Św. Stanisław biskup, patron Polski

Patron trudnych czasów budzi poczucie ewangelicznej odpowiedzialności. Stare księgi podają, że imię Stanisław pochodzi od słów :"stać się sławnym". Oczywiście  dla nas ochrzczonych, sława powinna mieć znaczenie większe  u Boga niż u ludzi.


Stanisław urodził się ok. r. 1030 w Szczepanowie w rycerskim rodzie Turzynów. Młodzieńcze lata spędził prawdopodobnie w Tyńcu, gdzie pobierał nauki u benedyktynów. Potem studiował we Francji. W 1060 r. przyjął święcenia kapłańskie,   w  42 roku życia został  biskupem krakowskim. Był nim zaledwie 7 lat, ponieważ został zamordowany w 1079 roku. Znany był  wśród wiernych i kleru krakowskiego jako człowiek mądry i pobożny, a zarazem bardzo pokorny i zatroskany o dobro duchowe swoich poddanych. W imię prawdy i dobra ludzi nie zawahał się zwrócić uwagi nawet królowi Bolesławowi II, a nawet - w końcu - ekskomunikować go z powodu jego przewrotnego i skandalicznego zachowania. Król Bolesław wiele posiadał zalet, ale trafiały się też i wady i to rażące. Był zaciekłym nieprzyjacielem szóstego przykazania. Narobił wiele zgorszenia publicznego, a wreszcie kazał zbirom swoim porwać jawnie zamężną niewiastę, która niczym pozyskać się nie dała.Król nie dopełniał swoich obowiązków – wskutek jego częstej nieobecności w kraju wszędzie kwitło przestępstwo, bandytyzm i rozboje. Kiedy król powrócił z kolejnej wyprawy wojennej i zastał taki stan Ojczyzny, począł bardzo krwawo rozprawiać się z ludźmi. W obronie prostego ludu stanął właśnie biskup. Sam król zadał śmiertelne ciosy biskupowi, po czym wywlókł jego ciało przed kościół i rozkazał go poćwiartować. Zabójstwo, jakiego się dopuścił doprowadziło do jego zdetronizowania. Bolesław zmarł w Osjaku, w Jugosławii, nie oglądając ziemi ojczystej.

 

Powstanie listopadowe, czy styczniowe pochłonęło setki tysięcy  wieszanych i pędzonych w głąb  Rosji. Car nie odpuszczał nikomu, mordował, wywoził  tych co chcieli mieć Polskę. Czasy II wojny pokazały nam siłę zła w całej rozciągłości. Wywożono naszych najlepszych Polaków, następnie dopuszczono się procesu na księżach, np. w Krakowie, tylko po to, aby wykraść dokumenty z Kurii. Jakże szkoda tysięcy ludzi, którzy musieli ukrywać się po lasach w czasie bolszewizmu.  Opór złu jest świadectwem walki, a zawsze idzie o dusze ludzkie. Człowiek o prawym sumieniu, człowiek o czystym sercu, człowiek silnej wiary nie pozwoli sobie na  bylejakość. Taką drogą poszedł św. Stanisław. Jak pisze Pan Prof. Andrzej Nowak w książce ,,Dzieje  Polski” (tom I): Stanisław stronił od udziału w królewskiej radzie  i od zażyłości, a czynił to również dlatego, że widział nikczemne prawa i ucisk biedaków i nie chciał  sprawiać wrażenia, że popiera działalność króla. Mierził Stanisława odrażający rodzaj grabieży – ogałacanie ludzi z zapasów żywności, a ich łąk z paszy przez podróżujący po kraju dwór królewski – o którym Bolesław i jago kompania mówili, że jest powszechnym prawem ciążącym na tej ziemi”

 

Polska potrzebuje ludzi sumienia. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu prymas Wyszyński musiał siedzieć długie lata w więzieniu, bo stawał w obronie prawdy.  Nie zezwalał na ideologie komunizmu. Przed kilkunastoma laty byliśmy świadkami ohydnego mordu dokonanego na ks. Jerzym Popiełuszce, który zginął tylko dlatego, że stawał w obronie ludzi wierzących. Św. Stanisław wiedział o tym broniąc ludu przeciwko porywczemu i okrutnemu królowi.

Zakłamania w obecnym życiu społecznym, oszustwa, afery i krętactwa pokazują skutki grzechu i brak czuwania.  Ile jest w naszym kraju tysięcy sekt, które okradają i deprawują ludzi. Powinien obudzić się w nas słuszny gniew i następnie  powinno wypłynąć działanie. Czy do własnego domu  jakim jest Ojczyzna  można puścić obcego, otworzyć wszystkie skarby i powiedzieć: „bierzta co chceta”, i „róbta co chce ta”. Gdyby biskup Stanisław myślał w ten sposób, to pewnie uratowałby swoje życie. Ale jak osądziłby go Bóg? Święty Stanisław  męczennik przychodzi dzisiaj i stawia to pytanie, czekając na obronę prawdy i na  działanie.

17 września 1253 r. w Asyżu został wyniesiony na ołtarze,  a rok później, 8 maja odbyła się w Krakowie  uroczystość przeniesienia jego relikwii i ogłoszenia go świętym. Piękny powstał zwyczaj, bowiem od pamiętnej bitwy pod Płowcami w 1331r. zaczęto składać sztandary zdobyte przy sarkofagu świętego męczennika, wiernego pasterza bożego ludu. Miejsce to stało się «Ołtarzem Ojczyzny». W 1765 roku, ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski, ustanowił Order św. Stanisława biskupa i męczennika. Order, którego dewizą było «Nagradzając, Zachęca», przyznawany był patriotom, ujmującym się za ubogimi i uciśnionymi, szerzącym polskość, których ewangeliczne i cnotliwe postępowanie było wzorem dla innych.

Męczeńska śmierć biskupa u stóp ołtarza to cena niezachwianej wierności ewangelii i Chrystusowi wydała wspaniały owoc dla ojczyzny. Nazywano go obrońcą Polski i Polaków, «rodzicielem Polski», «ojcem Ojczyzny». Jego rozprzestrzeniający się kult, jego kanonizacja, krzepiły serca wielu wiernych, budziły mocną nadzieję w okresach rozpadu państwa polskiego. Legendarny przekaz, jakoby jego ciało poćwiartkowane mieczem cudownie się zrosło, uznano za symbol trwałości i jedności państwa, które po rozbiciu dzielnicowym było na drodze zjednoczenia. Jan Paweł II nazwał go ,,patronem ładu moralnego”. Św. Stanisław był «wyrzutem sumienia» dla króla,  pouczającym może być dla nas fakt, że bp Stanisław umiera przy ołtarzu, sprawując eucharystię, łącząc ofiarę swego życia z ofiarą Chrystusa, podczas gdy król umiera w samotności, na wygnaniu, z dala od powierzonego sobie ludu. Biskup Stanisław duchowo ciągle obecny, daje nam wspaniały przykład wierności, prawowitości i bezkompromisowości wobec zła i niesprawiedliwości.

Chwała Stanisława i smutny koniec króla powinny być przestrogą dla tych wszystkich, którzy chcą budować państwo, przewodzić ludziom bez sprawiedliwości, odrzucając wartości ewangeliczne, które promują dobro wspólne i wskazują właściwe drogi do trwałości, jedności państwa i dobra ich obywateli.

 

Sanitariuszka Hania

 


09-05-2017 admin

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis