PolitykaTusk dla „GW”: nie ma dla mnie znaczenia, jaką rolę miałbym pełnić po zwycięstwie

Nasza Polska9 lipca, 20218 min

Nie ma dla mnie znaczenia, jaką rolę miałbym pełnić po zwycięstwie; moim celem jest przywrócenie w Polsce demokracji, wolności, przyzwoitości – powiedział lider PO Donald Tusk w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Według niego, obecnie najpopularniejszym politykiem w Polsce jest Rafał Trzaskowski.

„Moim celem jest przywrócenie w Polsce demokracji, wolności, przyzwoitości. I możecie mi wierzyć lub nie, ale nie ma dla mnie żadnego znaczenia, jaką rolę miałbym pełnić po zwycięstwie” – powiedział Tusk pytany, czy ma ambicję, by ponownie zostać premierem. Wywiad z nowym liderem PO został opublikowany w piątek na stronie wyborcza.pl.

Według Tuska, obecnie najpopularniejszym politykiem w Polsce jest prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. „Jest naturalnym liderem opozycji, jeśli chodzi o relacje z ludźmi. Jest jednocześnie prezydentem Warszawy, to powoduje, że wymaga się od niego więcej. Długo rozmawialiśmy o naszej wspólnej przyszłości. Nie mam wątpliwości, że on się urodził, żeby wygrywać, i to nie są czcze komplementy – raz już wygrał, raz był tuż-tuż. Ja też kiedyś przegrałem wybory prezydenckie, ale to był etap na drodze do zwycięstwa i do fajnych rzeczy, które robiliśmy, gdy stałem na czele rządu. Nie widzę żadnej przestrzeni do niezdrowej rywalizacji między nami” – zapewnił.

Na uwagę, że jest solistą, a w partii silną pozycję ma Trzaskowski oraz pytany czy będą w stanie się dogadać, Tusk odparł: „Oprócz polityków Platformy są jeszcze partnerzy Koalicji Obywatelskiej, jak choćby Zieloni, którzy nie są może silni jako partia, ale są potężni jako idea. Jest Szymon Hołownia, który okazał się bardzo utalentowanym, fajnym, zdeterminowanym politykiem. Poza tym to dobry człowiek, który naprawdę robi dobre rzeczy”.

„Nie jestem solistą w tym sensie, że wyobrażam sobie, że tylko ja jestem w stanie tutaj coś zdziałać. Ludzie chcą zobaczyć +Drużynę Pierścienia+ To, jak się ułoży hierarchia, decyduje się w ich umysłach i emocjach. Naszym zadaniem jest kształtowanie wzajemnych relacji w taki sposób, żeby ludzie uwierzyli, że +o ma sens+, że odsuniemy PiS od władzy” – podkreślił.

Pytany o współpracę z partiami opozycyjnymi, zapewnił, że „nie ma zamiaru dokonywać zamachu na czyjąś tożsamość, na czyjeś polityczne interesy”. „Warunkiem wstępnym współpracy jest pełny szacunek dla ludzi i ich sposobu myślenia” – zaznaczył.

„Jednak, jeśli myślimy w kategoriach wspólnego bloku wyborczego, a mam nadzieję, że tego projektu nie porzucono, to musimy ustalić, co jest naszym wspólnym politycznym priorytetem. Potrzebujemy wspólnoty celów. Ja wiem, że to nie jest łatwe, dlatego nikomu nie będę się narzucał. Platforma, jako ta największa siła, powinna podchodzić z pełnym szacunkiem do partnerów, którzy mają – dzisiaj – mniejsze siły parlamentarne czy mniejsze zasoby” – podkreślił Tusk.

Na pytanie, czy odbył już jakieś spotkania z innymi liderami opozycji, Tusk powiedział, że jeszcze nie. „Rozmawialiśmy przez telefon, jednak dzisiaj każdy ma jakiś problem do rozwiązania u siebie. Ale drzwi są szeroko otwarte dla każdego. Nie drzwi do Platformy, tylko do wspólnego myślenia o tym, co nas połączy w dniu wyborów” – powiedział.

By Tusk mógł formalnie zostać wiceprzewodniczącym PO, Ewa Kopacz, jedyna kobieta w gronie wiceprzewodniczących, zrezygnowała ze stanowiska. Pytany o tę kwestię, polityk zapowiedział, że na wrzesień planowane są zmiany w PO mające na celu „nie tylko przywrócić, ale poprawić proporcje” między płciami w partii i później na listach wyborczych. „W Polsce musimy dokonać bardzo głębokiego przełomu w myśleniu równościowym. Parytet płci musi być oczywistością” – podkreślił polityk.

Lider PO ocenił też, że „PiS dobrze wie, że jak uda się złamać poczucie ogólnej niezgody, to ta beznadzieja będzie wpływała na wizerunek poszczególnych partii”.

„Ludzie powiedzą: wszystko zaorane, nie chce mi się głosować na Platformę ani na Hołownię, ani na Lewicę, bo nie wierzę, że oni wygrają. Dlatego nawet jeśli nie ma szansy na konkretny sukces w krótkim terminie, trzeba codziennie dawać do zrozumienia, że jest się zdolnym do zwycięstwa. Że jest się twardym, że umie się mobilizować ludzi. Odbudowanie wiary we własne siły jest warunkiem sine qua non, żeby za dwa lata wygrać wybory” – mówił.

„To jest zresztą moja misja. Ja nie mam żadnych misternych planów. Spekulacje, że Tusk ma gotowe scenariusze napoleońskich kampanii, to jakieś myślenie magiczne” – oświadczył.(PAP)

autor: Mikołaj Małecki

Udostępnij:

Nasza Polska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

trzy × 4 =