Marcin Matczak – prawnik, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, znany komentator życia publicznego – w grudniu 2021 roku zaproponował własną typologię polskiego społeczeństwa. Polacy, według niego, dzielą się na dwie grupy: „unikaczy” i „piewców różnorodności”. Wypowiedź, krótka i zgrabna, niemal natychmiast stała się przedmiotem szerokiej debaty. Dla jednych była celną diagnozą, dla innych – wzorcowym przykładem tego, jak intelektualne elity widzą zwykłych obywateli.
Jak naprawdę podzielona jest Polska? Na postępowców i tradycjonalistów? Na Europejczyków i narodowców? To podziały mylące. W głębi rzeczy dzieli nas stosunek do tego, co nowe, różne od nas. Jedni przyjmują różnorodność bardziej otwarcie, inni się jej boją – pisze na łamach Gazety Wyborczej Marcin Matczak, prawnik.
Dzielimy się na unikaczy i piewców różnorodności. Unikacz chce spokoju. Ufa władzy, która wprowadza jednolitość: poglądową, religijną, rasową, estetyczną. Normalnie w populacji jest około 30 procent takich ludzi, ale w czasach chaosu ich liczba się zwiększa. Unikaczy więcej jest po prawej stronie, ale unikaczką może być i feministka, która nie akceptuje różnorodności w postaci czyichś poglądów na naturę płci – twierdzi Matczak.
Zobacz, co jeszcze piszemy w dziale Polska…
I dodaje: „Piewca różnorodności nie boi się inności, jest otwarty na nowość i eksperymentowanie. Problem z nim taki, że nie umie tolerować odmienności unikacza i na siłę chce go na różnorodność nawrócić”.
– Podział unikacze – piewcy nie jest absolutny. Każdy z nas może być jednym lub drugim w zależności od sytuacji. Możesz być piewcą różnorodności w sprawach wiary, ale niegotowy, by zaakceptować różnorodność swego transpłciowego dziecka. Podział na piewców i unikaczy nikogo ze wspólnoty nie wyklucza i nie stygmatyzuje – czytamy dalej wywód prawnika.
Morał z tego taki: im głośniej nienawidzisz unikacza, im bardziej naśmiewasz się z tego, że nie radzi sobie z różnorodnością, tym bardziej służysz PiS-owi.
– podsumowuje Matczak.
Najczęściej zadawane pytania o wypowiedź prof. Matczaka
Kim jest Marcin Matczak?
Marcin Matczak to polski prawnik, dr hab. nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, partner w kancelarii prawniczej. Specjalizuje się w teorii prawa i interpretacji prawniczej. W ostatnich latach stał się aktywnym komentatorem życia publicznego – występuje regularnie w mediach głównego nurtu, prowadzi popularne konto w mediach społecznościowych, ma także silną obecność za granicą jako gość programów anglojęzycznych. Sympatyzuje z liberalno-lewicowym obozem politycznym.
Czym byli „unikacze” i „piewcy różnorodności” w jego ujęciu?
Wedle Matczaka „unikacze” to ta część społeczeństwa, która świadomie izoluje się od różnych form różnorodności – kulturowej, religijnej, etnicznej, obyczajowej – preferując homogeniczne, tradycyjne otoczenie. „Piewcy różnorodności” to z kolei grupa zafascynowana wielokulturowością, otwartością granic, mieszaniem stylów życia i światopoglądów. Typologia, choć zgrabna jako figura retoryczna, jest też klasyczną binarną redukcją – i właśnie ta cecha wywołała największe spory.
Dlaczego wypowiedź wywołała kontrowersje?
Zarzuty były trojakiego rodzaju. Po pierwsze – sama nazwa „unikacze”. Termin ma wyraźnie pejoratywne zabarwienie, sugerując ucieczkę, lęk, postawę pasywną. Polacy o poglądach tradycyjnych poczuli się określeni terminem deprecjonującym. Po drugie – binarność typologii. Polskie społeczeństwo, jak każde, jest znacznie bardziej złożone niż dwie kategorie. Po trzecie – kontekst politycznych deklaracji autora, którego wypowiedzi są systematycznie odbierane jako głos jednej strony sporu polityczno-kulturowego.
Co taki podział mówi o samym autorze?
Klasyczna formuła stosowana w retoryce politycznej: tworząc dwie kategorie społeczne, autor pośrednio wskazuje, do której z nich należy on sam. W przypadku Matczaka – jako jednego z „piewców różnorodności” – typologia służy zarówno opisowi, jak i pozycjonowaniu się. To narzędzie skuteczne komunikacyjnie, ale i obciążone konsekwencją: krytycy wytkną zawsze, że podział mówi więcej o twórcy niż o opisywanym społeczeństwie.
Czy polska socjologia akademicka stosuje takie typologie?
Tak, ale w innym rejestrze. Klasyczne badania CBOS, IPSOS czy Centrum Badania nad Demokracją operują na wielowymiarowych skalach (postawy religijne, polityczne, ekonomiczne, otwartość). „Unikacze” i „piewcy różnorodności” Matczaka to figura publicystyczna, nie naukowa kategoria. Sam profesor formułował tę typologię w wystąpieniach medialnych, nie w pracach akademickich.
Polska między dwoma typologiami
Spór wokół typologii Matczaka jest mikroskopem, w którym widać większy problem polskiej debaty publicznej. Każde nowe sformułowanie polaryzujące – od „Polski A i Polski B” przez „dorobkiewiczów i moherowych beretów” po „unikaczy i piewców różnorodności” – szybko staje się polem walki, a nie narzędziem zrozumienia. Polskie społeczeństwo nigdy nie zmieściło się w żadnej binarnej skrzynce. Człowiek, który w niedzielę chodzi na mszę i jednocześnie pracuje w firmie IT z międzynarodowym zespołem; rolnik z Podkarpacia, który dziesięć lat spędził w Holandii – to są ludzie, których żadna typologia profesorska nie obejmie. I bardzo dobrze, że nie obejmuje. Bo to im, tej żywej, nieklasyfikowalnej większości, Polska zawdzięcza to, czym jest dziś – i czym będzie jutro.



