Wojciech Kwiatek - Brawo Marcin!

Czasem satyryk musi zdobyć się na odwagę i wkroczyć w rejony, w które - jeśli się jest przy zdrowych zmysłach – lepiej nie wkraczać. Te rejony to… nasza pop-kultura.


Panuje ona niepodzielnie, właściwie o „kulturze wysokiej” w naszych mediach już mówić nie ma co: chałtura wyparła ją niemal doszczętnie. Satyryk, który obnaża i wyszydza uprawiany powszechnie w mediach model kultury, rychło może znaleźć się za burtą, co najczęściej oznacza przymieranie głodem.

Toteż medal za odwagę należy się niewątpliwie Marcinowi Dańcowi, który to pojawia się, to znika z mediów. Jest nierówny, to prawda, czasem zbyt długo ogrywa jeden „numer”, ale jak już mu wyjdzie – jest dobrze.

Przypadkiem trafiłem na jakimś kanale na długi monolog Marcina Dańca, którego jeszcze nie widziałem i nie słyszałem. Zapewne obiegł on już wiele telewizyjnych kanałów, ale bardzo stary nie jest, co można poznać po aktualności tematyki.

Marcin Daniec wyszydzał i wyśmiewał w nim właśnie to, co stanowi trzon telewizyjnej „rozrywki”. Cudnie sparodiował szaleństwo wokół widowiska „The Voice of Poland”, gdzie najpierw nakręca się, podgrzewa atmosferę przez nieustanne komunikaty „Zaśpiewam w telewizji!”, „Zaśpiewam w telewizji!”. I już pani sąsiadka wie, że córka jednej pani z sąsiedniego bloku zaśpiewa w telewizji, już wioskę D. elektryzuje wiadomość, że jej mieszkanka zaśpiewa w telewizji, już cała szkoła w N. żyje tylko tym, że jedna z jej uczennic zaśpiewa w telewizji. „I co?” – pyta Daniec. – „I w końcu ona wychodzi i śpiewa!”

No właśnie… Czym tu świat straszyć?!

Wszystkie stacje naszej TV opanowało szaleństwo gotowania. Jak słusznie zwraca uwagę Daniec, 30 proc. Polaków ma kłopot z napełnieniem garnka czymkolwiek – ale w TV wszyscy nagle gotują, potrawy są coraz bardziej wykwintne, a przygotowanie ich to – zdaniem telewizyjnych „kucharzy” – drobnostka. Gotuje więc Okrasa, gotuje Makłowicz, gotuje Ewa Wachowicz… Patrzy człowiek i patrzy i już nie wie, co robić. Jak tu się najeść oczami? I czy oni nie mogliby ugotować czegoś normalnego? (sztuka gotowania potraw zwykłych, popularnych, też zanika). Ale po co? Lepiej zaproponować np. wołowinę w sosie… czekoladowym, co sam niedawno widziałem na własne oczy.

Ale najwięcej dostało się „rozczochranej blondynce”, czyli Magdzie Gessler i jej „Kuchennym rewolucjom”. Jak stwierdził Marcin Daniec, ona głównie psuje ludziom biznesy gastronomiczne udowadniając, że tam nikt nic nie potrafi upichcić. „Ona nawet zamyka ludziom restauracje! – alarmował Daniec. – A sama wciąż nowe otwiera!”

O to to!

Pani Gessler  słynęła swego czasu z tego, że miała w Warszawie najdroższą restaurację w Europie – nazywała się „Tsarina”, co w przekładzie na polski oznacza po prostu carycę. Wielka sztuka – powie ktoś. – Wystarczy wywindować ceny i gotowe. Ciekawe tylko, jak z klientelą. Owszem paru snobów zawsze się znajdzie, ale czy to wystarczy? Toteż chodziły przed laty słuchy (pani Gessler  działa „w branży kulinarnej” już od dawna), że te wszystkie wspaniałe jadłodajnie są potężnie zadłużone.

Wszystko jasne.

Toteż należy hołd złożyć Marcinowi Dańcowi, że to wszystko zobaczył, satyrycznie przysposobił i podał z estrady. Satyryków ci u nas dostatek, ale jak długo można śmiać się z Mariana i Heli, z „Paranienormalnych”, „łowców.b” i pozostałej stawki tego niewyobrażalnego prostactwa?

 

Wojciech Piotr Kwiatek


18-03-2016 admin

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis