PolskaPrezes Fundacji „Twarze Depresji”: depresja u dzieci to nie tylko smutek

Magdalena Targańska21 czerwca, 20218 min

Depresja to nie tylko smutek, ale też brak energii, apetytu, utrata zainteresowań, bezsenność, problemy z pamięcią i koncentracją, a w poważnym stadium, myśli samobójcze – zwróciła uwagę prezes Fundacji „Twarze Depresji” Anna Morawska-Borowiec. Zaznaczyła, że jeżeli objawy utrzymują się dłużej niż dwa tygodnie, należy zwrócić się do specjalisty.

„Depresja to nie tylko smutek, o którym każdy wie i każdemu z nas się kojarzy (z tą chorobą – PAP), ale to też brak energii, utrata zainteresowań, to problemy z apetytem, bezsennością, problemy z pamięcią, koncentracją, a w poważnym stadium również myśli samobójcze. Jeśli takie objawy utrzymują się dłużej niż dwa tygodnie, nie można czekać. Trzeba udać się do specjalisty” – powiedziała na konferencji prasowej w poniedziałek Anna Morawska-Borowiec, podsumowując pierwsze trzy tygodnie funkcjonowania programu bezpłatnej, zdalnej pomocy psychologicznej i psychiatrycznej dla dzieci, młodzieży, ich rodziców lub opiekunów i młodych dorosłych do 24. roku życia. Prezes zaznaczyła, że najmłodsze dzieci ze zdiagnozowaną depresją mają 6 lat.

Prezes Fundacji podkreśliła też, że u najmłodszych pacjentów depresja może objawiać się również agresją i tym odróżnia się od depresji u osób dorosłych.

„Trzeba zwracać uwagę na te objawy i nie można się ich wstydzić. Nie można bagatelizować depresji i mówić: to bunt młodzieńczy, to nic takiego” – ostrzegła.

Z kolei koordynator oddziału psychiatrii dla dzieci i młodzieży Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu Katarzyna Wojciechowska wskazała, że dzieci w pierwszej kolejności powinny trafiać z niepokojącymi objawami do psychologa, psychoterapeuty.

„Małe dzieci są szczególnym rodzajem pacjentów. Są bardzo delikatne. My też musimy być bardzo delikatni, rozmawiając z dziećmi. I taka jest zasada, że dzieci leczymy głównie psychoterapią. Jeżeli mamy trudność dostania się do lekarza (psychiatry – PAP), to najpierw udajmy się do psychologa, psychoterapeuty. Są to osoby, które są w stanie zdiagnozować dzieci i wdrożyć pomoc. Jeśli będzie konieczna pomoc psychiatry, na pewno taką informację opiekunowie otrzymają” – zapewniła.

Anna Morawska-Borowiec podsumowała, że leki są drugim wyborem, a pierwsze kroki rodzice powinni skierować do psychologa.

Uczestnicy konferencji podkreślili także, że należy łamać stereotypy i otwarcie mówić o tym, czym jest ta choroba.

Aktor Piotr Zelt, jeden z ambasadorów ogólnopolskiej kampanii społecznej „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję”, przyznał, że w jego przypadku kluczowe było to, że to bliscy wsparli go, pomogli i skierowali do specjalisty. Zaznaczył, że „rola otoczenia jest absolutnie kluczowa” w tej chorobie, a w przypadku dzieci, to rodzice pełnią właśnie taką rolę pełnią.

Zwrócił uwagę też to, że cały czas w Polsce temat depresji jest bagatelizowany i lekceważony, a dorośli nie mają odpowiedniej wiedzy na ten temat. Zelt podkreślił, że w tej kampanii chodzi właśnie o to, by uświadamiać rodzicom, że muszą mieć oczy otwarte.

„Mają być świadomi tego, że dziwne zachowania, czasem irytujące, mogą mieć źródło nie w niesforności albo cechach charakteru, etapie życia, które dziecko przechodzi, ale może to być właśnie objaw depresji” – powiedział aktor.

Również sportowiec Marek Plawgo, kolejna twarz kampanii społecznej, zaakcentował rolę dorosłego we wspieraniu najmłodszych tym bardziej, że dzieci nie są w staniej odpowiednio nazwać jeszcze emocji.

„Jako dorosły jestem w stanie – nawet w takim zaawansowanym stadium tej choroby, depresji w jakiej byłem – podjąć decyzję, że coś jest nie tak i udać się do psychiatry. Dziecko tego nie zrobi. Nie będzie wiedziało, co się z nim dzieje. Dziecko nie będzie rozumiało, że to niechęć do otoczenia, do świata, być może próby samobójcze, unikanie najbliższych jest czymś, z czym powinno się pójść do specjalisty” – powiedział Plawgo.

Dlatego też w takim przypadku, to właśnie dorosły – jak zaznaczył – powinien być tym „sygnalistą”. Niejednokrotnie jednak – jak kontynuował – z powodu niewiedzy, dorośli eskalują problem i obciążają psychikę dzieci jeszcze bardziej mówiąc: „Dlaczego nie wychodzisz do dzieci?”, „znowu zawaliłeś zajęcia w szkole”.

Sportowiec podkreślił też, że największą wartością tego, że przyznał się publicznie do zmagania się z depresją – choć obawiał się zaszufladkowania – było to, że dzięki temu wiele osób odważyło się również pójść do lekarza.

„Gdy miałem o tym opowiedzieć po raz pierwszy, miałem mnóstwo obaw, że jestem sportowcem, który jest zaprogramowany na wygrywanie i jak powiem o depresji, to będę sportowcem z depresją, a nie sportowcem z medalami” – powiedział.

Uczestnicy konferencji przyznali również, że na przestrzeni ostatnich lat w społeczeństwie świadomość dotycząca depresji wzrosła, ale wciąż najważniejsze pozostaje uświadamianie, oswajanie choroby i edukowanie na jej temat. Kampania „Twarze Depresji”- ich zdaniem – rzeczywiście przynosi efekt. Każdego roku Fundacja poświęca ją innemu aspektowi tej choroby. (PAP)

 

autorka: Klaudia Torchała

Udostępnij:

Magdalena Targańska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

sześć − pięć =