Z archiwalnej strony można korzystać:
Uniwersalne słowo „przemoc”, wprowadzone do użytku przez liberałów, określa wszystko: bójki w szkole i na podwórku, awantury pod dyskotekami, bandyckie napady, rozboje i zabójstwa. Urządza się „marsze przeciw przemocy”, zastępujące rozsądną dyscyplinę wychowawczą i energiczne działania szkoły oraz policji.
Tę „przemoc”można by stosunkowo szybko ukrócić, ale po to ją wykreowano, aby służyła ideologicznym i politycznym celom: wmawianiu, że to religia i chrześcijańska etyka za nią odpowiadają(!); walce z rodziną, pod pretekstem, że to w rodzinie bije się żony i dzieci. Faktycznie przemoc ma z reguły miejsce nie w rodzinach, ale w luźnych związkach partnerskich, gdzie tzw. konkubent nie znosi dzieci (często zwykle nie swoich), a po pewnym czasie i konkubiny ma dość.
W dzisiejszym społeczeństwie związki małżeńskie zastępuje coraz częściej „partnerstwo”. Czytamy: „Zdecydowali się na ślub po czterech latach pozostawania w związku partnerskim”. Ludzie mieszkający ze sobą mają dzieci, nie tylko swoje, ale i pochodzące z innych, poprzednich „związków”, nieraz dwóch lub nawet trzech.
Konflikty powstają między „partnerami”, kłócącymi się o dzieci i z dziećmi, one zaś bywają skłócone ze sobą wzajemnie.Poprzedni „partnerzy” walczą o dzieci,
podburzają je przeciwko drugiemu związkowi. Że w takich układach dochodzi do różnych form „przemocy”, trudno się dziwić...
Normalne, uczciwe życie osobowe i rodzinne jest jedyną drogą do szczęścia
i spokoju. Dążenie do kariery artystycznej czy sportowej wytwarza „związki”, czasem krótkotrwałe, ale z reguły przynoszące nieszczęścia i konflikty.
Czasy, w jakich żyjemy, mnożą te powikłania.
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz