Rosjanie zbombardowali kolejkę po pomoc humanitarną. Nie żyje 50 osób

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

06 listopada 2026 r.

FAB-3000

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

06 listopada 2026 r.

Ludzie na Ukrainie przyszli do szkoły po żywność. Rosjanie w tym czasie zrzucili na nich bomby, a gdy schronili się w podziemiach, uderzyli ponownie. Tym razem zrzucili m.in. trzytonową bombę FAB-3000, która przebiła schron. W Komyszuwasze w obwodzie zaporoskim zginęło co najmniej 50 osób, a pod gruzami wciąż mogą znajdować się kolejne ofiary. To jeden z bardziej krwawych rosyjskich ataków przeprowadzonych na cywilów w tym roku.

Atak na punkt pomocy humanitarnej w Komyszuwasze

Do tragedii doszło w poniedziałek 2 listopada 2026 r. w Komyszuwasze, miejscowości oddalonej ok. 20 km od linii frontu. Zbombardowany budynek szkoły od dawna nie był już wykorzystywany do nauki. Zamiast tego funkcjonował jako punkt wydawania pomocy humanitarnej i schron. Mieszkańcy co tydzień, w poniedziałki, odbierali tam żywność.

Tego dnia rosyjscy lotnicy najpierw uderzyli w budynek bombami FAB-500. Na miejsce przyjechali policjanci i ratownicy. Gdy w okolicy pojawiło się ostrzeżenie przed kolejnymi bombami, cywile i służby schronili się w podziemnym schronie. Wtedy Rosjanie zrzucili kolejnych dziewięć bomb. Taka taktyka jest powszechnie nazywana double tap, co oznacza ponowne uderzenie w to samo miejsce po to, by trafić także ratowników i osoby udzielające pomocy. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nazwał atak „wyjątkowo przerażającym”.

Najpierw uderzyli w ludzi, którzy przyszli odebrać pomoc humanitarną (tłumaczenie redakcji).

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy

FAB-3000 przebiła schron

Szef obwodowej administracji wojskowej Mychajło Semikin poinformował, że wśród zrzuconych bomb znajdowała się FAB-3000. To ważąca trzy tony bomba lotnicza, która zawiera ok. 1,4 tony materiału wybuchowego. Służy do niszczenia betonowych umocnień i bunkrów. Rosjanie montują do takich bomb skrzydła i moduły naprowadzania, dzięki czemu mogą zrzucać je z dużej odległości, poza zasięgiem ukraińskiej obrony.

Schron pod szkołą nie wytrzymał bezpośredniego trafienia. Betonowa konstrukcja uległa zawaleniu, a w miejscu uderzenia wybuchł pożar. Atak zniszczył też salę gimnastyczną, budynek gospodarczy i wóz strażacki. Ostatnie chwile przed uderzeniem nagrała kamera jednego z ratowników. Widać na niej mieszkańców, policjantów i medyków, którzy schodzą do schronu pod szkołą. Nagranie urywa się w momencie wybuchu.

Liczba ofiar ciągle rośnie

Bilans ofiar zmieniał się z dnia na dzień:

  • 2 listopada: 26 zabitych, w tym 4 policjantów i 2 ratowników
  • 3 listopada: 33 zabitych i 48 zaginionych
  • 5 listopada: 43 zabitych według Zełenskiego
  • 6 listopada: 50 zabitych według Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy

Wśród zabitych są ratownicy Denys Konowałenko i Ołeksij Suszczewski, obaj w wieku 44 lat. Zginęło również czterech policjantów. Akcja ratunkowa trwa od kilku dni. Pracują przy niej m.in. ratownicy górniczy i psy tropiące. W czwartek, czwartego dnia poszukiwań, policja odnalazła żywą 56-letnią kobietę, którą uznawano za zaginioną.

ONZ: Rosjanie musieli wiedzieć o pomocy humanitarnej

Atak potępiła Misja Monitorowania Praw Człowieka ONZ na Ukrainie. Jak ustalono, lokalne władze dzień wcześniej ogłosiły miejsce i godzinę wydawania pomocy na jednym z kanałów w mediach społecznościowych, który obserwuje blisko 5 tys. osób. Szefowa misji Danielle Bell oceniła, że rosyjskie wojsko albo wiedziało o wydawaniu pomocy, albo nie zrobiło nic, by sprawdzić, co dzieje się w miejscowości.

Ten atak wydaje się naruszać najbardziej fundamentalne zasady międzynarodowego prawa humanitarnego (tłumaczenie redakcji).

Danielle Bell, szefowa Misji Monitorowania Praw Człowieka ONZ na Ukrainie

Jak podaje ONZ, w tym roku, jeszcze przed atakiem na Komyszuwachę, bomby szybujące zabiły na Ukrainie co najmniej 478 cywilów, a 2667 zostało rannych. To ok. 16 proc. wszystkich potwierdzonych ofiar cywilnych wojny w 2026 r.

Rosyjska propaganda szuka wymówek

Rosyjskie kanały na Telegramie przekonywały, że w budynku działał punkt kierowania dronami ukraińskich wojsk. Nagranie z kamery ratownika nie potwierdza jednak tej informacji. Widać na nim jedynie cywilów i służby ratunkowe, a nie żołnierzy. To zresztą nie pierwszy rosyjski atak na to miejsce.

Już w połowie czerwca Rosjanie ostrzelali Komyszuwachę podczas wydawania pomocy humanitarnej i ranili wtedy cztery osoby. Ataki na cywilów i infrastrukturę to stały element rosyjskiej wojny. Jeszcze w październiku w ukraińską energetykę uderzyło 39 rakiet balistycznych i ponad 120 dronów. Komyszuwacha stanowi dowód na to, że Kreml nie cofa się przed niczym, nawet przed bombardowaniem kolejki po jedzenie.

Źródła: Kyiv Independent, PAP. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Bunt przeciw mobilizacji pod Kijowem. Tłum zaatakował budynek Gwardii Narodowej

Koniec wojny na Ukrainie się oddala. Putin chce wykorzystać słabość Trumpa

NATO szykuje się na uderzenia w głąb Rosji. Polski generał: cel to przemysł zbrojeniowy

Melania Trump z orderem od Ukrainy. Zełenski dziękuje za ewakuację Ołeszek

Nie żyje Hubert Aiwanger. Wicepremier Bawarii znaleziony martwy w hotelu w Berlinie

Riazań w ogniu. Ukraińskie drony trafiły rafinerię, która zaopatruje Moskwę

Ukraińskie drony z nowym rekordem. Celnie zestrzeliwują Rosjan co 159 sekund

Porażka Trumpa w wyborach połówkowych w USA. Demokraci przejmują Kongres

Inne kategorie

Czytaj także