki będą miały zmiany wprowadzane przez rząd: banki podniosą procenty od pożyczek, w marketach podrożeje, pogorszy się nam zdrowie i samopoczucie. Narazimy się jeszcze więcej Unii Europejskiej, będzie nas krytykować prasa światowa, oskarży o wszelkie fikcyjne przewinienia – dawne i nowe. Niestety, ten potok oszczerstw i kalumnii ( „z ziarnka prawdy wyprowadzaj roślinę kłamstwa”) przelewają w nasze umysły środki przekazu,
aby polskie społeczeństwo infekować; nie inaczej, jak w ciągu długich lat
panowania „liberałów” z UW-PO. „Kłamcie, kłamcie, a zawsze coś z tego zostanie”. Mamy już efekty: do marszów elektoratu „Platformy” pod hasłem
„obrony demokracji”( jakiej demokracji?) przyłączają się grupki otumanionych lemingów. Wgapiając się w małe ekrany, wierzą święcie w to, co tam widzą i słyszą. Wywody podżegaczy, lewusów i lewaków znajdują posłuch...
Główne tematy w programach informacyjnych TVP to wystąpienia przywódcy
„Platformy” Schetyny oraz jego groźby; napastliwe, antyrządowe oracje różnych działaczy PO; kontestacja uchwał Sejmu RP ze strony prezesa TK Rzeplińskiego; komentarze z różnych stron, jak to nowe decyzje władz mogą nas doprowadzić do ruiny itp. Szanowni panowie K. i Cz!. Mieliście uzdrowić Telewizję Publiczną – gdzie więc jesteście? Chwilami się wydaje, że była ona bardziej obiektywna w ostatnich dwóch miesiącach przed dymisją Kraśki, niż
jest obecnie, kiedy w panicznym lęku przed zarzutami o nieprzestrzeganie
pluralizmu raczy się nas trującymi wyziewami poprzedniego okresu. Ulubieńcy
PO i SLD powinni wreszcie zejść z małego ekranu; wszak zaopatrzyli się obficie w latach „prosperity”, niech odpoczną w swych willach i apartamentach, pooglądają zgromadzone kolekcje dzieł sztuki, ubiorów, zegarków. Zresztą
zadba o nich wciąż przemożna lewicowa infrastruktura, o ile w ogóle tego
„dbania” potrzebują, mając pozostawione synekury i przywileje .
Jeżeli nowa władza będzie porządkować państwo w podobny sposób, jak radzi sobie z mediami, poważnie się obawiamy o jej i nasz los. Do trudnych zadań trzeba powoływać energicznych ludzi o jednoznacznie określonym
ideowym obliczu, a nie tych, co trzęsą się ze strachu, „aby nikogo nie urażać”
i słusznie uważani są przez vox populi za kunktatorów typu: „jak powie, że coś zrobi, to nie wiadomo, czy w ogóle zrobi i co”.
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz