Pomysłodawca roku UPA z zakazem wjazdu do Polski. Szeremeta przez 5 lat nie wjedzie do strefy Schengen

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

22 października 2026 r.

Szeremeta

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

22 października 2026 r.

Polskie władze ostro zareagowały na skandaliczną decyzję władz obwodu lwowskiego. Światosław Szeremeta, radny, który zaproponował, aby rok 2027 był rokiem UPA i Romana Szuchewycza, trafił do rejestru osób niepożądanych. Przez pięć lat nie będzie mógł wjechać nie tylko do Polski, ale również do całej strefy Schengen. To nie pierwszy raz, gdy Szeremeta dostaje zakaz wjazdu do naszego kraju. Pierwszy raz miał miejsce jeszcze za rządów PiS.

Zakaz wjazdu za promowanie UPA

O decyzji poinformował w środę 21 października szef MSZ Radosław Sikorski. Wicepremier napisał na X, że podpisał wniosek o wpisanie Szeremety na listę osób niepożądanych w Polsce.

„Podpisałem wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w RP radnego obwodu lwowskiego S. Szeremeta, rekonstruktora Galizien Waffen-SS, autora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem R. Szuchewycza, dowódcy UPA, który wydawał rozkazy wysiedlania i mordowania Polaków”

– Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych

Kilka godzin później Sikorski doprecyzował, że zakaz będzie działać przez pięć lat i obejmie całą strefę Schengen.

Wniosek MSZ to jednak nie wszystko. Za rejestr osób niepożądanych odpowiada szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Jeszcze tego samego dnia minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński poinformował, że Szeremeta został już w nim umieszczony. Zakaz wjazdu i pobytu w państwach strefy Schengen ma obowiązywać do 20 października 2031 roku.

Kim jest Światosław Szeremeta?

Światosław Szeremeta to radny Lwowskiej Rady Obwodowej. Jest członkiem partii Europejska Solidarność, na czele której stoi były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Szeremeta jest również przewodniczącym komisji kultury, polityki informacyjnej i promocji rady. Sprawuje też funkcję sekretarza ukraińskiej państwowej komisji międzyresortowej ds. upamiętnienia ofiar wojny i represji politycznych. Kieruje dodatkowo przedsiębiorstwem komunalnym „Dola”, które zajmuje się poszukiwaniami i ekshumacjami.

To właśnie z jego komisji wyszedł pomysł, by rok 2027 był na Lwowszczyźnie rokiem UPA, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza. Lwowska Rada Obwodowa we wtorek 20 października przyjęła uchwały w tej sprawie. Opisywaliśmy szczegółowo, kim był Roman Szuchewycz i dlaczego ta decyzja wywołała w Polsce burzę.

Szeremeta od lat zajmuje się ukraińską polityką pamięci. Sikorski nazwał go rekonstruktorem Waffen-SS „Galizien”. Sam Szeremeta temu zaprzecza i twierdzi, że nigdy nie brał udziału w rekonstrukcjach historycznych. Z relacji opisanych m.in. przez portal Kresy.pl wynika jednak, że w lipcu 2013 roku uczestniczył w uroczystym pochówku żołnierzy ukraińskiej dywizji Waffen-SS „Galizien”, których szczątki ekshumowało jego przedsiębiorstwo. W uroczystości brali także udział ludzie w mundurach tej formacji. Szeremeta bywał też widziany na podobnych pochówkach w kolejnych latach.

Szeremeta miał już zakaz wjazdu do Polski

To nie pierwszy raz, gdy polskie władze uznały Szeremetę za osobę niepożądaną w naszym kraju. W listopadzie 2017 roku, za rządów PiS, został zawrócony z przejścia granicznego w Medyce i otrzymał roczny zakaz wjazdu do Polski. Stało się to po tym, jak Ukraina wstrzymała polskie prace poszukiwawcze i ekshumacyjne na swoim terytorium. Wstrzymanie prac było odpowiedzią na zniszczenie pomnika UPA w Hruszowicach, a Szeremeta jako sekretarz komisji ds. upamiętnień był jedną z twarzy ukraińskiej polityki w tej sprawie. Mimo zakazu zdołał jednak wjechać później do Niemiec, korzystając z niemieckiej wizy. Zakaz zniesiono przed czasem, w maju 2018 roku, właśnie po to, żeby mógł uczestniczyć w pracach poszukiwawczych w Hruszowicach. To przykład tego, że polskie władze były gotowe łagodzić sankcje, jeżeli strona ukraińska również szła na ustępstwa.

Dla wielu komentatorów to dowód, że wobec osób gloryfikujących UPA zdecydowane działania były potrzebne już od dawna. Pod wpisem Sikorskiego internauci pytali, dlaczego podobne sankcje nie spotykają np. mera Lwowa Andrija Sadowego, który od lat wspiera kult Szuchewycza na zachodniej Ukrainie.

Jak Szeremeta zareagował na zakaz?

Szeremeta w rozmowie z portalem Zaxid.net określił reakcję polskich władz jako „dziwną”. Przekonywał, że podobne uchwały ukraińskie rady obwodowe przyjmowały już wcześniej. Jego zdaniem Ukraińcy mają prawo sami wybierać swoich bohaterów, a decyzja nie była wymierzona w Polskę ani w Polaków.

Próbował również zagrać kartą, że zakaz utrudni polsko-ukraińską współpracę przy poszukiwaniach i ekshumacjach. Zasugerował także, że decyzja polskich władz może mieć związek z niedawnym odkryciem w Łaskowie na Lubelszczyźnie szczątków Ukraińców zabitych w 1944 roku przez polskie podziemie.

Reakcje w Polsce i na Ukrainie

Decyzja lwowskich radnych wywołała w Polsce falę krytyki. Instytut Pamięci Narodowej uznał ją za „cios wymierzony w pamięć o ofiarach dokonanego na jego rozkaz ludobójstwa”. Przypomnijmy, że Roman Szuchewycz był naczelnym dowódcą UPA w czasie rzezi Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, a wcześniej służył w niemieckich formacjach: batalionie „Nachtigall” i 201. batalionie policyjnym. IPN przypomniał przy okazji słowa z jego rozkazu do podległych dowódców.

„W pień wycinać. Czysto polskie wsie palić, wsie mieszane – tylko polską ludność niszczyć”

– fragment rozkazu Romana Szuchewycza przytoczony przez IPN

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz uznał decyzję obwodu lwowskiego za nieakceptowalną i wezwał władze Ukrainy do odcięcia się od niej.

Krytycznie wypowiedział się również premier Donald Tusk. Przed swoim wylotem do Indii stwierdził, że takie działania są „wbrew interesom Ukrainy”. Przyznał też, że wcześniej ostrzegał prezydenta Wołodymyra Zełenskiego przed podobnymi gestami.

„Rozmawiałem wcześniej z prezydentem Zełenskim i uprzedzałem go, że każdy tego typu gest, jak teraz ta uchwała lwowskich samorządowców ws. upamiętnienia UPA, bardzo utrudnia przyjaciołom Ukrainy i zwolennikom jak najbliższej współpracy pracę. W takich sytuacjach zawsze Rosjanie zacierają ręce”

– Donald Tusk, premier

Sama stolica Ukrainy nie była przychylna pomysłowi władz Lwowa. Dla ukraińskiego rządu decyzja lokalnych radnych była „nieprzyjemnym zaskoczeniem”, a Kijów prowadzi intensywne konsultacje, by ją zablokować. Informacja o uchwale zniknęła już ze strony internetowej rady obwodowej.

Źródła: Wirtualna Polska, Bankier.pl. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

8 lat więzienia za śmierć trzech osób. Sebastian Majtczak skazany, ale wyrok budzi oburzenie

Publikujemy nagranie z firmy od surogacji. Płeć dziecka w VIP, dopłata za bliźnięta, Black Friday. Europoseł Śmiszek: „Europa idzie do przodu”.

800 plus bez corocznych wniosków? Tusk ogłasza koniec biurokracji, ale jest haczyk

Żołnierz z ukraińskim obywatelstwem zatrzymany za szpiegostwo. Miał przy sobie telefony, pieczątki i złoto

Ukraińcy wyjeżdżają z Polski? Największy spadek w UE. Ekspert ostrzega przed skutkami dla gospodarki

Koniec TikToka i Instagrama dla dzieci? Rząd szykuje zakaz mediów społecznościowych do 15. roku życia

Szef Pentagonu zakpił z sojuszników w Afganistanie. Sikorski: Powiedz to rodzinom 44 polskich żołnierzy

„Wszyscy migranci mile widziani”, ale polski orzeł już nie? Byliśmy na proteście w obronie Ukraińców, na którym zabrakło… samych Ukraińców

Inne kategorie

Czytaj także