Robert Janczewski spędził siedem lat w areszcie jako główny podejrzany w sprawie „Skóry”, najgłośniejszej polskiej zbrodni lat 90. Dziś jest człowiekiem prawomocnie i ostatecznie uniewinnionym, a przed Sądem Okręgowym w Katowicach toczy się proces, w którym domaga się od Skarbu Państwa 22 mln 697 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia. To najwyższe takie żądanie w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. 3 sierpnia 2026 roku sąd wyłączył jawność rozprawy na czas przesłuchania wnioskodawcy. Pełnomocnicy tłumaczyli, że opowieść o siedmiu latach w celi i o stanie jego zdrowia nie powinna trafić do mediów. Kim jest Robert Janczewski, jak trafił w krąg podejrzanych, dlaczego sądy uznały, że dowodów zabrakło, i co zostało z jego życia po wyjściu na wolność? Zebraliśmy całą historię.
Kim jest Robert Janczewski
Robert Janczewski urodził się w 1965 roku w Krakowie i przez większość życia mieszkał na Kazimierzu. Skończył szkołę zawodową, pracował m.in. w Instytucie Zoologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, imał się też innych zajęć w mieście. Trenował sztuki walki i kulturystykę. Jest jedynym dzieckiem swoich rodziców. Jego ojciec, Józef Janczewski, to krakowski literat i artysta, odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi i medalem Honoris Gratia. Od 26. roku życia leczył się psychiatrycznie.
Do 2017 roku był postacią całkowicie anonimową. Zatrzymanie zmieniło to w ciągu jednego dnia: przez kolejne siedem lat funkcjonował w mediach jako „Robert J.”, człowiek podejrzewany o zbrodnię, o której w Polsce mówiło się od dwudziestu lat. Ostateczne uniewinnienie przywróciło mu nazwisko, ale nie życie.
Sprawa „Skóry”. Zbrodnia, która wstrząsnęła Krakowem
Zaginięcie Katarzyny Zowady
Katarzyna Zowada miała 23 lata i studiowała religioznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zaginęła w listopadzie 1998 roku. Wyszła z uczelni i nie dotarła na umówione spotkanie z matką. Rodzina zgłosiła zaginięcie natychmiast, ale przez blisko dwa miesiące śledczy nie mieli żadnego punktu zaczepienia.
Makabryczne znalezisko w Wiśle
W styczniu 1999 roku w śrubę napędową pchacza „Łoś”, pracującego na Wiśle w Krakowie, wkręcił się płat ludzkiej skóry. Kilka dni później pracownicy stopnia wodnego Dąbie wyłowili z rzeki kolejne szczątki. Badania DNA potwierdziły, że należą do zaginionej studentki.
Ustalenia biegłych były wstrząsające. Ciało zostało rozczłonkowane i pozbawione skóry, a sama skóra spreparowana w sposób, który sugerował, że sprawca wiedział, jak obchodzić się z ludzką tkanką. Sekcja wykazała ślady tortur i obrażenia zadane przed śmiercią. Sprawa dostała kryptonim „Skóra” i szybko stała się najgłośniejszą niewyjaśnioną zbrodnią w Polsce. Do dziś uchodzi za jedną z największych zagadek polskiej kryminalistyki. Fragmenty ciała wyłowione z Wisły były jedynym materiałem, jakim dysponowali śledczy; reszty szczątków nigdy nie odnaleziono.
Archiwum X i zatrzymanie w 2017 roku
Pierwsze śledztwo zakończyło się umorzeniem we wrześniu 2000 roku. Przesłuchano kilkuset świadków, sprawdzono kilkadziesiąt wątków i nic z tego nie wynikło. Sprawa wróciła dopiero w 2012 roku, gdy zajęła się nią krakowska grupa „Archiwum X” pod kierunkiem Bogdana Michalca. Śledczy sięgnęli po metody, których w 1999 roku jeszcze nie było: ekshumację, modelowanie obrażeń w 3D, konsultacje z ekspertami z Hiszpanii, Portugalii i FBI. Profil psychologiczny wskazywał na mężczyznę w średnim wieku, trenującego sztuki walki, z zaburzeniami psychicznymi.
4 października 2017 roku zatrzymano 52-letniego wówczas Roberta Janczewskiego. Usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Trafił do aresztu tymczasowego ze statusem więźnia niebezpiecznego: czerwony strój, buty bez sznurówek, brak paska, izolacja od innych osadzonych. Nigdy się nie przyznał.

Dożywocie, a potem uniewinnienie
Wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie
Proces ruszył 12 lutego 2020 roku. Akt oskarżenia liczył około 800 stron, akta sprawy blisko 500 tomów. Sąd wyłączył jawność, dziennikarze wysłuchali tylko pierwszych minut. „Rozumiem stawiany mi zarzut. Nie przyznaję się do winy. Jestem niewinny” powiedział wtedy oskarżony.
14 września 2022 roku Sąd Okręgowy w Krakowie pod przewodnictwem sędzi Beaty Marczewskiej wymierzył mu karę dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i znieważenie zwłok. Sąd Okręgowy w Krakowie uznał Roberta Janczewskiego za winnego zabójstwa 23-letniej studentki Katarzyny Zowady. Do wydania wyroku potrzeba było około 85 rozpraw. Apelacje złożyły obie strony.
Sąd Apelacyjny: in dubio pro reo
31 października 2024 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie, w składzie z sędzią Markiem Długoszem jako przewodniczącym i sędzią Wojciechem Domańskim jako sprawozdawcą, zmienił wyrok i uniewinnił oskarżonego. Podstawą była zasada in dubio pro reo: nieusuwalne wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.
Sąd rozłożył materiał dowodowy na części i uznał, że nie wytrzymuje on ciężaru wyroku skazującego. Co konkretnie podważono:
– badanie wariograficzne, przeprowadzone zdaniem sądu niezgodnie z uznanymi kanonami, więc nie mogło być dowodem
– włosy zabezpieczone w łazience mieszkania, przypisane ofierze wyłącznie na podstawie badań morfologicznych, bez potwierdzenia DNA
– zeznania świadków incognito; jedna z sąsiadek wycofała się z nich na jawnej rozprawie apelacyjnej, druga relacjonowała wspomnienie sprzed dwudziestu lat z perspektywy siedmiolatki
– logika samego czynu, bo sprawca musiałby przez wiele godzin torturować ofiarę w bloku mieszkalnym, tuż za ścianą sąsiadów
„Wyrok uniewinniający nie oznacza, że sąd jest całkowicie przekonany, iż oskarżony nie popełnił zbrodni” tłumaczył sędzia Domański. Pisemne uzasadnienie, liczące około 300 stron, opublikowano 16 lipca 2025 roku.
Sąd Najwyższy zamyka sprawę
Prokuratura wyroku nie zaakceptowała. Prokurator Piotr Krupiński nazwał go „niesłusznym, niesprawiedliwym i wewnętrznie sprzecznym”, a w sierpniu 2025 roku Prokuratura Krajowa złożyła kasację z 23 zarzutami rażącego naruszenia prawa procesowego.
25 czerwca 2026 roku Sąd Najwyższy w składzie: sędzia Michał Laskowski (przewodniczący), sędzia Barbara Skoczkowska (sprawozdawca) i sędzia Waldemar Płóciennik oddalił kasację jako oczywiście bezzasadną. Uniewinnienie stało się ostateczne.
Dziś zakończyła się sprawa, która od blisko trzydziestu lat budziła emocje nie tylko opinii publicznej, ale przede wszystkim rodziny pokrzywdzonej. Ta sprawa jest porażką organów ścigania, a nie wymiaru sprawiedliwości.
sędzia Barbara Skoczkowska, Sąd Najwyższy
22,7 mln zł. Proces o rekordowe zadośćuczynienie
Wniosek o odszkodowanie i zadośćuczynienie za niesłuszne tymczasowe aresztowanie trafił do sądu we wrześniu 2025 roku, jeszcze przed rozstrzygnięciem kasacji. Kwota: 22 697 000 zł za siedem lat i kilka dni pozbawienia wolności. Sprawę przekazano z Krakowa do Sądu Okręgowego w Katowicach, ponieważ jednym z podmiotów, których dotyczy postępowanie, jest krakowski Sąd Apelacyjny. Przewodniczy sędzia Roman Kubiś, wnioskodawcę reprezentują trzej pełnomocnicy: mec. Łukasz Chojniak, mec. Jan Wojcieszek i mec. Maciej Wiśniewski.
19 lutego 2026. Pierwsza rozprawa. Sąd oddalił wniosek o zabezpieczenie roszczenia w wysokości ok. 2,2 mln zł, czyli 10 procent żądanej kwoty. Odrzucił też wnioski strony przeciwnej o odroczenie. Jako pierwsza, w trybie wideokonferencji, zeznawała matka wnioskodawcy.
3 sierpnia 2026. Druga rozprawa. Robert Janczewski stawił się o kulach. Na wniosek pełnomocników sąd wyłączył jawność na czas jego przesłuchania, powołując się na ważny interes prywatny. Prokuratura zgodziła się na powołanie zespołu biegłych, którzy ocenią rozmiar uszczerbku na zdrowiu. Termin kolejnej rozprawy nie został wyznaczony, sąd czeka na opinię.
„Wyzwiska, poniżanie i trwałe uszczerbki na zdrowiu. To tylko ułamek strat, jakie poniósł mój klient” mówi mec. Łukasz Chojniak. Jego zdaniem zdrowie Janczewskiego zostało zrujnowane w sposób nieodwracalny.
„Wyszedł na wolność jako wrak”. Życie po siedmiu latach
Zeznania matki z lutowej rozprawy złożyły się na obraz, którego nie da się streścić statystyką. Syn wrócił do domu pogryziony przez pluskwy, z chorobami układu kostnego, uszkodzonym stawem biodrowym wymagającym operacji, bez zębów i z pogorszonym wzrokiem. „Płakał całymi dniami, był pogrążony w rozpaczy” mówiła o okresie aresztu. „Wyszedł na wolność jako wrak”.
Ojciec, 84-letni dziś Józef Janczewski, w rozmowie z portalem o2.pl z marca 2026 roku dodawał kolejne szczegóły: syn nie ma środków do życia, adwokat kupił mu koszule i ubranie przed procesem, a komisja orzecznicza wykreśliła go z systemu rentowego, uznając, że powinien pracować. Chodzi z matką do kościoła, robi zakupy. „Teraz chodzi po ulicy z głową podniesioną, na ile go stać” mówił ojciec.
Rodzina prowadzi też osobny spór z prokuraturą o zwrot rzeczy zabezpieczonych podczas przeszukań sprzed lat.
Czy Robert Janczewski ma żonę i dzieci?
Nie. Robert Janczewski nigdy się nie ożenił i nie ma dzieci, co potwierdził publicznie jego ojciec. W momencie zatrzymania miał 52 lata i mieszkał sam. Dziś, po wyjściu z aresztu, pozostaje na utrzymaniu rodziców, obojga po osiemdziesiątce. Sam mówi, że stracił dwadzieścia najważniejszych lat życia: siedem w celi i kolejne, w których jego nazwisko funkcjonowało w przestrzeni publicznej jako synonim zbrodni.
Kto zabił Katarzynę Zowadę? Śledztwo trwa
Uniewinnienie oznacza, że zbrodnia z 1998 roku pozostaje niewyjaśniona. Prokuratura Krajowa prowadzi odrębne śledztwo w sprawie śmierci Katarzyny Zowady, ale po blisko trzydziestu latach szanse na ustalenie sprawcy są niewielkie. Zabójstwo nie ulega przedawnieniu, więc akta pozostaną otwarte.
Dla rodziny ofiary to sytuacja podwójnie okrutna: najpierw dwie dekady oczekiwania, potem wyrok dożywocia, a na końcu informacja, że skazany nie był sprawcą. Sąd Najwyższy nazwał to porażką organów ścigania. Trudno o trafniejsze podsumowanie sprawy, w której państwo pomyliło się kosztem dwóch rodzin naraz.
Robert Janczewski, najczęściej zadawane pytania
Co się stało z Janczewskim?
Został zatrzymany 4 października 2017 roku i spędził siedem lat w areszcie tymczasowym. W 2022 roku Sąd Okręgowy w Krakowie skazał go na dożywocie, ale 31 października 2024 roku Sąd Apelacyjny uniewinnił go i zwolnił z aresztu. 25 czerwca 2026 roku Sąd Najwyższy oddalił kasację prokuratury, przez co uniewinnienie stało się ostateczne. Obecnie domaga się od Skarbu Państwa 22,7 mln zł.
Kim był ojciec Roberta Janczewskiego?
Józef Janczewski to krakowski literat i artysta, odznaczony Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi oraz medalem Honoris Gratia. Ma dziś 84 lata i przez cały proces publicznie bronił syna. To on użył sformułowania, które obiegło media: „Chodzi o kulach, jest wrakiem człowieka”.
Dlaczego sprawa nazywa się „Skóra”?
Kryptonim wziął się z okoliczności odkrycia zwłok. W styczniu 1999 roku w śrubę napędową pchacza pracującego na Wiśle wkręcił się płat ludzkiej skóry zdjętej z ciała ofiary. Sprawca spreparował ją w sposób przypominający element odzieży i ten szczegół zdefiniował całe śledztwo.
Kim była Katarzyna Zowada?
23-letnia studentka religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zaginęła w listopadzie 1998 roku w Krakowie. Jej szczątki wyłowiono z Wisły w styczniu 1999 roku. Sprawca jej zabójstwa nie został dotąd ustalony.
Ile pieniędzy żąda Robert Janczewski?
22 mln 697 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszne tymczasowe aresztowanie trwające ponad siedem lat. W mediach kwota bywa zaokrąglana do „ponad 22,5 mln” albo „23 mln zł”. Byłoby to najwyższe świadczenie tego typu w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Czy Robert Janczewski jest na wolności?
Tak. Opuścił areszt śledczy 31 października 2024 roku, bezpośrednio po wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Mieszka w Krakowie z rodzicami i bierze udział w rozprawach przed Sądem Okręgowym w Katowicach jako wnioskodawca w sprawie o zadośćuczynienie.
Czy Robert Janczewski został uniewinniony?
Tak, i to prawomocnie oraz ostatecznie. Uniewinnił go Sąd Apelacyjny w Krakowie w październiku 2024 roku, a 25 czerwca 2026 roku Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratury Krajowej jako oczywiście bezzasadną. W świetle prawa jest osobą niewinną, której nie można łączyć ze sprawą zabójstwa Katarzyny Zowady.
Ile lat ma Robert Janczewski?
Urodził się w 1965 roku, ma więc 61 lat. W chwili zatrzymania w październiku 2017 roku miał 52 lata, a w areszcie tymczasowym spędził siedem lat.
Czy sprawa „Skóry” została rozwiązana?
Nie. Prawomocne uniewinnienie oznacza, że sprawca zabójstwa Katarzyny Zowady pozostaje nieznany. Śledztwo prowadzi Prokuratura Krajowa.
Dlaczego sąd uniewinnił Roberta Janczewskiego?
Sąd Apelacyjny w Krakowie zastosował zasadę in dubio pro reo. Uznał, że kluczowe dowody, czyli badanie wariograficzne, identyfikacja włosów bez badań DNA oraz zeznania świadków incognito, nie pozwalają przypisać oskarżonemu sprawstwa. Sąd zaznaczył przy tym, że nie ma pewności ani co do winy, ani co do niewinności, a taka wątpliwość musi działać na korzyść oskarżonego.



