Przy ul. Pańskiej powstaje kolejny w stolicy sklep z żywnością halal. Dla wyznawców islamu to udogodnienie, jednak dla obrońców praw zwierząt – powód do protestu. Tradycyjny religijny ubój nakazuje bowiem pozyskiwanie mięsa bez uprzedniego ogłuszenia, poprzez rytualne podcięcie gardła. Zwierzęta wykrwawiają się do końca, umierając w męczarniach. Czy jednak wokół nowych punktów halal w stolicy chodzi wyłącznie o cierpienie zwierząt?
Nowy sklep halal w Warszawie
„Orientalizacja i depolonizacja Warszawy w toku” – takim hasłem Krzysztof Bosak opatrzył udostępniony u siebie na FB post jednego z użytkowników „X”, dotyczący powstającego przy ul. Pańskiej sklepu halal. Polityk zwrócił uwagę nie tylko na religijny charakter takich produktów, lecz także na sposób, w jaki może być pozyskiwane mięso halal. Bosak zauważył przy tym z przekąsem, że nie dostrzega protestów środowisk, które na co dzień bardzo głośno mówią o ochronie zwierząt.
Czym jest „halal”?
Słowo „halal” pochodzi z języka arabskiego i oznacza to, co jest dozwolone, zgodne z prawem. W kontekście żywności chodzi więc o produkty, których spożywanie jest dozwolone przez zasady islamu. Termin ten odnosi się nie tylko do mięsa, lecz do znacznie szerszego zespołu reguł dotyczących żywności i sposobu jej przygotowywania. W islamskim prawoznawstwie halal jest przeciwieństwem haram – tego, co zakazane.
W przypadku mięsa istotny jest sposób uboju. Tradycyjna metoda polega na przecięciu naczyń krwionośnych szyi zwierzęcia przy jednoczesnym spełnieniu określonych wymogów religijnych, często zakazujących / niedopuszczających ogłuszania zwierząt.
W tego rodzaju handlu sprzedawane jest mięso spełniające wymogi islamskie, a w przypadku uboju rytualnego bez wcześniejszego ogłuszenia zwierzę może pozostawać świadome podczas wykrwawiania się.
Ubój halal (określany jako dhabihah) jest rytuałem religijnym. To uregulowany prawem islamskim (szariatem) akt, który ma wymiar duchowy i nie sprowadza się wyłącznie do technicznej czynności rzeźnickiej.
Rzeźnik wykonujący cięcie musi bezwzględnie wypowiedzieć na głos imię Boga (zazwyczaj formułę „Bismillah, Allahu Akbar” – (W imię Boga, Bóg jest Wielki) osobno nad każdym uśmiercanym zwierzęciem.
Mordowanie „na żywca”
W normalnym uboju przemysłowym zwierzę powinno zostać wcześniej ogłuszone, tak aby straciło świadomość i zdolność odczuwania bólu. Unijne przepisy ustanawiają taką zasadę, przewidując jednocześnie wyjątek dotyczący uboju prowadzonego zgodnie z obrzędami religijnymi.
Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) nie pozostawia w tej kwestii większych wątpliwości. W ocenie dotyczącej bydła wskazano, że ubój bez wcześniejszego ogłuszenia może prowadzić do silnego bólu, strachu i stresu, związanego zarówno z unieruchomieniem zwierzęcia, jak i przecięciem tkanek szyi. W przypadku owiec i kóz EFSA określa ubój bez ogłuszenia jako poważny problem dobrostanowy właśnie z powodu silnego bólu, strachu i stresu występujących do momentu utraty świadomości.
Podkreślmy jeszcze raz – Europejskie instytucje naukowe wskazują wprost na ryzyko silnego bólu i cierpienia w przypadku uboju bez ogłuszenia. Przeciwko ubojowi rytualnemu stanowczo protestuje wiele organizacji prozwierzęcych.
