Z archiwalnej strony można korzystać:
W „Studiach Bibliologicznych” Uniwersytetu Śląskiego ukazał się artykuł zatytułowany „Rozważania o utracie książek”. Dotyczy on strat wojennych, nie bierze natomiast pod uwagę książkowej hekatomby, spowodowanej przez cenzurę Hitlera i Stalina oraz będącą jej kontynuacją akcji cenzorskiej „Polski Ludowej” i wdrożonej przez „liberałów” indoktrynacji „poprawności politycznej”, trwającej do dziś w obecnej RP.
W latach 1944 – 1954 zniszczono kilkanaście milionów polskich książek, „oczyszczając” księgozbiory przez przemiał usuniętych pozycji w papierniach ( wykaz ich tytułów zawiera wydana przez wrocławski „Nortom” książka „Cenzura PRL. Wykaz książek podlegających niezwłocznemu wycofaniu”, przemilczana skrupulatnie w polskiej przestrzeni publicznej do dziś.
Jako kontynuacja tamtego przedsięwzięcia komunistów trwa wciąż wdrożona do umysłów ludzkich presja „politycznej poprawności”: w księgarniach i w bibliotekach brak piśmiennictwa o charakterze prawicowym – patriotycznego, afirmującego wartości moralne i religijne. Dominują wspomnienia Marii Czubaszek i Tomasza Turowskiego, wywody redaktora Lisa, opowieści córki Jaruzelskiego i „hramoty” innych lewicowych „celebrytów”. Biadania, że „Polacy nie czytają”, mają prostą przyczynę: brak dostępu do wartościowej lektury, a z narzucanej im czerwono-różowej oferty korzystać nie chcą.
Księgarnie i bibliotekarze boją się wprowadzenia do sprzedaży oraz do wypożyczalni tytułów, które nie spodobają się cenzorom z „Gazety Wyborczej” czy z podobnych jaczejek lewackiego nadzoru, uruchamiających natychmiast napastliwy jazgot w mediach. Wciąż wprawdzie słyszymy gromkie wezwania synów światłości powołujące się na Ewangelię i słowa Jana Pawła II: „Nie lękajcie się !” Ale ci, co tak nas wzywają, sami boją się jeszcze bardziej. Aby ich zjednoczone wojujące lewactwo nie zaatakowało, wolą „siedzieć cicho”, nawet gdy społeczna powinność wymaga zabrania głosu...
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz