Dramat chorych na raka. Limity NFZ i kolejki do onkologa w 2014 roku

6 min. czytania

Redakcja

21 stycznia 2014 r.

Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy - kolejki do onkologa

6 min. czytania

Redakcja

21 stycznia 2014 r.

Kolejki do onkologa w styczniu 2014 r. stały się jednym z najpoważniejszych problemów polskiej służby zdrowia. Anna Skopińska opisuje, jak dramatyczny list Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, podpisany przez prof. Jacka Jassema, skłonił ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza do powołania zespołu złożonego z onkologów i dyrektorów szpitali. Wcześniejsze apele lekarzy z OZZL i sygnały z Centrum Onkologii w Bydgoszczy pozostawały bez odpowiedzi. Autorka pokazuje skutki limitów nakładanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia: puste łóżka i gotowy sprzęt przy jednoczesnych wielomiesięcznych terminach na tomografię, ponad tysiąc pacjentów czekających na chemioterapię w Bydgoszczy i utracone kontrakty ośrodków w Gdańsku, Olsztynie i Grudziądzu. Przytacza opinie specjalistów, według których do zapewnienia leczenia w ciągu 14 dni od rozpoznania wystarczyłoby lepiej wydać pieniądze, które już są w systemie. Zasady finansowania świadczeń publikuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Zespół powołany przez ministra miał przedstawić pierwsze propozycje w ciągu kilku tygodni.

Apel onkologów do ministra zdrowia

Koniec ubiegłego i początek nowego roku dla ministra zdrowia były, delikatnie mówiąc, niełatwe. Nie dość, że premier postawił mu ultimatum dotyczące kolejek do specjalistów, to jeszcze trzeba było wreszcie zwrócić uwagę na dramatyczną sytuację w onkologii. Wreszcie – ponieważ już w listopadzie apel o zniesienie limitowania świadczeń zdrowotnych w zakresie diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych wystosowali do Bartosza Arłukowicza, premiera Tuska i szefowej NFZ lekarze z OZZL. Niestety, bez odpowiedzi. Były także wcześniejsze sygnały choćby z Centrum Onkologii w Bydgoszczy czy od szefów placówek onkologicznych, którzy nawet proponowali debaty. Także zbagatelizowane. Dopiero dramatyczny list onkologów z Polskiego Towarzystwa Onkologicznego do wszystkich ważnych w państwie z prośbą o traktowanie procedur onkologicznych jako ratujących życie poruszył, choć nie od razu, kamienne serca urzędników.

Faktem jest, że minister Arłukowicz dostrzegł wreszcie apele o poprawę sytuacji w polskiej onkologii. Stąd powołany naprędce zespół składający się z onkologów i dyrektorów szpitali, który ma wypracować konkretne propozycje rozwiązań trudnej sytuacji. A że jest taka, świadczą ciągłe doniesienia o wydłużającym się czasie oczekiwania na diagnostykę, radioterapię, operacje, zabiegi i wizyty w poradniach. Czas ten liczy się już w miesiącach. Tymczasem wiadomo, że w przypadku nowotworu liczy się każdy dzień. Świadczą też nadwykonania, za które NFZ winny jest miliony, a które ma niemal każdy z szesnastu ośrodków onkologicznych w Polsce.

Zespół roboczy składający się onkologów z Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i dyrektorów placówek leczących pacjentów chorych na nowotwory ma – według zapewnień ministra zdrowia – za kilka tygodni przedstawić pierwsze propozycje rozwiązań. „Onkologia wymaga zmian, ale nie tylko organizacyjnych, finansowych, ale także strukturalnych” – powiedział minister, dodając: „Pacjent jest dzisiaj zagubiony w systemie i z całą pewnością należy postawić na kompleksowość, na szpitale, które zajmują się pacjentem od a do z”.

Limity NFZ a leczenie onkologiczne

Zespół powstał w odpowiedzi na dramatyczny apel podpisany przez prezesa PTO, prof. Jacka Jassema, w którym zawarto prośbę o zniesienie limitów i traktowanie leczenia onkologicznego jako ratującego życie. W szpitalach, gdy kończą się kontrakty chorzy na raka czekają, gdyż nie można zacząć leczenia. To według lekarzy sytuacja niedopuszczalna, bo nie dość, że pacjentów z zaawansowanym nowotworem skazuje się na śmierć, to także biorą w łeb wszystkie programy wczesnego wykrywania raka. Tymczasem czas w onkologii odgrywa niezmiernie ważną rolę.

A każda zwłoka oznacza zagrożenie dla życia chorego. Dlatego podejrzenie choroby nowotworowej powinno otwierać natychmiast wszystkie drzwi do diagnostyki i leczenia. Bo choć nie umiera się natychmiast, ale po miesiącu czy dwóch, to chorzy powinni znaleźć się natychmiast pod fachową opieką.

