Onet zaledwie sześć dni przed drugą turą wyborów prezydenckich opublikował poważne oskarżenia wobec Karola Nawrockiego. Portal twierdził, że obecny prezydent miał uczestniczyć w sprowadzaniu prostytutek dla gości sopockiego Grand Hotelu. Nawrocki od początku stanowczo temu zaprzeczał. Minął ponad rok, ale sprawa nie została zamknięta. Głowa państwa chce teraz udowodnić przed sądem, że publikacja naruszyła jej dobre imię.
Dlaczego Karol Nawrocki pozwał wydawcę Onetu?
W warszawskim Sądzie Okręgowym rozpoczął się proces cywilny Karola Nawrockiego przeciwko spółce Ringier Axel Springer Polska, wydawcy portalu Onet.
Sprawa dotyczy artykułu „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”, który opublikowano 26 maja 2025 roku.
Wydarzyło się to zaledwie sześć dni przed drugą turą wyborów prezydenckich.
Onet napisał, że Nawrocki, pracując w młodości jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu, miał uczestniczyć w „procederze sprowadzania prostytutek” dla hotelowych gości.
Autorzy powoływali się na dawnych pracowników ochrony. Ich tożsamości nie ujawniono. Portal zapewniał jednak, że rozmówcy są gotowi powtórzyć swoje relacje przed sądem.
Nawrocki od początku stanowczo zaprzeczał publikowanym oskarżeniom. Materiał Onetu nazwał „stekiem kłamstw i nienawiści”, a następnie zapowiedział podjęcie kroków prawnych.
Dlaczego rozprawa Nawrockiego z Onetem odbyła się za zamkniętymi drzwiami?
Pierwsza rozprawa odbyła się 15 września przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Publiczność oraz przedstawiciele mediów nie mogli uczestniczyć w przesłuchaniach.
Jak przekazał serwis wPolsce24, do wyłączenia jawności miało dojść na wniosek strony pozwanej, czyli wydawcy Onetu.
Posiedzenie trwało ponad pięć godzin. Sąd przesłuchał czterech świadków. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 17 września. Wówczas planowane jest przesłuchanie następnych osób.
Zamknięcie drzwi sali sądowej oznacza, że opinia publiczna nie pozna na razie szczegółów zeznań. Nie wiadomo więc, co powiedzieli świadkowie ani jakie dowody przedstawiły strony.
Dopiero dalszy przebieg procesu pokaże, jakimi dowodami dysponują strony i jak sąd oceni publikację Onetu.
Czego Karol Nawrocki domaga się od wydawcy Onetu?
Karol Nawrocki skierował przeciwko Ringier Axel Springer Polska pozew o ochronę dóbr osobistych. Wskazał między innymi na naruszenie swojej czci i godności.
Co istotne, prezydent nie domaga się finansowego odszkodowania ani zadośćuczynienia. Chce, aby wydawca Onetu opublikował przeprosiny.
Sprawa cywilna nie jest jednak jedynym postępowaniem dotyczącym tej publikacji.
Nawrocki złożył również prywatny akt oskarżenia przeciwko autorom materiału.
Postępowanie karne dotyczy zniesławienia z art. 212 Kodeksu karnego i będzie prowadzone przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa.
Pierwszą rozprawę w tej sprawie zaplanowano na 12 listopada 2026 roku.
Oznacza to, że publikacja Onetu będzie niezależnie oceniona w dwóch osobnych postępowaniach.
Sąd cywilny zbada możliwość naruszenia dóbr osobistych Nawrockiego. Sąd karny zajmie się natomiast odpowiedzialnością autorów tekstu za domniemane zniesławienie.
Co Onet napisał o Karolu Nawrockim przed wyborami?
Nie sposób pominąć momentu publikacji artykułu. Materiał ukazał się w najbardziej gorącym okresie kampanii, na sześć dni przed decydującą turą wyborów.
Im mniej czasu zostało do najważniejszego głosowania, tym więcej oskarżeń dotyczących jego przeszłości pojawiało się w przestrzeni medialnej.
Publikacja Onetu niosła jednak ze sobą wyjątkowy ciężar dla kandydata wspieranego przez PiS.
Nie dotyczyła sporu o program wyborczy, jego poglądy albo kwalifikacje. Przypisywała mu udział w procederze, który mógł całkowicie zniszczyć jego reputację.
Można odnieść wrażenie, że im wyżej Nawrocki znajdował się w politycznym wyścigu, tym więcej osób próbowało ściągnąć go na dół.
Onet pod koniec kampanii zrzucił na kandydata medialną bombę. Do drugiej tury pozostawało wtedy zaledwie sześć dni, dlatego czasu na pełne wyjaśnienie oskarżeń przed wyborami praktycznie już nie było.
To oczywiście jest wyłącznie nasza ocena sytuacji, ale chronologia nie pozostawia wątpliwości. Artykuł opublikowano 26 maja, a druga tura odbyła się 1 czerwca.
Co strony będą musiały udowodnić przed sądem?
Teraz Onet będzie musiał bronić swoich ustaleń.
Podczas kampanii ciężar natychmiastowej obrony spoczywał na Nawrockim. To on musiał odpierać zarzuty oparte na relacjach anonimowych rozmówców i tłumaczyć się z historii dotyczących pracy w Grand Hotelu.
W sądzie role częściowo się odwracają.
Wydawca będzie musiał wykazać, że dziennikarze działali rzetelnie, zweryfikowali informacje i mieli wystarczające podstawy do opublikowania tak poważnych oskarżeń.
Nawrocki będzie natomiast próbował udowodnić, że przedstawione historie były nieprawdziwe oraz naruszyły jego wizerunek.
Nie oznacza to jeszcze, że sąd przyzna rację którejkolwiek ze stron.
Proces dopiero się rozpoczął, a prawdziwość zarzutów Onetu nie została prawomocnie rozstrzygnięta.
Jak więc widać, historia, która mogła wpłynąć na końcówkę kampanii prezydenckiej, nie zniknęła wraz z zamknięciem lokali wyborczych.
Karol Nawrocki został prezydentem, a teraz chce, aby autorzy i wydawca publikacji odpowiedzieli za każde napisane wówczas słowo.
Podczas kampanii w publikacjach dotyczących Nawrockiego pojawiały się również wypowiedzi Anny Kanigowskiej, przedstawianej jako informatorka Onetu.
Kobieta odbywa prawomocnie orzeczoną karę trzech lat więzienia za oszustwo. Sprawa, za którą została skazana, nie dotyczy jednak jej wypowiedzi o Nawrockim ani kampanii prezydenckiej.
Źródła: „Rzeczpospolita”, Polska Agencja Prasowa, wPolsce24, Onet. Opracowanie: Nasza Polska.