Ale nie środowiska lewicowe, dla których troska parlamentarzysty o zachowanie naszej tożsamości narodowej jest nie do przyjęcia.
„Wyborcza” atakuje Bosaka
Na wpis Bosaka zareagowała „Gazeta Wyborcza”. W tekście Rafała Górskiego dziennik zarzuca politykowi, że przedstawia sklep halal jako symbol „orientalizacji i depolonizacji Warszawy”, choć podobne sklepy działają w stolicy od wielu lat. „Wyborcza” przypomina również, że Bosak w 2020 roku występował przeciwko propozycjom ograniczenia uboju rytualnego, argumentując m.in. kwestiami dotyczącymi polskiego rolnictwa i eksportu.

Tyle że w tym wypadku Bosakowi nie chodziło o kwestie ekonomiczne związane z ubojem rytualnym, tylko o to, co widzi każdy człowiek nieoderwany od rzeczywistości – w Polsce kultura islamska obecna jest coraz wyraźniej.
To że sklepy i punkty oferujące produkty halal w Warszawie już funkcjonują, nie ulega wątpliwości. Mapa prowadzona przez Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich wymienia w stolicy szereg takich miejsc, w tym sklepy przy ul. Wspólnej, Sabały, Wolskiej i innych ulicach. Jak pokazuje przykład tego z ul. Pańskiej – nieustannie ich przybywa, co zaniepokoiło właśnie Krzysztofa Bosaka. Ale nie zatroskało tych, którzy teoretycznie powinni w przedbiegach pikietować pod takimi sklepami żądając ich zamknięcia.
Celebryci jak… ryby
W Polsce przeróżnej maści celebryci wielokrotnie angażowali się w kampanie przeciwko cierpieniu zwierząt, hodowli przemysłowej czy wykorzystywaniu ich w różnych celach. Wśród rozpoznawalnych postaci, które bezapelacyjne kochają wszystko co pełza, kroczy, lata i pływa, wymienia się m.in. Maję Ostaszewską czy Dodę. Co ciekawe, tym razem znane „aktywistki” nie włączyły się w krytykę rytualnego uboju i jakoś nie widzą problemu z faktem, że w kraju przybywa sklepów halal. Okazuje się, że temat cierpienia zwierząt najwyraźniej nie zawsze wywołuje jakąkolwiek reakcję.
Nie idźmy tą drogą!
Zachodnia Europa od dziesięcioleci doświadcza skutków masowej migracji z krajów muzułmańskich, a wraz z nią problemów związanych z integracją, odmiennymi normami obyczajowymi i napięciami pomiędzy społecznościami muzułmańskimi a społeczeństwami państw przyjmujących.
Efekty islamskiego dobrodziejstwa „kulturowego inwentarza” widać na Zachodzie doskonale – zaczynając od zamachów terrorystycznych i wzrastającej fali przemocy generowanej przez muzułmańskie gangi, przez zwiększenie wydatków socjalnych, aż po coś o wiele bardziej destrukcyjnego w skutkach, czyli podmienianie nacji europejskich imigrancką masą, rekrutującą się głównie z krajów, w których islam jest dominującą religią. I przed tym ostrzega Bosak swoim wpisem.
Przypomina – w szerszym ujęciu – także o tym, że jeżeli nasze społeczeństwo i elity polityczne nie podejmą poważnej rozmowy o granicach integracji i o tym, jak zachować własną kulturę, wcześniej czy później zaczniemy mieć problem nie z wielokulturowością, lecz z zatracaniem własnej.
W wielu państwach Europy Zachodniej proces demograficznego i tożsamościowego erodowania tkanki narodowej trwa od dekad i się pogłębia. Z tej perspektywy wpis Bosaka w krótkich i dobitnych słowach wyraża obawy każdego świadomego Polaka, co do zachowania naszej rodowitej tożsamości i chrześcijańsko-antycznego filaru kulturowego, na którym jest oparta cywilizacja europejska.




