Kim są maślarze i kim są harcerze

4 min. czytania

Redakcja

24 lipca 2026 r.

Rozłam w PiS – Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki, pęknięte logo PiS

4 min. czytania

Redakcja

24 lipca 2026 r.

Rozłam w PiS stał się faktem. W piątek 24 lipca 2026 roku Prawo i Sprawiedliwość opuściła grupa ponad trzydziestu parlamentarzystów skupionych wokół Mateusza Morawieckiego, którzy nie podpisali deklaracji lojalności wobec kierownictwa partii. Za suchym komunikatem o „niezłożeniu oświadczeń” kryje się jednak coś więcej niż spór o podpisy – to finał wojny dwóch obozów, które prawicowa publicystyka od lat nazywa „maślarzami” i „harcerzami”. Pytanie, kto jest kim w tym konflikcie i kto naprawdę na nim zyska, może przesądzić o losach całej polskiej prawicy.

Rozłam w PiS: ponad trzydziestu posłów odchodzi z Morawieckim po ultimatum Kaczyńskiego

Bezpośrednim zapalnikiem było ultimatum: kto do czwartkowej północy nie podpisze oświadczenia o nieuczestniczeniu w konkurencyjnych organizacjach politycznych, ten opuszcza klub. Chodziło o stowarzyszenie „Rozwój Plus” kierowane przez byłego premiera. Deklaracji nie złożyła grupa ponad trzydziestu posłów oraz troje europosłów – Waldemar Buda, Michał Dworczyk i Piotr Müller – a wśród odchodzących znaleźli się także Marcin Horała, Szymon Szynkowski vel Sęk, Ryszard Terlecki czy Janusz Cieszyński. Głębszy spór narastał od tygodni: od wyboru Przemysława Czarnka na kandydata PiS na premiera po ujawnioną przez prezesa propozycję podziału partii. To najpoważniejszy rozłam w historii ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego.

Kim są maślarze – partyjny „beton” wierny prezesowi Kaczyńskiemu

Nazwa „maślarze” brzmi groteskowo, a jej geneza taka właśnie jest: wzięła się od nagłośnionej przez Tobiasza Bocheńskiego sprawy masła produkowanego w Niemczech, które podawano na pokładach PLL LOT. Dziś to potoczne określenie twardego, ideowego skrzydła partii, wiernego Jarosławowi Kaczyńskiemu. Zalicza się do niego m.in. Anna Zalewska, Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński, Przemysław Czarnek i Patryk Jaki. Wokół prezesa okopani są też politycy dawnego Porozumienia Centrum – „zakon PC”: Joachim Brudziński, Mariusz Błaszczak, Marek Suski i Marek Kuchciński, a także „ziobryści” z byłej Suwerennej Polski, jak Sebastian Kaleta czy Jacek Ozdoba. To zaplecze, które w konflikcie stanęło murem za dotychczasowym kierownictwem.

Kim są harcerze – ekipa Morawieckiego z czasów banku WBK

Po drugiej stronie stoją „harcerze”. Ta nazwa również ma prostą genezę – część z nich w młodości należała do Związku Harcerstwa Polskiego. To zaplecze Mateusza Morawieckiego, w dużej mierze ludzie współpracujący z nim jeszcze od czasów pracy w banku WBK: Michał Dworczyk, Piotr Müller, Waldemar Buda i Marcin Horała. To bardziej menedżerskie, „technokratyczne” skrzydło partii, które przez lata rywalizowało z partyjnym betonem o wpływy, stanowiska i kierunek PiS. Gdy rywalizacja przerodziła się w otwarty konflikt o przywództwo, to właśnie „harcerze” jako pierwsi wyszli z partii – razem ze swoim liderem.

„Z takich ważnych rozmów były trzy, gdzie proponował podział. Morawieckiemu od początku działania jego stowarzyszenia chodziło o rozbicie partii.”

Jarosław Kaczyński, prezes PiS

O co naprawdę poszło: spór o przywództwo, nie o ideologię

Choć obie strony chętnie ubierają konflikt w język programowy, prawicowi komentatorzy nie mają złudzeń, że stawką jest władza w partii. Michał Rachoń wprost mówił, że Morawiecki „wyszedł z koncepcją, że będzie lepszym prezesem PiS niż Jarosław Kaczyński”, a propozycja podziału ugrupowania miała jeden cel – by były premier mógł stanąć na czele jednej z połówek. Do roli mediatora typowano Mariusza Błaszczaka, ale rozmowy zakończyły się fiaskiem. Dla wyborcy prawicy to gorzka lekcja: spór, który przez miesiące tłumaczono „otwarciem na nowych wyborców”, w praktyce okazał się klasyczną walką o schedę po prezesie.

Słodko-gorzki bilans: w rozłamie prawie zawsze wygrywa ktoś trzeci

Historia podpowiada gorzki morał. Dwadzieścia lat temu Marek Borowski rozbił SLD po aferze Rywina, zakładając SdPL – formacja nie weszła do Sejmu, a rozproszony elektorat lewicy otworzył drogę do wieloletniej dominacji PiS i PO. Dziś podobnym tropem idzie Morawiecki, tyle że rozbija ugrupowanie, które mimo utraty władzy pozostaje największą siłą opozycyjną z jednym z najbardziej zdyscyplinowanych elektoratów w Polsce. Każdy rozłam ma dwóch przegranych – partię, która traci ludzi i struktury, oraz nową formację, która musi udowodnić, że jest czymś więcej niż zbuntowaną frakcją. Beneficjentem bywa ktoś trzeci: na prawicy uważnie przygląda się temu Konfederacja, a na całej scenie – rządząca Koalicja Obywatelska. Czy „harcerski” projekt Morawieckiego powtórzy los SdPL, będzie jednym z najważniejszych pytań polskiej polityki najbliższych lat.

„Każdy rozłam ma dwóch przegranych. Pierwszym jest partia, która traci ludzi, struktury i wyborców. Drugim jest nowa formacja. Najczęściej wygrywa ktoś trzeci.”

Leszek Miller, były premier
Udostępnij

Cykl

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Ustawa medialna utknęła w rządzie. Spór o 25 mld zł dla TVP i Polskiego Radia

AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalcie z wynikiem 43,8 proc.

Diesel po 9 zł, a benzyna 8 zł za litr? Rząd zabrał osłonę na paliwa, analitycy alarmują

Sejm uznał wydatek Gomoły. 37 205 zł za auto od spółki partnerki

Radosław Piesiewicz aresztowany na 3 miesiące. Sąd zdecydował ws. prezesa PKOl

Wiceszefowa MON mówi o 100 rosyjskich dronach. Raporty mówiły o 19

Anna Konieczyńska zatrzymana i zwolniona za poręczeniem. Areszt dla trzech osób w aferze powodziowej

Domański o kwocie wolnej 60 tys. zł: te 90 mld zł poszło na obronność

Inne kategorie

Czytaj także