Z archiwalnej strony można korzystać:
„Nie ruszać niczego, bo się popsuje”. Taka zasada obowiązywała do 1914 roku, a potem, już w mniejszym stopniu, do 1939. Jeszcze przez 50 dalszych lat utrzymywała się z pewnym trudem, a ostatnie ćwierćwiecze to istna katastrofa – totalna, oczywiście.
Wszystko „poruszono” – rozwinęło się lewactwo, skutkujące powszechną demoralizacją – zatruły społeczeństwo kolejne zarazy: genderologia, feministki, chłopobaby i babochłopy, geje, związki jednopłciowe; doszły upadek szkolnictwa i wychowania, degrengolada świata polityki i środków przekazu. W dodatku – pojawiły się (delikatnie
mówiąc) - nieporozumienia w Kościele katolickim. Jednak pociesza się nas,
mówiąc: „Z tego chaosu wyłoni się nowy (wspaniały? ) świat”. Obiecanki,
cacanki...
Na czym się tu oprzeć? Autorytety się dewaluują – od rodzicielskich do
watykańskich, zamiast autorytetów są „idole”, których postawy i zachowania
przerażają. Na ludzi młodych czekają nałogi, narkotyki i dyskoteki, zamiast kulturalnych bali i zabaw. Teatr, film i książka stały się terenem obrzydlistw i znieprawień. Jak tu więc żyć?
Poza wiarą religijną, i to ewangeliczną, tradycyjną, Chrystusową
i opartym na niej wytrwałym przekształcaniem swojego charakteru, zdaje
się już niczego nie być. Nawet własnych i swoich przekonań coraz trudniej
komukolwiek udzielić Czyżby to koniec świata się zbliżał, jak zapowiadają
niektórzy publicyści i co widnieje w przepowiedniach? Wszechobecni Grzegorz Braun i jasnowidz Jackowski dolewają oliwy do ognia...
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz