Kim są maślarze i kim są harcerze

4 min. czytania

Adrian Kłos

24 lipca 2026 r.

Rozłam w PiS – Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki, pęknięte logo PiS

4 min. czytania

Adrian Kłos

24 lipca 2026 r.

Rozłam w PiS stał się faktem. W piątek 24 lipca 2026 roku Prawo i Sprawiedliwość opuściła grupa ponad trzydziestu parlamentarzystów skupionych wokół Mateusza Morawieckiego, którzy nie podpisali deklaracji lojalności wobec kierownictwa partii. Za suchym komunikatem o „niezłożeniu oświadczeń” kryje się jednak coś więcej niż spór o podpisy – to finał wojny dwóch obozów, które prawicowa publicystyka od lat nazywa „maślarzami” i „harcerzami”. Pytanie, kto jest kim w tym konflikcie i kto naprawdę na nim zyska, może przesądzić o losach całej polskiej prawicy.

Rozłam w PiS: ponad trzydziestu posłów odchodzi z Morawieckim po ultimatum Kaczyńskiego

Bezpośrednim zapalnikiem było ultimatum: kto do czwartkowej północy nie podpisze oświadczenia o nieuczestniczeniu w konkurencyjnych organizacjach politycznych, ten opuszcza klub. Chodziło o stowarzyszenie „Rozwój Plus” kierowane przez byłego premiera. Deklaracji nie złożyła grupa ponad trzydziestu posłów oraz troje europosłów – Waldemar Buda, Michał Dworczyk i Piotr Müller – a wśród odchodzących znaleźli się także Marcin Horała, Szymon Szynkowski vel Sęk, Ryszard Terlecki czy Janusz Cieszyński. Głębszy spór narastał od tygodni: od wyboru Przemysława Czarnka na kandydata PiS na premiera po ujawnioną przez prezesa propozycję podziału partii. To najpoważniejszy rozłam w historii ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego.

Kim są maślarze – partyjny „beton” wierny prezesowi Kaczyńskiemu

Nazwa „maślarze” brzmi groteskowo, a jej geneza taka właśnie jest: wzięła się od nagłośnionej przez Tobiasza Bocheńskiego sprawy masła produkowanego w Niemczech, które podawano na pokładach PLL LOT. Dziś to potoczne określenie twardego, ideowego skrzydła partii, wiernego Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zalicza się do niego m.in. Anna Zalewska, Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński, Przemysław Czarnek i Patryk Jaki. Wokół prezesa okopani są też politycy dawnego Porozumienia Centrum – „zakon PC”: Joachim Brudziński, Mariusz Błaszczak, Marek Suski i Marek Kuchciński, a także „ziobryści” z byłej Suwerennej Polski, jak Sebastian Kaleta czy Jacek Ozdoba. To zaplecze, które w konflikcie stanęło murem za dotychczasowym kierownictwem.

Kim są harcerze – ekipa Morawieckiego z czasów banku WBK

Po drugiej stronie stoją „harcerze”. Ta nazwa również ma prostą genezę – część z nich w młodości należała do Związku Harcerstwa Polskiego. To zaplecze Mateusza Morawieckiego, w dużej mierze ludzie współpracujący z nim jeszcze od czasów pracy w banku WBK: Michał Dworczyk, Piotr Müller, Waldemar Buda i Marcin Horała. To bardziej menedżerskie, „technokratyczne” skrzydło partii, które przez lata rywalizowało z partyjnym betonem o wpływy, stanowiska i kierunek PiS. Gdy rywalizacja przerodziła się w otwarty konflikt o przywództwo, to właśnie „harcerze” jako pierwsi wyszli z partii – razem ze swoim liderem.

„Z takich ważnych rozmów były trzy, gdzie proponował podział. Morawieckiemu od początku działania jego stowarzyszenia chodziło o rozbicie partii.”

Jarosław Kaczyński, prezes PiS

O co naprawdę poszło: spór o przywództwo, nie o ideologię

Choć obie strony chętnie ubierają konflikt w język programowy, prawicowi komentatorzy nie mają złudzeń, że stawką jest władza w partii. Michał Rachoń wprost mówił, że Morawiecki „wyszedł z koncepcją, że będzie lepszym prezesem PiS niż Jarosław Kaczyński”, a propozycja podziału ugrupowania miała jeden cel – by były premier mógł stanąć na czele jednej z połówek. Do roli mediatora typowano Mariusza Błaszczaka, ale rozmowy zakończyły się fiaskiem. Dla wyborcy prawicy to gorzka lekcja: spór, który przez miesiące tłumaczono „otwarciem na nowych wyborców”, w praktyce okazał się klasyczną walką o schedę po prezesie.

Słodko-gorzki bilans: w rozłamie prawie zawsze wygrywa ktoś trzeci

Historia podpowiada gorzki morał. Dwadzieścia lat temu Marek Borowski rozbił SLD po aferze Rywina, zakładając SdPL – formacja nie weszła do Sejmu, a rozproszony elektorat lewicy otworzył drogę do wieloletniej dominacji PiS i PO. Dziś podobnym tropem idzie Morawiecki, tyle że rozbija ugrupowanie, które mimo utraty władzy pozostaje największą siłą opozycyjną z jednym z najbardziej zdyscyplinowanych elektoratów w Polsce. Każdy rozłam ma dwóch przegranych – partię, która traci ludzi i struktury, oraz nową formację, która musi udowodnić, że jest czymś więcej niż zbuntowaną frakcją. Beneficjentem bywa ktoś trzeci: na prawicy uważnie przygląda się temu Konfederacja, a na całej scenie – rządząca Koalicja Obywatelska. Czy „harcerski” projekt Morawieckiego powtórzy los SdPL, będzie jednym z najważniejszych pytań polskiej polityki najbliższych lat.

„Każdy rozłam ma dwóch przegranych. Pierwszym jest partia, która traci ludzi, struktury i wyborców. Drugim jest nowa formacja. Najczęściej wygrywa ktoś trzeci.”

Leszek Miller, były premier

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Poseł Konfederacji w wywiadzie dla „Naszej Polski” o Gibale: majstersztyk wizerunkowy, ale to człowiek z Platformy i Ruchu Palikota

Balcerowicz chce likwidacji 800 plus. „Czysto populistyczny ruch PiS-u”

Nawrocki na ringu z legendą boksu. Nie wszystkim jednak spodobał się trening z Mannym Pacquiao

Berkowicz do Dobrosz-Oracz: „kurtyzana”. Grozi mu pozew i komisja etyki. Szczepkowska do prezydenta: „ch…ju”. Dostała zaproszenie do TVP

Trump namawiał Kosiniaka-Kamysza do wyjścia z koalicji? Zapytany o rząd, mówił o Nawrockim

Nowy sondaż: koalicja Tuska traci większość. Prawica ma 240 mandatów, ale musiałaby się dogadać

Braun idzie do prokuratury w sprawie abortomatu przy Wiejskiej. Wymienia z nazwiska cztery aktywistki

Morawiecki zakłada partię i idzie do wyborów. Rozmawia nawet z politykami koalicji Tuska

Inne kategorie

Czytaj także