Kolejki do onkologa w liczbach

Lekarze, podobnie jak eksperci podkreślają, że pieniędzy na leczenie onkologiczne nie brakuje, natomiast mamy do czynienia ze złym zarządzaniem całym systemem i fatalną alokacją środków. W Polsce świadczenia zdrowotne z zakresu diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych są administracyjnie limitowane, co oznacza, że dostęp do nich jest sztucznie ograniczany. W szpitalach lub na oddziałach onkologicznych – mimo pustych łóżek, działającego sprzętu i gotowych do pracy lekarzy – nie przyjmuje się chorych, bo zostały wyczerpane limity nałożone przez NFZ.

A te są bezlitosne i doprowadzają do sytuacji, w których np. w Gdańsku na tomografię pacjentce z nowotworem tarczycy wyznaczono termin za osiem miesięcy. Z kolei w grudniu w Bydgoszczy na świadczenia w ambulatorium chemioterapii oczekiwało 1247 pacjentów. W kolejce do tomografii komputerowej wykazano tam 1606 oczekujących, na rezonans magnetyczny czekało 882 pacjentów. Także w poradniach Bydgoskiego Centrum Onkologii nie ma możliwości wizyty od ręki: w onkologicznej miesiąc temu zapisanych było 4840 osób, radioterapii – 3591, chorób piersi – 2249, ginekologicznej – 1989, urologicznej – 1969, do poradni chirurgii onkologicznej – 1808 osób.

200 mln zł, które już są w systemie

Bydgoszcz to największy ośrodek onkologiczny w Polsce, jednak w pozostałych sytuacja wcale nie jest lepsza. Wojewódzkie Centrum Onkologii w Gdańsku straciło w połowie ubiegłego roku kontrakt na badania TK, poradnię endokrynologiczną, genetyczną oraz poradnię leczenia bólu. Pacjenci zostali skazani na szukanie na własną rękę, tam, gdzie szybciej. W połowie roku wygasły też kontrakty w Olsztynie, a placówce w Grudziądzu drastycznie zmniejszono środki na chemioterapię. Każdego roku problem mają także szpitale z Łodzi, Warszawy, Opola czy Małopolski.

Jeśli nie byłoby limitów, to z doskonałym sprzętem, jakim dysponuje większość ośrodków, i z kadrą medyczną, można by gwarantować pacjentom rozpoczęcie leczenia w ciągu 2-3 tygodni. Państwo na narodowy program zwalczania chorób nowotworowych wydało już 2 mld zł. Ale cóż z tego, skoro nałożone przez Fundusz limity nie pozwalają takim pacjentom na szybką, gwarantującą stuprocentowe wyzdrowienie, terapię. Z kolei chorzy onkologiczni, którzy są operowani w innych ośrodkach niż specjalistyczne, powinni najdalej w ciągu 14 dni trafić na kontynuację leczenia do stosownych jednostek.

Jeżeli ta przerwa nie jest dłuższa niż 14 dni, nie ma to wpływu na przeżycia pięcioletnie. Jeżeli przerwa między zabiegiem a leczeniem systemowym jest dłuższa, chorzy umierają wcześniej. Według osób zajmujących się onkologią i leczeniem, wystarczy 200 mln zł na poziomie całego kraju, aby wprowadzić rozwiązania zmierzające do poprawy dostępności do leczenia onkologicznego i zapewnienia go pacjentom w ciągu 14 dni od rozpoznania. Nie trzeba dodatkowych milionów, ale tych, które już są w systemie. Czy także do takiego wniosku dojdzie minister, NFZ i osoby odpowiedzialne za ustalanie zasad w funkcjonowaniu opieki zdrowotnej?

Anna Skopińska

Przeczytaj również: „Sukcesy” ministra. Bartosz Arłukowicz i ustawa refundacyjna

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Anny Skopińskiej pt. „Dramat chorych na raka” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 4 (951) z dnia 21 stycznia 2014 roku, s. 1 i 7. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Anna Skopińska / „Nasza Polska”. Zdjęcie: pl.wikipedia.org, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 4 (951)/2014, s. 1 i 7.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Dodatek pielęgnacyjny 2027 – ZUS sam wypłaci wyższą kwotę

Internet i AI odbierają dzieciom sen i relacje z bliskimi. Watykański szpital otwiera specjalną poradnię

Nie żyje profesor Andrzej Mackiewicz. Twórca polskiej szczepionki na czerniaka miał 72 lata

Płacili za leczenie, którego nie było. NFZ dał się oszukać w Garwolinie na ponad 700 tys. zł

Lekarz Arsalan Azzaddin zatwierdzał własne dyżury. Wykazano mu 7530 godzin pracy i ponad 2 mln zł

Herbapol wycofuje znaną herbatę z pokrzywy. Toksyny groźne dla wątroby

Dieta planetarna weszła do szkolnych stołówek. Mięso ograniczone, obowiązkowy obiad ze strączków

Nie żyje lek. Tomasz Pawlikowski. Ceniony urolog z Rybnika miał 57 lat

Inne kategorie

Czytaj także