Czas absurdów. Okiem Zbigniewa Żmigrodzkiego

W naszym stuleciu jesteśmy świadkami różnych manii i fobii, które zakłócają w dotkliwy sposób normalną ludzka egzystencję.

 

 


Feministki usiłują światu wmówić, że byłby lepszy, gdyby odsunąć na bok mężczyzn, a wszystko wokół sfeminizować, z językiem włącznie.

 

Źle dobranym słowem można obrazić już nie tylko ludzi, ale nawet zwierzęta, którym należy się szacunek - co najmniej równy albo nawet większy - niż ludziom.

 

Dla ludzi nie wolno już nawet budować dróg, które krzyżują się z trasami spacerowymi żab czy ślimaków.

 

Na cenzurowanym jest nie tylko asfalt, ale nawet dym. Ograniczanie ilości produkowanego dymu idzie w parze z mnożeniem frakcji, na które trzeba dzielić śmieci. Te poddaje się potem utylizacji - oczywiście najlepiej w spalarni odpadów.

 

Ludzi nie tylko pozbawiono swobody wyrzucania własnych odpadów, nakazano im jeszcze sprzątanie po swoich psach. Tym też nie jest łatwo, kiedy tu i ówdzie zakazuje im się szczekania, a to w czasie sjesty, a to w czasie ciszy nocnej.

 

Cicho musi też siedzieć kościół, który nawet szeptem nie powinien nikomu przypominać o Bogu. Zamiast szerzyć wiarę - ma rozdawać pieniądze ubogim i przekonywać do ekologii. Niech zajmie się też staruszkami, którzy nie chcą okazywać szacunku „sodomitom i gomorytkom” oraz wszelakiej maści seksualnym odmieńcom.

 

„Strzeż się wariatów, ci są mili, póki w szpitalach ich więzili albo trzymali w zwykłej stajni.

Są dziś wariaci miarodajni. Każdy z nich macha swą pałeczką i patrzy z góry, moje dziecko.

Zaiste, wariat na swobodzie, największą klęską jest w przyrodzie”...

 

 

Zbigniew Żmigrodzki

 


Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis