Z archiwalnej strony można korzystać:
Widoków na wznowienie „Naszej Polski” w papierowej edycji nie widać, trzeba więc udokumentować dalsze istnienie strony internetowej pisma.
Opuścili je natychmiast po ustaniu płatności prominentni autorzy Michalkiewicz, Reszczyński i Siergiejczyk, honor felietonistów próbuje wciąż ratować niżej podpisany.
Wejście Polski w Nowy Rok odbywa się w minorowym nastroju. Awanturnicza udokomuna, zwana eufemistycznie opozycją, prze zawzięcie „per fas et nefas” (po polsku mówi się –„prawem i lewem”, tu raczej lewem) do władzy, wszczynając zawzięte rozruchy.
„Prawo i Sprawiedliwość” uległo pokusie triumfalizmu, lekceważąc potęgę przeciwników. To nie tylko „Platforma”, ale cały konglomerat „liberalnego” lewactwa – od Wisły po Odrę i Sekwanę, z Brukselą i potężną clintonerią z USA.
Należało pamiętać, co napisał Szpotański: „Nie płoszmy ptaszka, niech mu się zdaje, że naszej partii siły nie staje.” Miał na myśli pozorną inercję PZPR, ale wielkiej różnicy nie ma – zastępująca tamtą partię obecna udokomuna świetnie do tej sentencji pasuje. Na tę zjednoczoną zarazę trzeba było baczniej uważać, a przy tym bardziej zdecydowanie ją tłumić, a nie bawić się w „aksamitną zmianę”. Chłop z bajki, który ogrzał zamarzniętą żmiję, a ona odżywszy chciała pokąsać jego dzieci, to przykład aż nadto wymowny. Na ugodę czy pojednanie z kontynuatorami państwa Jaruzelskiego – Kiszczaka nie ma co liczyć. To bestia antypolska.
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz