Ortodonta dla dzieci na NFZ to w 2014 r. usługa, na którą trzeba czekać dłużej, niż trwa samo prawo do refundacji. Czytelniczka „Naszej Polski” chciała zapisać 8-letnią córkę z wadą zgryzu do Mazowieckiego Centrum Stomatologii i usłyszała, że pierwszy wolny termin przypada na początek 2019 r. Ta sama konsultacja odpłatnie była możliwa po nieco ponad tygodniu. Tymczasem leczenie ortodontyczne dzieci jest refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach gwarantowanych świadczeń stomatologicznych tylko do ukończenia 12. roku życia, a dziewczynka w 2019 r. będzie miała już 13 lat. Ireneusz Fryszkowski opisuje tę historię, publikuje odpowiedź placówki, która wskazuje na limity kontraktu z NFZ i 2180 osób w kolejce, oraz komentarz Dariusza Wasilewskiego, wiceprezesa NFZ w latach 2006-2007, według którego sytuacja świadczy o niewydolności państwa.
Z naszą redakcją skontaktowała się zbulwersowana czytelniczka, która chciała umówić 8-letnię córkę do ortodonty na NFZ do Mazowieckiego Centrum Stomatologii. Okazało się, że pierwszy wolny termin przypada na początek 2019 r.!
Pierwszy wolny termin w 2019 roku
Pani Ania regularnie chodzi do stomatologa ze swoją 8-letnią córeczką. W czasie jednej z wizyt okazało się, że nowe stałe zęby źle układają się w dziąsłach i będzie konieczna wizyta u ortodonty. Zwykły stomatolog stwierdził, że sprawa jest na tyle poważna, iż konieczna będzie konsultacja u wysokiej klasy specjalistów, najlepiej w Mazowieckim Centrum Stomatologii.
– Gdy zadzwoniłam pod koniec stycznia, żeby umówić wizytę usłyszałem, że pierwszy wolny termin to początek 2019 r. Na początku pomyślałam, że się przesłyszałam albo coś źle zapisałam. Kazałam zadzwonić mężowi jeszcze raz, aby sprawdził. Potwierdziło się. Na jego pytanie, czy w takim razie można w WCS odbyć konsultacje płatnie, pani z rejestracji odparła, że owszem, a termin to już 5 lutego bieżącego roku – relacjonuje nam pani Ania, która nie kryła zdziwienia takim rozwiązaniem.
– Bardzo to dziwne, że na NFZ za pięć lat, a za pieniądze, to proszę bardzo: tylko ponad tydzień – mówi rozgoryczona. – Oczywiście poszliśmy na płatne konsultacje do WCS. Wizyta za 50 zł i sprawa załatwiona. Na szczęście miałam jeszcze pieniądze. Nie wiem jednak jak to będzie, bo na aparat będę musiała wydać ponad 600 zł.
Pani Ania musi interweniować w sprawie uzębienia swojej córki już teraz. Dziecko się rozwija i nie może czekać aż 5 lat, gdyż może to prowadzić do nieodwracalnych zmian w wyglądzie uzębienia.
Refundacja leczenia ortodontycznego tylko do 12. roku życia
Paradoksów jednak nie koniec, ponieważ czekanie przez ten okres nie ma sensu. Jak się okazuje, leczenie ortodontyczne wad zgryzu, występujących dosyć często w wieku rozwojowym u dzieci i młodzieży, zgodnie z obowiązującymi przepisami jest refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach gwarantowanych świadczeń stomatologicznych tylko do 12 roku życia. A córka pani Ani w 2019 r. będzie miała już 13 lat.
Poprosiliśmy więc Mazowieckie Centrum Stomatologii o komentarz w tej sprawie. Odpowiedź jaką otrzymaliśmy brzmi standardowo: winne są limity z NFZ i mała liczba personelu.
„W Mazowieckim Centrum Stomatologii sp. z o.o. ilość przyjmowanych pacjentów w ramach gwarantowanych świadczeń zdrowotnych w zakresie <świadczenia ortodoncji dla dzieci i młodzieży> uzależniona jest bezpośrednio od wysokości kontraktu z NFZ, a pośrednio od ilości zatrudnionych lekarzy specjalistów w tej dziedzinie stomatologii. Wysokość kontraktu jest ograniczona, a popyt na świadczenia stomatologiczne w powyższym zakresie znacznie go przewyższa. Stąd też kolejka osób oczekujących na wizytę ortodontyczną. W chwili obecnej w kolejce na świadczenia ortodontyczne oczekuje 2180 osób (dane na dzień 31.01.2014 r.)” – wyjaśnia Agata Spirzewska z MCS.
Najgorsze jest to, że wysokie składki zdrowotne, jakie płacą Polacy co miesiąc, giną gdzieś po drodze i nie są należycie rozdysponowane na leczenie pacjentów. W dodatku tych najmłodszych – aby uniknąć powikłań i chorób w wieku dorosłym, co generuje jeszcze większe koszty i obciążenie budżetu.
Przeczytaj również: Wywiad z Bolesławem Piechą: kolejki do lekarzy, dodatkowe ubezpieczenia i „Premier zakładnikiem Arłukowicza”
Komentarz byłego wiceprezesa NFZ
O komentarz do tej sytuacji poprosiliśmy Dariusza Wasilewskiego, wiceprezesa NFZ w latach 2006-2007:
– Sytuacja jest patologiczna i świadczy o niewydolności państwa. Lata zaniechań i błogiego odwlekania decyzji o radykalnej zmianie obecnej iluzji mamiącej nas, że system zapewnia nam bezpieczeństwo, przy takich sytuacjach pokazuje swoją słabość. Akurat stan zdrowia dzieci jak najbardziej powinien być priorytetem. Brak leczenia w tym wieku powoduje dodatkowe koszty w następnych latach.
Zastanawiające jest również to, że na zwykłą ustną konsultację ortodontyczną polegającą na obejrzeniu zębów i analizie na komputerze przyniesionego przez pacjenta pantomogramu szczęki wykonanego na własny jego koszt, a nie WCS, czeka się aż 5 lat, czyli tak samo, jak zwykle na skomplikowaną operację angażującą specjalistyczne zasoby szpitala, grono profesorskie i całe zastępy pielęgniarek.
Zanim w Polsce nie przeprowadzi się radykalnych działań w służbie zdrowia, takie zdarzenia dalej będą normą. Ludzie będą chorować lub umierać jeszcze przed terminem na który mieli umówioną wizytę lekarską. Nie wszystkich bowiem stać na prywatną służbę zdrowia, z której zapewne w większości korzystają politycy.
Ireneusz Fryszkowski
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Ireneusza Fryszkowskiego pt. „Wizyta na NFZ do ortodonty za…5 lat” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 8 (955) z dnia 18 lutego 2014 roku, s. 7. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Ireneusz Fryszkowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 8 (955)/2014, s. 7.





