Izabela Jagiellonka - rozmowa z Aliną Zerling-Konopką

- Czytając powieści historyczne spostrzegamy, że od tamtych czasów przeżycia, myśli i postępowanie ludzkie niewiele się zmieniły – mówi Aliną Zerling-Konopka autorka książki o Izabeli Jagiellonce w rozmowie z Tomaszem Plaskotą.

 

Czym tak Panią zafascynowała Izabela Jagiellonka, że poświęciła jej Pani książkę?

 

Wszystkie moje powieści, które do tej pory się ukazały, opisują dzieje postaci historycznych mało znanych, lub kontrowersyjnych.


Tak jest w „Warnie”, gdzie chodzi o młodziutkiego króla Władysława, albo w „Kole fortuny, czyli trzeciej królowej”, w której opisuję dzieje skrzywdzonej przez jej współczesnych, trzeciej żony Jagiełły, Elżbiety Granowskiej. Ponieważ bardzo lubię epokę jagiellońską, więc chętnie wracam do niej na kartach moich książek. Przy tym nasze kontakty z królestwem Węgier były przyjazne i dość ścisłe. Interesuję się historią więzów politycznych i personalnych obu państw, więc nic dziwnego, że nasunęła mi się historia Izabeli, najstarszej córki Zygmunta Starego. Jej życie zafascynowało mnie, jak i całe podłoże polityczne i kulturowe Węgier. Były to czasy wielkich przemian, olbrzymi krok cywilizacji z epoki późnego Średniowiecza do Renesansu. Kształtowała się nowa myśl polityczna, zmagały się potęgi światowe, a to Niemcy i Turcja. Na tym tle, w połączeniu z sylwetką biskupa Martinuzziego, los Izabeli wydawał mi się świetną kanwą do historycznej powieści.

 

Była córką króla Zygmunta Starego i Bony Sforza. Kto bardziej wpłynął na jej charakter, ojciec czy matka?

 

Była ukochaną córką Bony. Stara królowa widziała w niej kontynuację swoich marzeń. Wywarła ogromny wpływ na Izabelę, na jej charakter i działania. Izabela była podobna do matki, szczególnie z uporu, odwagi i konsekwencji postępowania. Była posłuszną jej córką, do końca, czyli do wyjazdu Bony z Polski, wypełniającą jej życzenia.

 

Była dwa razy królową Węgier, ale mogła być też królową Francji, Hiszpanii, czy też zasiąść na kilku innych tronach w wyniku zamążpójścia, a o jej rękę walczyło kilka europejskich dworów. Czy można uznać to za wyraz ogromnego znaczenia dynastii jagiellońskiej w ówczesnej Europie?

 

 

Tak, w owych czasach Polska była potężnym krajem i Europa się z nią liczyła. Mariaż z jedną z królewien polskich był nobilitacją, szczególnie, że zapewniono im świetny posag. Pamiętać należy, ż e po ich matce Bonie, w ich żyłach płynęła też krew włoskich i neapolitańskich książąt. Matka Bony była neapolitańską księżniczką, a ojciec z rodu Sforzów, spokrewniony był z najwspanialszymi rodami włoskimi. Dynastia Jagiellonów wywierała znamienny wpływ na kraje ościenne, a to za pośrednictwem matki Zygmunta Starego, Elżbiety Rakuszanki, zwanej „matką królów”, arcyksiężniczki Habsburgów i koligacji małżeńskich jej dzieci.

 

Co zdecydowało, że ostatecznie wyszła za mąż za Jana Zapolya, króla Węgier?

 

Były ku temu dwie przyczyny. Pierwsza, to chęć zapewnienia Polsce sojuszu z Wegrami przeciw Habsburgom. Bona nienawidziła Niemców i niejednokrotnie dawała temu wyraz. Również sam Zygmunt Stary widział w tym mariażu korzyść dla Polski, ponieważ ubezpieczał on południowe granice przed atakiem Turków. W tym czasie stosunki polityczne pomiędzy Portą a Polską były przyjazne. Król nie chciał zachwiać tej równowagi, ponieważ widział, co dzieje się na Węgrzech.

 

Sulejman sprzyjał Zapolyi do pewnego stopnia, ponieważ dostrzegł w nim sojusznika przeciw Habsburgom. Odpowiadało to również planom Polski.

 

Druga przyczyna jest natury osobistej. Pierwsza, zmarła żona Zygmunta, była rodzoną siostrą Jana Zapolyi, łączyły ich więc więzy powinowactwa. Zygmunt bardzo kochał wegierską Barbarę i ten sentyment przeniósł na jej brata.

 

Z jakimi problemami wewnętrznymi i zewnętrznymi musiała się zmierzyć jako królowa Węgier?

 

Izabela walczyła całe życie o dziedzictwo dla syna. Węgry, rozbite przez zakusy Niemców i Turków, podzielone zostały pomiędzy okupantów, z wydzielonym skrawkiem ziemi Siedmiogrodu. Tutaj łaskawie Sułtan pozwolił jej panować, ponieważ była to ziemia jej zmarłego małżonka, Zapolyi. Pamiętajmy, że Zapolya był królem „narodowym”, węgierskim palatynem, który został wybrany przez grono narodowców, przeciwnych zarówno Niemcom, jak i Habsburgom. Ponieważ jednak po jego śmierci wojna nie ustała, podzieliła ona naród właściwie na trzy stronnictwa - narodowe, niemieckie i tureckie. I z tym musiała się zmagać Izabela. To było przekleństwo jej życa i panowania. Przy tym w owych trzech ugrupowaniach byli jeszcze ci, którzy nie chcieli ani jej, ani jej syna. Także z powodu jej płci. Kobieta nie mogła władać narodem jako królowa. Nawet jako regentka nie była chętnie widziana. Przeważało prawo mężczyzn. We wszystkim przeszkadzał jej bezpośrednio biskup Martinuzzi, który miał na uwadze jeszcze własne interesy. Polska królewna znalazła się naprawdę w bardzo trudnej sytuacji.

 

Jak zapisała się w historii Węgier?

 

Przede wszystkim jako jedna z kilku polskich królewien na tronie węgierskim - by przypomnieć tutaj choćby wspaniałą sylwetkę Elżbiety Łokietkówny, wydanej za mąż za Karola Roberta Andegawena. Węgrzy odnoszą się do Jagiellonki z sympatią, choć niewątpliwie Łokietkówna wyprzedza ją w podziwie historyków dla jej sztuki rządzenia. Łokietkówna jest podziwiana, Izabela lubiana. Więcej miejsca przypisują oczywiście samemu Janowi Zapolyi i jej synowi, Janowi Zygmuntowi.

 

Czy i dlaczego historia z czasów renesansu, czyli okresu oddalonego od naszej epoki o pięćset lat może być dla współczesnych interesująca?

 

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy „lubią” historię. Wynika to z wielu błędów, jakie popełniamy, ucząc historii w szkołach. Tym nie mniej jest grono bardzo zaangażowanych czytelników,którzy zdają sobie sprawę z tego, że historia uczy nas nie tylko przeszłości, ale także pomaga zrozumieć teraźniejszość i przyszłość. Czytając powieści historyczne spostrzegamy, że od tamtych czasów przeżycia, myśli i postępowanie ludzkie zmieniły się niewiele. Kierują nami podobne pobudki i uczucia, a wielkie wydarzenia spowodowane są ambicjami, marzeniami, czy knowaniami osobistości, uwikłanych w niefortunne związki, czy przypadki. Renesans to krwista epoka, jej bohaterowie to ludzie z krwi i kości, ich dążenia dalekosiężne, a rządy prowadzone z rozmachem i ambicją. Dlaczego odsuwać od siebie tamte lata, których kontynuacją jest nasz czas obecny? Czytajmy wielką i małą historię. Ona jest gruntem, z którego wyrasta los człowieczy. Także i nasz.

 


29-04-2016 admin

Dodaj komentarz

Redakcja

Wydawnictwo "Szaniec"
ul. Dobra 5/1
00-384 Warszawa
naszapolska@onet.pl
tel. 22 826 44 65

Warto wiedzieć

"Miś" Kamiński i Andrzej Morozowski sporządzili kiedyś chwalebne "dzieło" pt. "Koniec PiS-u". Rzeczywistość okazała się inna: to ich "Platformę" może czekać koniec. Zastąpi ją KOD lub "Nowoczesna" bądź połączenie tych awanturniczych gromad, zarządzone przez niewidocznych sterników antyrządowej rebelii. Tymczasem Tusk chce wyprzeć Schetynę i zastąpić Hanną Gronkiewicz-Waltz. Tylko tak dalej...
 
W "Super Expressie" wyróżnia się jako podgryzacz władzy Sławomir Jastrzębowski. Cytujemy: "KOD wyprzedza PiS  (...) ten ruch, pchany przez niewidzialne a sprawne ręce, dziś zwyciężyłby w wyborach". - Ciekawe, czyje to ręce? Zgłaszają się BND, Mossad,CIA, a chyba i złowrogi Putin. Jednak najpewniej są to ręce którejś z naszych specjalnych, podobno aż siedmiu, służb. Proponujemy dobrze trzepnąć po łapach...

 

 

 

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis