Polska dołączyła do koalicji antybalistycznej. Informację tę przekazali w piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i premier Donald Tusk podczas wspólnej konferencji prasowej. Polska robi już kolejne podejście do tego tematu. W lipcu, gdy koalicję zawiązywało dziesięć państw w Paryżu, naszego kraju na tej liście zabrakło. Tusk nazwał to w piątek „pewnym nieporozumieniem”. Wcześniej tłumaczył nieobecność Polski przemysłowym charakterem tej koalicji i brakiem gotowej oferty ze strony polskich firm. Do dziś nie opublikowano ani zaktualizowanej listy członków, ani aneksu określającego konkretny wkład Polski.
Dlaczego Polska nie weszła w lipcu w skład koalicji antybalistycznej?
Koalicja antybalistyczna została utworzona 13 lipca 2026 r. w Paryżu. Miało to miejsce podczas szczytu tzw. Koalicji Chętnych. Deklarację założycielską podpisało dziesięć państw: Ukraina, Dania, Francja, Niemcy, Włochy, Holandia, Norwegia, Hiszpania, Szwecja i Wielka Brytania. Polski wśród nich jednak nie było.
Pytany wówczas o nieobecność naszego kraju, premier Tusk tłumaczył, że koalicja ma charakter przemysłowy, a o członkostwie decydował potencjał technologiczny i gotowość poszczególnych firm zbrojeniowych. Twierdził, że polskie przedsiębiorstwa były wtedy na etapie „analizowania swoich możliwości”.
W oświadczeniu przesłanym „Faktowi” Polska Grupa Zbrojeniowa zapewniła, że posiada kompetencje technologiczne i przemysłowe, by wspólnie z innymi podmiotami włączyć się w prace koalicji. W podobnym duchu wypowiadał się wówczas minister Władysław Kosiniak-Kamysz. Z relacji Defence24 wynika jednak, że deklarowane kompetencje to nie to samo, co gotowa oferta – jeszcze w sierpniu PGZ dopiero kompletowała polską propozycję i gromadziła zainteresowane firmy, aby zbudować zespół, który miałby się skupić głównie na sensorach i wykrywaniu celów balistycznych, niekoniecznie na własnym pocisku przechwytującym. To częściowo tłumaczy, czemu obecne dołączenie do koalicji wciąż nie jest równoznaczne z konkretnym kontraktem.
Jeżeli zaś chodzi o nieoficjalne doniesienia, to Onet pisał latem, powołując się na źródła rządowe, że obecności Polski w koalicji nie chciała strona ukraińska. Ponadto zabrakło determinacji po stronie polskiej, przez co kontakty w tej sprawie miały się urwać wiosną. Strona ukraińska nigdy publicznie nie potwierdziła tezy o blokowaniu naszego kraju w tej sprawie. Rząd w Warszawie nie potwierdził z kolei tezy o celowym wykluczeniu, tłumacząc sprawę kryterium przemysłowym oraz otwartym charakterem koalicji.
Czym jest koalicja antybalistyczna?
Oficjalna nazwa inicjatywy to Integrated Anti-Ballistic Missile Coalition (IABMC). W deklaracji założycielskiej, która została opublikowana przez brytyjski rząd, sygnatariusze określili ją jako „czysto obronną”. Koalicja ma stawiać sobie za cel budowę wspólnej europejskiej zdolności do zwalczania pocisków balistycznych. Co ważne, ma uzupełniać, a nie zastępować systemy już posiadane przez te państwa. Koalicja ma pozostać otwarta na kolejne państwa, które podzielają jej cele.
Co to za system Freyja i pocisk FP-7.x?
Sercem koalicji jest projekt przemysłowy, a nie sojusz wojskowy w stylu NATO. Ukraińska firma Fire Point, znana wcześniej z produkcji dronów i pocisków uderzeniowych, rozwija pocisk przechwytujący FP-7.x. Ma to być tańsza europejska alternatywa dla amerykańskich systemów Patriot PAC-3. Cały system obrony nazywa się Freyja.
Według doniesień branżowych (które jednak należy traktować z ostrożnością, ponieważ przedstawiane dane firmowe to nie to samo, co niezależny audyt) pocisk ma ok. 7,25 m długości, prędkość rzędu 1500-2000 m/s i pułap przechwycenia ok. 25 km. W projekt zaangażowani są europejscy partnerzy. Możemy wymienić tutaj niemiecki Diehl Defence (głowica naprowadzająca, czujnik podczerwieni), Hensoldt (radary) oraz norweski Kongsberg (systemy dowodzenia). Koszt jednego strzału firma szacuje na ok. 700 tys. dolarów. To jednak szacowana cena, a nie potwierdzona, niezależnie zweryfikowana kwota. Pierwsze pociski mają powstać jeszcze w tym roku, a pierwszy test przechwycenia między końcem 2026 a połową 2027 r.
Co dokładnie ogłoszono w piątek?
Piątkowe ogłoszenie ze strony szefa polskiego rządu oraz prezydenta Ukrainy to na razie wyłącznie deklaracja polityczna, a nie podpisany dokument. Tusk poinformował na X, że podczas rozmów z Zełenskim „ustalono formy i ramy współpracy”, a udział w koalicji ma w przyszłości oznaczać „dużo bezpieczniejsze europejskie, a więc także polskie niebo”. Premier zapowiedział też przygotowanie nowego pakietu wsparcia dla Ukrainy. Nie ujawnił jednak szczegółów.
Wciąż nie opublikowano również zaktualizowanej listy sygnatariuszy koalicji ani aneksu do lipcowej deklaracji, który określałby konkretny wkład Polski pod kątem finansowym czy przemysłowym. W lipcu minister Kosiniak-Kamysz mówił jedynie, że „wierzy”, iż Polska Grupa Zbrojeniowa będzie w stanie dołączyć do projektu. Natomiast marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty otwarcie przyznawał: „nie mamy oferty, która dawałaby pożytek”. Czy coś się w tej kwestii zmieniło od lipca, na razie nie wiadomo.
Czym jest Karpacka Ósemka?
Ogłoszenie w sprawie koalicji antybalistycznej padło przy okazji innego wydarzenia – inauguracyjnego szczytu Karpackiej Ósemki (C8), nowego regionalnego formatu współpracy. Należą do niego Ukraina, Polska, Słowacja, Czechy, Rumunia, Węgry, Austria i Serbia. Organizatorzy deklarują, że jej celem jest współpraca w zakresie bezpieczeństwa, energetyki, logistyki i gospodarki transgranicznej. Mówi się o ok. 90 projektach i szacowanych 9,4 mld euro inwestycji. To inny format niż koalicja antybalistyczna – oba tematy zbiegły się jedynie na tym samym szczycie.





