Z archiwalnej strony można korzystać:
Słowo „WOLNOŚĆ” ma różne znaczenie, zarówno gdy słyszymy bądź przeczytamy – jako pierwsza myśl przychodząca kojarzy się zawsze ze swobodą. Dopiero analiza, tak potocznie używanego słowa pozwoli na głębsze zrozumienie jego treści, wymiaru osobistego i społecznego.
Można użyć sformułowania, iż człowiek w XXI wieku posiada bezmiar wolności, a jednocześnie jest porażająco zniewolony. Zarówno w sferze uczuć, zachowań, relacji międzyludzkich oraz odbiorze świata zewnętrznego. Świat, zarówno wewnętrzny (człowieka) jak i zewnętrzny wygląda na uporządkowany system wartości. Jest to jednak iluzjonistyczne i powierzchowne odczucie i pojmowanie rzeczywistości.
Czym właściwie jest „wolność” dla nas – ludzi wiary w Chrystusa, jednostek w mikro i makro świecie? Czym i jak należy mierzyć skalę owej wolności? Jakim stanem duchowym jest odczucie naszej wolności? Czy istnieje właściwie granica wolności – minimalna i maksymalna? Nie było i nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każdy posiada własną interpretację wolności. I zapewne ma rację - pod warunkiem, że podstawą pojęcia „wolność” jest wiara, nadzieja i miłość. Są to wartości nieprzemijające. Wartości duchowe, których nikt i nic nie może zniszczyć. Nie może – pod warunkiem, że będziemy zdawać sobie sprawę, iż pozorność i płytkość
to tylko tymczasowa tarcza, a asertywność do kłamstw jest naszą bronią. Człowiek jest wolny – ma wolność wyboru prawdy lub fałszu. Nadziei lub przetrwania. Miłości lub samolubstwa.
Obecny światowy (lewicowy) trend wolności człowieka – jest przyczynkiem do samozagłady człowieka i świata. Globalizacja narzuciła nam gotowy pogląd na świat i jego wartości. Winniśmy – by nie być zmarginalizowanym bytem, przyjąć przygotowany przepis na szczęście, a ono doprowadza nas do wolności. Mają nie istnieć inne znaczenia etosu, etyki, moralności. Sumienie – „przecież to zwykły slogan”. Bogaci tego świata, uważający się za reżyserów losu ludzi, kreują własną pozbawioną skrupułów wizję. Nic nie dzieje się z przypadku. Scenariusz jest przerażający. Pod niewinne brzmiącymi hasłami – ukryta jest taktycznie wprowadzana i zakotwiczana w świadomości ludzi – unicestwiająca swoboda.
Dlatego też, zgłębić należy słowo „wolność” – w wymiarze duchowym i bytu na ziemi. Jak jest z naszą wolnością ducha. Ludzie wiary – posiadają przeogromny ładunek pozytywnych emocji, których zasadniczo nie dostrzegają. Dlaczego? Bo wolność ducha cichnie pod naporem chaosu i gwaru wirtualnego świata. W dobie natychmiastowego dostępu do informacji – odsuwa się na dalszy plan, to co istotne ale jest nieuchwytne. Nie jest materialne (dotykalne) ani odpowiednio udokumentowane. Nie ma miary by słowa „Ojcze Nasz (…)” posiadające swoją głębię można było przetworzyć na coś widocznego. Zasadniczo dziś tego oczekujemy – wówczas jest do zaakceptowania. Ludzie wolni duchem mają podstawę: wiarę i nadzieję. Właśnie wiara jest wolnością. Nikt nie może narzucić ani wyznaczyć granicy wiary. W chwili, kiedy sami ją odrzucamy, sami wytyczamy sobie koniec wolności. Zamykamy swe wnętrze przed bogactwem wolności. Ogarnia nas niemoc – którą sami chcieliśmy.
Jesteśmy wolni – w XXI wieku nie ma niewolnictwa. A jednak czujemy się skrępowani, osaczeni, wzburzeni i niezadowoleni z własnego życia. Dlaczego?. Jesteśmy niewolnikami czasu, pieniędzy, oczekiwań. Materialny dobrobyt życia ziemskiego - zachłanność do posiadania „wciąż więcej” nie ma nic wspólnego z wolnością. Istnieje przeświadczenie, że wolność duchowa jest niżej niż wolność materialna. Nie ma nic bardziej błędnego. Istnieją ściśle współgrając ze sobą. Należy tylko umocować jedno i drugie. Ubogość wolności duchowej jest blokadą dla wolności – ten szeroko rozumianej – jako wolność np. słowa, wyboru, niezależność, niepodległość itp.
Danuta Kos
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz