Ideologia, czyli schemat poglądów, któremu ideolog podporządkowuje obserwowaną rzeczywistość, potrafi zgasić nawet wybitną inteligencję. Tak stawia sprawę Jan Kowalski w rubryce „Mam pytanie”. Za przykład podaje telewizyjne wypowiedzi Włodzimierza Czarzastego: błyskotliwe w sprawach neutralnych i gwałtownie słabnące, gdy mowa o PRL, PiS czy pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim. W lutym 2014 r., w 10. rocznicę śmierci Pułkownika i przy premierze filmu „Jack Strong” Władysława Pasikowskiego, w mediach znów wraca pytanie, czy Kukliński był bohaterem, czy zdrajcą. Autor nazywa ten dylemat idiotycznym i pokazuje, że jego celem jest zamazanie sensu retorycznego pytania gen. Jaruzelskiego: „Jeśli Kukliński nie jest zdrajcą, to kim my jesteśmy?”. Odnosi się też do zapowiedzi pośmiertnego odznaczenia Pułkownika Orderem Orła Białego przez prezydenta Komorowskiego, który nie widzi sprzeczności w honorowaniu zarazem bohaterów i ludzi dawnego systemu.
Mam pytanie
Rozważając powyższe pytanie, chciałbym uniknąć klasycznych, naukowych definicji tych dwu pojęć. Posłużę się własną ich interpretacją. Otóż według mnie inteligencja jako cecha umysłowości człowieka, to przede wszystkim zdolność do zgodnego z prawdą rozpoznawania rzeczywistości, bystrość obserwacji, umiejętność kojarzenia faktów, a zwłaszcza przyczyn ze skutkami, własne rozumienie tego, co się dzieje.
Ideologia zaś to pewien schemat czy system idei i poglądów, któremu taki ideolog stara się podporządkować obserwowaną rzeczywistość, opisywać ją i oceniać wedle tego, czy i w jakim stopniu mieści się ona w tym schemacie, co z niej do niego pasuje, a co nie. W skrajnym przypadku, gdy fakty przeczą ideologii, pada Heglowskie „tym gorzej dla faktów”.
Inteligencja uwięziona w schemacie
Dobrym przykładem inteligencji tłumionej czy zachwianej przez ideologię są wypowiedzi Włodzimierza Czarzastego, ostatnio często uczestniczącego w telewizyjnych dyskusjach. Gdy mówi on o jakichś sprawach politycznie neutralnych, inteligencja jego błyszczy i jest na wysokim poziomie, gdy natomiast wypowiada się na temat PRL, PiS czy np. płk. Ryszarda Kuklińskiego – poziom jego wypowiedzi, uwięzionej w schemacie ideologicznym, gwałtownie spada i taki widz i słuchacz jak ja myśli ze zdumieniem: taki inteligentny człowiek a taki głupi. Przy czym dość obojętne jest, jaki ma on stosunek do tej ideologii – wiernego wyznawcy czy imitatora, koniunkturalisty.
Kukliński: bohater czy zdrajca?
Wspomniałem o Kuklińskim. Ostatnio, w związku z 10. rocznicą śmierci Pułkownika i z filmem Władysława Pasikowskiego „Jack Strong” (to, jak wiadomo, pseudo Kuklińskiego), podniosła się ponownie, tak jak na początku lat 90., medialna wrzawa wokół tej postaci. Pasikowski to, nawiasem mówiąc, autor antypolskiego „Pokłosia”, „nawrócony” na Kuklińskiego jako bohatera po latach bycia przekonanym, że to zdrajca, w czym utwierdzało go – jak reżyser przyznał w jednym z wywiadów – negatywne wobec Kuklińskiego stanowisko Lecha Wałęsy (!). Nie wątpię, że Pasikowskiego w tej historii zainteresowały najbardziej tzw. mocne, „twardzielskie” momenty, choć z relacji widzów filmu wynika (sam go jeszcze nie widziałem), że postawa bohatera i jej podglebie zostały przekazane wyczerpująco. Dodam, że osobiście trudno mi jest zawierzyć człowiekowi, choćby i artyście, który przez lata poddawał się „autorytetowi” Lecha Wałęsy. Ale to dygresja.
Otóż w tej medialnej wrzawie powraca idiotyczny dylemat: bohater czy zdrajca?, padają słowa o kontrowersyjności postawy Pułkownika, mainstream (dziennikarze i politycy) stara się wsączyć w głowy odbiorców jak najwięcej wątpliwości w tej mierze. Nawet taki autorytet „salonu” i establishmentu, jak Zbigniew Brzeziński, od początku pełen aprobaty i admiracji dla Kuklińskiego, nie ma na ich przedstawicieli żadnego wpływu.
Każe się to zastanowić nad ilością i jakością postkomunistycznej skamieliny w polskim społeczeństwie. Ale nie to jest najważniejsze. Rzecz w tym, iż rysujące się perspektywy w tej mierze są jeszcze trudniejsze do zaakceptowania. Cały ten szum i wszystkie „znaki zapytania” zmierzają do tego, by obniżyć w pewnym stopniu pozycję Kuklińskiego i zamazać to, co wynika z retorycznego pytania gen. Jaruzelskiego: „Jeśli Kukliński nie jest zdrajcą, to kim my jesteśmy?”.
Przeczytaj również: Kukliński: bohater czy zdrajca?
Order Orła Białego i relatywizm
Fama niesie, że prezydent Komorowski odznaczy pośmiertnie Kuklińskiego Orderem Orła Białego. Nie widzi on bowiem sprzeczności pomiędzy kultywowaniem przeszłości opozycyjnej, a admiracją dla gen. Floriana Siwickiego (Czechosłowacja 1968 r., WRON), pomiędzy uznaniem dla Solidarności, a korzystaniem z postkomunistycznych doradców, z gen. Jaruzelskim na czele, czy obroną środowiska dawnych WSI; pomiędzy postawą pierwszego oficera polskiego w NATO i ostatniego lokaja Sowietów, jakim był do końca Jaruzelski. Ten typ tak ma, ale my się nie możemy zgodzić na to, by na równi traktować bohatera i zdrajcę.
Niewątpliwie jednak gros tzw. „mediotów” nawet nie będzie miało dysonansu poznawczego z tego powodu, gdyż przyzwyczajono ich już do relatywizowania na wielką skalę dobra i zła i unieważniania prawdy. Nie mówiąc już o „ideologicznych”, których jest legion, skoro Europa Plus Kwaśniewskiego osiąga w rankingu 11 procent.
Jan Kowalski
ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Jana Kowalskiego pt. „Jak ideologia wpływa na inteligencję człowieka?” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 8 (955) z dnia 18 lutego 2014 roku, s. 19. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Jan Kowalski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 8 (955)/2014, s. 19.



