Karol KwiatkowskiPonad 120 tys. zgonów nadliczbowych. Skąd się wzięły?

Karol Kwiatkowski15 czerwca, 20217 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

W 2020 r. względem 2019 r. odnotowano 67 tys. zgonów więcej – czytamy w informacji resortu zdrowia o zgonach nadliczbowych w Polsce w 2020 roku i o ich wzroście w stosunku do lat 2016-2019. Z wstępnych danych GUS wynika, że w pierwszych 19 tygodniach 2021 roku liczba zgonów była wyższa niż w pierwszych 19 tygodniach 2020 r. o 52 228. 

Wyjaśnijmy pojęcie „zgonów nadliczowych”, to różnica między liczbą zgonów w danym okresie a średnią liczbą zgonów w tym okresie w ciągu ostatnich lat. Jeśli liczba zgonów nadliczbowych przekracza wartość z lat poprzednich skorygowana o pewien efekt starzenia się społeczeństwa (według szacunków Eurostatu ten efekt dla roku 2020 to było ok. 5 tys.), to znaczy, że jakiś czynnik powoduje zwiększąną śmiertelność. Wystarczy ustalić jaki to czynnik. Brzmi prosto, ale w polskiej rzeczywistości tak nie jest.

Przypomnijmy, że największa liczba zgonów nadliczbowych pojawiła się w Polsce jesienią 2020 r., między październikiem a grudniem, w tym okresie zanotowano 94 proc. nadwyżki liczby zgonów w porównaniu do 2019 roku. To ogromny przyrost. Największa śmiertelność od II wojny światowej.

W 2020 r. umarło „dodatkowo” prawie 70 tys. Polaków, co oznacza, że z powierzchni ziemi zniknęło takie miasto jak Piła, czy Inowrocław lub dwa Sopoty. W 2021 r. do tej pory zanotowano ponad 50 tys. nadmiarowych zgonów, czyli umarła cała Biała Podlaska lub Ostrołęka. Łącznie, w sezonie 2020/2021, umarł Gorzów Wielkopolski lub Opole.

Według Ministerstwa Zdrowia, główną przyczyną nadmiarowych zgonów jest pandemia.

– Podchodziliśmy bardzo swobodnie do stanu swojego zdrowia: baliśmy się bardziej szpitala niż COVID-19. Pacjenci leczyli się sami w domach i kiedy saturacja spadała do poziomu 90-93 proc., a niejednokrotnie nawet niżej, pacjenci trafiali do szpitala prosto pod respirator – tak rzecznik prasowy MZ, Wojciech Andrusiewicz, wyjaśniał nadmiarowe zgony.

Dr Paweł Basiukiewicz, kardiolog, specjalisty chorób wewnętrznych i kierownika Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego Szpitala Zachodniego w Grodzisku Mazowieckim, jest autorem raportu „Ani jednej łzy. Ochrona zdrowia w pandemii”. Basiukiewicz wskazuje w raporcie na możliwe przyczyny prawie 70 tys. nadmiarowych zgonów. Jednak jak sam zaznacza jest to spojrzenie subiektywne.

Jednym z problemów, na które wskazuje Basiukiewicz jest „nadreakcja na pojawienie się wirusa” oraz „Stosowane w ochronie zdrowia nadzwyczajne procedury izolacyjne, dezynfekcyjne, zabezpieczające przed możliwością zakażenia doprowadzają do zaniedbań na polu diagnostyki i leczenia zarówno chorych na 'COVID', jak i 'nonCOVID'”.

Za wszelką cenę hamujemy transmisję koronawirusa, ale to nic nie daje. Nasze działania nie przeszkadzają mu w rozprzestrzenianiu się

– stwierdza Basiukiewicz.

Ciekawe jest to, co Polacy sądzą na temat przyczyn tych nadmiarowych zgonow. Uczestników sondażu SW Research dla rp.pl zapytano co – ich zdaniem – jest przyczyną dużej liczby tzw. zgonów nadliczbowych w Polsce w 2020 r. i w pierwszych miesiącach 2021 roku.

41,6 proc. ankietowanych wskazuje, iż jest to spowodowane zakażeniami koronawirusem oraz ograniczeniem dostępu do systemu ochrony zdrowia w związku z epidemią, natomiast 30 proc. badanych jest zdania, iż jest to efektem ograniczenia dostępu do systemu ochrony zdrowia w związku z epidemią – czytamy w Rzeczpospolitej.

Zdaniem 11,9 proc. respondentów jest to efekt zakażeń koronawirusem. 4,2 proc. ankietowanych uważa, że do wzrostu liczby zgonów w Polsce nie przyczynił się żaden z tych czynników. 12,3 proc. respondentów nie ma zdania w tej sprawie.

Ciężko gdziekolwiek znaleźć wnioski resortu zdrowia na temat liczby nadmiarowych zgonów. Ich najzwyczajniej w świecie nie ma. Czy Adam Niedzielski podjął jakiekolwiek kroki, aby tę straszną liczbę ograniczyć? Nic mi na ten temat nie wiadomo.

Bez takich wniosków ciężko planować, a robi to MZ, odbudowę ochrony zdrowia. Samo zniesienie limitów na wizyty u specjalistów nic nie da. Czy od 1 lipca, data rozpoczęcia zniesienia limitów, kolejki nagle znikną? Na miły Bóg, nie! Jest to nierealne i utopijne.

Powiedzmy z całą stanowczością nie można planować odbudowy ochrony zdrowia nie znając relanych przyczyn nadmiarowej liczby zgonów. Bez takiej głębokiej i rzetelnej analizy jest to po prostu niemożliwe.

(PAP, Rzeczpospolita, Eurostat)

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

12 + czternaście =