Wieczorne telefony z Florydy. Ostatnia rozmowa z pułkownikiem Kuklińskim

4 min. czytania

Redakcja

18 lutego 2014 r.

Tablica na siedzibie Izby Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego

4 min. czytania

Redakcja

18 lutego 2014 r.

Pułkownik Kukliński przez ostatnie lata życia mieszkał na Florydzie, ale bacznie śledził to, co pisano o nim w Polsce. Jerzy Bukowski, krakowski publicysta i jego wieloletni pełnomocnik prasowy, w latach 1998-2004 odbierał od niego wieczorne telefony, po których do Polskiej Agencji Prasowej trafiały oświadczenia odpierające ataki na „pierwszego polskiego oficera w NATO”. W przededniu 10. rocznicy śmierci Ryszarda Kuklińskiego, zmarłego 11 lutego 2004 r. w Tampie, i w czasie, gdy na ekrany kin wchodzi „Jack Strong” Władysława Pasikowskiego, autor wspomina kulisy tej współpracy oraz ich ostatnią rozmowę. Pułkownik, wzburzony kolejnym artykułem „Gazety Wyborczej”, zapowiadał gotowość przyjazdu do kraju i domagał się odtajnienia planów strategicznych Układu Warszawskiego. Dzień później doznał wylewu krwi do mózgu. To osobiste świadectwo o człowieku, któremu najbardziej zależało na tym, by Polacy zrozumieli motywy jego misji.

Co kilkanaście dni około godziny 21.30 dzwonił w moim mieszkaniu telefon. Podnosząc słuchawkę, domyślałem się, czyj głos w niej usłyszę. I rzeczywiście, bardzo często intuicja nie zawodziła mnie. Pierwsze słowa brzmiały: – Mówi Ryszard. Nieodmiennie odpowiadałem: – Miło Cię znowu usłyszeć. Pewnie znowu będę pisał oświadczenie w Twoim imieniu.

Rozmowy z Florydą i depesze PAP

Tak rozpoczynały się w latach 1998-2004 moje wieczorne rozmowy z pułkownikiem Ryszardem Kuklińskim. Nigdy nie wiedziałem, przez jakie kraje i przez ile telefonicznych central biegnie jego głos, nigdy go też o to nie pytałem. Miałem natomiast pewność, że nie będzie to jedynie przyjacielska pogawędka, ale z pewnością jest jakaś pilna sprawa, którą Ryszard chce się ze mną podzielić i ustalić, czy należy ją przekazać Polskiej Agencji Prasowej.

Zdarzało się, że przyczyną rozmowy był jakiś nieprzychylny mu artykuł w krajowej prasie, którego echa docierały na Florydę, gdzie wówczas mieszkał. Prosił mnie wtedy o szybkie działanie, przekazując zasadniczą, merytoryczną tezę, a mnie pozostawiając „ornamentykę” i stylizację.

Kiedyś powiedziałem Mu: – Jeśli dzwonisz późnym wieczorem (różnica czasu), to najlepiej rób to w soboty lub we środy. – Dlaczego? – spytał. – Bo ja poproszę PAP o zrobienie depeszy w następnym dniu rano, czyli w niedzielę bądź we czwartek, ona pójdzie od razu w mediach elektronicznych, a w gazetach w poniedziałek lub w piątek, kiedy są największe nakłady. Roześmiał się i obiecał zapamiętać tę sugestię.

Przeczytaj również: Pułkownik Kukliński i Order Orła Białego

Ostatnia rozmowa przed śmiercią Pułkownika

Zbliża się 10. rocznica naszej ostatniej rozmowy. Było to kilka dni przed Jego śmiercią, a dzień przed prowadzącym do niej wylewem krwi do mózgu. Zadzwonił bardzo, ale to bardzo wzburzony. – Czytałeś, co napisała o mnie „Gazeta Wyborcza”? Ja mam już tego dość, ogłoś że jestem gotowy w każdej chwili przyjechać do Polski, by stanąć przed politykami oraz dziennikarzami i raz jeszcze wytłumaczyć im to, co robiłem. Chciałbym tylko, żeby przy tej okazji ujawnione zostały nadal utajnione plany strategiczne Układu Warszawskiego. Tylko wtedy Polacy zrozumieją, dlaczego musiałem postąpić tak, jak postąpiłem. Ja biorę się za pisanie do „Wyborczej”, a Ty redaguj komunikat dla PAP.

Te plany (a przynajmniej ich zasadniczą część) upublicznił parę lat później minister Radosław Sikorski, korzystał z nich także pisząc scenariusz „Jacka Stronga” Władysław Pasikowski. Kukliński nie doczekał tej chwili, ale do dzisiaj pamiętam Jego ogromne wzburzenie. Może właśnie ono przyczyniło się do śmiertelnego wylewu?

Nazajutrz pobiegłem do Krakowskiego Oddziału PAP i już przed południem poszła w świat depesza z ostrą wypowiedzią Pułkownika. Byłem pewien, że skoro ukaże się ona w mediach polonijnych i dotrze do Ryszarda, wieczorem usłyszę w słuchawce znajomy głos. Niestety, nie było już więcej rozmów na linii Floryda-Kraków.

Żałowałem wówczas, że ta ostatnia miała taki gwałtowny przebieg, bo znając Kuklińskiego od 6 lat nigdy nie słyszałem go tak zdenerwowanego.

Kukliński i film „Jack Strong”

Gdyby dożył premiery „Jacka Stronga”, który – jak twierdzą ci, którzy już widzieli ten film – przedstawia dokonania „pierwszego polskiego oficera w NATO” w sposób równie rzetelny, jak atrakcyjny, z pewnością ucieszyłby się, bo na niczym mu tak nie zależało, jak na właściwym, a więc opartym na historycznych źródłach pokazaniu Polakom motywacji jego patriotycznej i ratującej świat przed planowaną przez Sowietów III wojną światową misji.

Jerzy Bukowski

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Jerzego Bukowskiego pt. „Wieczorne telefony z Florydy” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 8 (955) z dnia 18 lutego 2014 roku, s. 2. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Jerzy Bukowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 8 (955)/2014, s. 2.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Wojskowe honory dla esesmana z SS Galizien. Ukraina pożegnała Zenona Wróblewskiego.

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Inne kategorie

Czytaj także