Z archiwalnej strony można korzystać:
Jak się trochę lepiej rozejrzeć, to my – Polacy –żadnych prawdziwych sojuszników nie mamy. Rosja, Niemcy? Ależ skąd! Unia Europejska – jej przywódcy i większość unijnych gremiów ( Komisji i Parlamentu)? To – jak się okazuje – nasi przysięgli wrogowie, ogarnięci lewicowym liberalizmem i stosowną poprawnością polityczną.
Francja? Wykluczone.
Benelux? Nic z tych rzeczy! Watykan? Narzuca nam odstępstwa od nauki Chrystusa i Ewangelii, wprowadza prawo do odrębnej interpretacji prawd wiary w poszczególnych diecezjach. Ukraina? A cóż to za „sojusznik”, z kultem banderowców w tle?. Białoruś? Proszę nie żartować. Izrael? Aż dyszy z nienawiści do Polski i domaga się nienależnych sum pieniężnych.
Wreszcie – USA, uwielbiana Ameryka. A jak się zachowuje wobec nas
w obliczu żydowskich żądań i napaści? Zamierza je poprzeć i kwestionuje wzorem UE naszą praworządność. Jej wojskowa reprezentacja,
ulokowana przy naszych zachodnich granicach ? Gdyby Putin ruszył – niewykluczone, że padnie rozkaz: „Robi się gorąco, chłopcy, zjeżdżamy
do domu!”. I będziemy zdani na naszą „obronę terytorialną” i nowych „żołnierzy niezłomnych”...
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz