Prokuratura i Skarb Państwa od miesięcy przeciągają proces o zadośćuczynienie dla Roberta Janczewskiego. Chodzi o mężczyznę, który spędził w areszcie siedem lat, zanim sąd prawomocnie go uniewinnił od zarzutu zabójstwa studentki Katarzyny Zowady. Janczewski domaga się blisko 22,7 mln zł. Tymczasem Prokuratura Krajowa sprawdza, czy mimo prawomocnego wyroku można złożyć w tej sprawie skargę nadzwyczajną.
Co się teraz dzieje w sprawie zadośćuczynienia?
Proces przed Sądem Okręgowym w Katowicach trwa od 19 lutego 2026 r. Janczewskiego reprezentuje mec. dr Łukasz Chojniak, a Skarb Państwa – prokurator Magdalena Mączka-Smelcerz i Karolina Ragankiewicz.
Prokuratura i osoby reprezentujące Skarb Państwa od początku starają się odwlec rozstrzygnięcie w głośnej sprawie. Najpierw wniesiono o sprowadzenie 650 tomów akt sprawy karnej, w której Janczewski został uniewinniony. Sąd oddalił jednak ten wniosek. W przedstawionej argumentacji uznano, że całość akt nie jest niezbędna do rozpoznania sprawy o „oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie”.
Następnie 3 sierpnia 2026 r., reprezentantki Skarbu Państwa zażądały, żeby wyłączyć z sprawy sędziego. Sąd 26 sierpnia oddalił ten wniosek. Teraz reprezentantki Skarbu Państwa domagają się ponownego zbadania stanu zdrowia Janczewskiego przez biegłych sądowych z zakresu ortopedii, psychiatrii, psychologii, pulmonologii i okulistyki. W aktach sprawy znajdują się już opinie sporządzone na wniosek jego pełnomocników.
Janczewski przeszedł w ostatnich dniach poważną operację ortopedyczną, która była konieczna z powodu nieleczonych schorzeń stawów w czasie, gdy przebywał w areszcie. Jego adwokat nie ma wątpliwości, że to nie ostatni taki zabieg.
„Prokuratura chyba liczy na to, że a nuż Robert nie dożyje momentu, w którym to zadośćuczynienie zostanie mu wypłacone”
mec. dr Łukasz Chojniak, pełnomocnik Roberta Janczewskiego
Jeżeli sąd przyznałby mężczyźnie kwotę zbliżoną do żądanej, byłoby to rekordowe zadośćuczynienie w Polsce. Dotychczasowy rekord należy do Tomasza Komendy, który w 2021 r. otrzymał łącznie 12,8 mln zł.
Skarga nadzwyczajna – dodatkowy front
21 sierpnia 2026 r. Prokuratura Krajowa wystąpiła o wypożyczenie akt sprawy Janczewskiego. Chciano ocenić zasadność wniesienia przez Prokuratora Generalnego skargi nadzwyczajnej. Stało się to mimo że wyrok uniewinniający mężczyznę jest prawomocny i ostateczny. Powód miała stanowić notatka prokuratora Piotra Krupińskiego, który przez lata prowadził śledztwo przeciwko Janczewskiemu.
Miał on wątpliwości co do tego, że Janczewski faktycznie jest bez winy. Sąd Najwyższy w czerwcu oddalił jednak jego kasację, uznając ją za „oczywiście bezzasadną”. Dodatkowo oskarżył Krupińskiego o insynuacje wobec sędziów.
Sprawa ma również polityczny haczyk. Chodzi o to, że skargi nadzwyczajne trafiają do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Jest to instytucja, której legalność kwestionuje i podważa m.in. obecny minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek. To on w styczniu przedstawił w Sejmie projekt ustawy, który miałby wyeliminować instytucję skargi nadzwyczajnej. Żurek przekonywał, że ta „rozwala system i pewność prawa dla obywatela”. O ironio, obecnie resort sprawiedliwości rozważa złożenie właśnie tego rodzaju skargi.
Kim jest Robert Janczewski?
Robert Janczewski ma dziś ok. 62 lata. Pochodzi z krakowskiego Kazimierza, gdzie mieszkał z matką. Jest rencistą, od lat leczy się psychiatrycznie. Wcześniej zajmował się m.in. hodowlą zwierząt laboratoryjnych. Po latach spędzonych w areszcie, w tym w celi o zaostrzonym rygorze, porusza się o kulach po kolejnych operacjach stawów.
O co chodziło w sprawie „Skóry”?
O kulisach śledztwa i procesu ponownie zrobiło się głośno w tym roku. W listopadzie 1998 r. w Krakowie zaginęła 23-letnia Katarzyna Zowada, studentka religioznawstwa UJ. Dwa miesiące później w śrubie barki płynącej Wisłą znaleziono fragment ludzkiej skóry. W kolejnych dniach nurkowie wyłowili z rzeki dalsze części ciała młodej kobiety. Badania DNA potwierdziły, że należały do zaginionej studentki. Sprawcy nie udało się ustalić przez blisko 20 lat. Śledztwo prowadzone w tej sprawie otrzymało kryptonim „Skóra”.
W październiku 2017 r. na polecenie prokuratury zatrzymano Roberta Janczewskiego. Jak się okazało, był inwigilowany przez wiele lat, od przełomu 1999 i 2000 roku. We wrześniu 2022 r. Sąd Okręgowy w Krakowie, w niejawnym procesie, skazał go na dożywocie. Dwa lata później, 31 października 2024 r., Sąd Apelacyjny w Krakowie uniewinnił Janczewskiego od wszystkich zarzutów. Uznano bowiem, że wina nie została udowodniona.
W swoim uzasadnieniu sąd skrytykował sposób prowadzenia śledztwa, które opierało się częściowo na autorskiej koncepcji byłego szefa krakowskiego Archiwum X. Twierdził on, że po „śladach na duszy” rozpozna, czy ktoś jest mordercą.
Przed sądem Janczewski odczytał wówczas oświadczenie: „Nie jestem «Skórą». Nie jestem bestią. Nie jestem potworem. Nikogo nie zabiłem.”
25 czerwca 2026 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację prokuratora Krupińskiego, kończąc sprawę karną prawomocnie i ostatecznie. Sędzia Barbara Skoczkowska mówiła wprost o porażce organów ścigania, a nie wymiaru sprawiedliwości.
W areszcie Janczewski spędził ponad siedem lat, w tym cztery jako więzień sklasyfikowany jako niebezpieczny. W tym czasie był poddawany upokarzającym, inwazyjnym czynnościom procesowym i medycznym, które ostatecznie nie weszły do aktu oskarżenia jako dowód.
Sprawca zabójstwa Katarzyny Zowady pozostaje nieustalony.
Rodzina Roberta Janczewskiego
Janczewski jest jedynakiem. Nigdy się nie ożenił i nie ma dzieci. Jego ojciec, 84-letni Józef Janczewski, to krakowski artysta i literat. W rozmowie z mediami mówił, że syn „mógł mieć żonę w swoim wieku”, ale został „pozbawiony 20 najważniejszych lat z życia”. Twierdził też, że syn jest bez środków do życia, a ubranie na proces kupił mu adwokat.
Matka Janczewskiego jest rozwiedziona od 1998 r. Po zatrzymaniu syna spędziła dwa miesiące w domu pomocy społecznej, podczas gdy służby przeszukiwały ich mieszkanie. Możliwość widzenia z synem w areszcie uzyskała dopiero po ok. trzech latach, a możliwość rozmowy telefonicznej – po pięciu. Po wyjściu z aresztu Janczewski wrócił do jej domu, gdzie mieszkają do dziś.




