PIOTR JAKUCKI: Komisja ds. ukrycia prawdy

3 min. czytania

Redakcja

06 czerwca 2012 r.

3 min. czytania

Redakcja

06 czerwca 2012 r.

Polska

Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Zbiera się na mdłości, gdy słyszy się posła Karpiniuka mówiącego, że Platforma
nie pozwoli, by prawda w sprawie afery hazardowej, słuszniej nazwanej aferą
Rywina do dziesiątej potęgi, została zamieciona pod dywan.
Taka sama reakcja ma miejsce, gdy „niezatapialny” minister skarbu Grad, wbrew
faktom, przekonuje, że nie było żadnej afery stoczniowej.

Przeczytaj również: Rozwój Plus Morawieckiego ma klub parlamentarny. Rozłam w PiS

Zachęcamy do lektury: Kim są maślarze i kim są harcerze

Sprawdź także: Policja i prokurator w Trybunale Konstytucyjnym. Święczkowski pisze do komendanta Boronia i mówi o „zamachu stanu”

W tle natychmiast pojawia się Niesiołowski czy „nowa” twarz partii Tuska –
Janusz Palikot (każdy kraj ma takiego Larry’ego Flinta, na jakiego zasługuje) –
i przekonuje, że wszystkiemu winien jest PiS, a w ogóle żadnych afer nie było i
zarzuty są zemstą czarnosecinnej partii obrzydzającej dobrobyt rządów Donka.
Specjaliści od PR powinni się wziąć do roboty, bo w takie wyświechtane kłamstwo
wierzą już chyba tylko najbardziej zagorzali zwolennicy PO.
Zbigniew Wassermann z PiS twierdzi, że powoływanej właśnie komisji będzie
niezmiernie trudno dociec prawdy, jeśli – jak chce tego PO – zajmie się ona
okresem od rządów SLD, poprzez PiS, aż do Tuska. Istota afery się rozmyje.
Wassermann ma oczywiście rację, co nie oznacza, że PiS boi się wyjścia czegoś na
jaw.
Myślę jednak, że pos. Wassermann jest zbytnim optymistą. Generalnie – ta komisja
nic nie ujawni, jeśli przewodzić jej będzie człowiek PO, a sama partia będzie w
niej miała większość. Rozpocznie się wielki cyrk, który nie doprowadzi do
niczego. Przedsmak zresztą już otrzymaliśmy, gdy medialnie typowany na jej
przewodniczącego pos. Mirosław Sekuła, niegdyś prezes NIK z ramienia AWS,
przesądził z góry, że to „CBA podłożyła bombę” pod premiera i zapowiedział, że
nie dopuści do konfrontacji swojego bossa z byłym szefem CBA, gdyż „są to
zawodnicy różnej wagi”.
Sekułę rozumiem. Broni swojego partyjnego pryncypała przed kompromitacją. Gdyby
do konfrontacji doszło, „Słońce Peru” pociłby się, jak nie przymierzając
Chlebowski w Sejmie podczas odpierania zarzutów dotyczących hazardu.
Platformerski PR nie wytrzymałby starcia z prawdą dokumentów CBA.
Konfrontacji więc być nie może, a cała komisja jest funta kłaków warta.
Platforma tezę ogłosiła, teraz pora na pokazowe posiedzenia tego „ciała”. Potem
szybko raport potwierdzający „podkładanie bomby”, deprawowanie porządnych ludzi
z PO przez „agenta Tomka”, przyklepanie raportu przez Sejm. I już można stawiać
pod ścianą.
Nie ma bowiem sensu marnować komukolwiek czasu tym kabaretem, szczególnie
telewidzom. Tylko ostatni naiwny uwierzy, że Platforma będzie sędzią we własnej
sprawie. Są to przecież afery Tuska, afery Platformy.
Ochrona własnych przestępców, własnych „capo di tutti capi”, wpisuje się w
logikę układów rządzących. W czasie, gdy Polską rządził tandem SLD-PSL, sejmowa
komisja śledcza badająca stan wojenny orzekła, że Jaruzelski, Kiszczak i cała
junta byli wielkimi patriotami, a esbecy czy specjalni opłacani przez wiadome
resorty zabójcy nazywani „nieznanymi sprawcami” – jeszcze większymi. Dlaczego
więc teraz Platforma z udziałem PSL, który zwykle pojawia się w takich
kontredansach, ma orzec, że Rychu, Zbychu, Grzechu i inni byli prawdziwymi
gospodarzami kraju chcącymi doprowadzić do tego, by „ludziom żyło się lepiej”,
tylko pojawił się taki ciemny typ jak Kamiński. A że były spotkania na
cmentarzu? A dlaczego nie – wszak to doskonałe miejsce do prowadzenia
biznesowych rozmów. Pokazują to filmy o mafii…
Jeśli spojrzymy wstecz, to cała ta gra pozorów z komisją jest w stylu
peerelowskim. Podobnie jak skakanie przez reprezentantów PO ze stanowiskowego
kwiatka na kwiatek. Świadczy to oczywiście o krótkiej ławce, ale przede
wszystkim peerelowskich wzorcach, wiecznie żywych.
A że jest tu coraz weselej – potwierdza to propaganda szkolna. W jednej ze szkół
w Szczecinie uczniowie musieli pisać wypracowanie na temat: „Czy jesteś
zadowolony z demokratycznego rządu Donalda Tuska”. A że nauczycielka jest ponoć
zwolenniczką „jaśnie nam panującego premiera”, domyślamy się, że ocena będzie
zależeć od wyrażonej przez ucznia opinii. I jak tu nie mówić, że
„tuskopropaganda” coraz bardziej upodabnia się do tej stalinowskiej. 
NASZA POLSKA NR 43/2009

Napisane przez

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Grzegorz Braun i kandydat na prezydenta Krakowa zdemontowali znak Strefy Czystego Transportu w Krakowie [Zobacz NAGRANIE]

Miliardy euro z SAFE dla Ukrainy zamiast Polski? Konsternacja po słowach von der Leyen

Roman Dmowski faszystą? Skandaliczne słowa Radosława Sikorskiego

Horała wicemarszałkiem Sejmu. Kaczyński: politycy Morawieckiego są bliżej koalicji rządzącej niż PiS

Wojciech Król zatrzymany przez CBA. Poseł KO miał kasować wiadomości tuż przed przekazaniem telefonu

Policja przeszukała dom Barbary Mróz-Gorgoń. Ekspertka Tuska od raportu AI pod lupą prokuratury

Parlament Europejski przyjął raport o Tarczy Demokracji. Szydło i Kamiński ostrzegają

Tusk: jeśli ktokolwiek odważy się nas zaatakować, spotka się ze stanowczą odpowiedzią naszą i naszych sojuszników

Inne kategorie

Czytaj także