Jagoda RumniakGreenwashing i jego czarna strona

Jagoda Rumniak5 maja, 20215 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Ostatnie dwadzieścia lat ukazało wyraźny wzrost liczby osób, wykazujących proekologiczne zachowania w swoim życiu codziennym. Dzięki licznym komunikatom w mediach społecznościowych bądź reklamach, na wartości zdecydowanie zyskały takie hasła jak: „ECO”, „BIO”, „GREEN”.

Bycie „ECO” stało się bardzo popularnym i atrakcyjnym sposobem na wyrażanie siebie. Zauważyły to, a także precyzyjnie wykorzystały, liczne firmy i branże. Wiele marek zawzięcie rywalizuje ze sobą, stosując odpowiedni marketing, aby ukazać ekologię jako jedną z ich nadrzędnych wartości! Jednak czy wszystkie działania przedsiębiorstw, zmierzające do ukazani ich w „zielonym” świetle są fair?

„Greenwashing” to szczególne zjawisko, które polega na stwarzaniu przez firmy złudzeń o ich ekologicznych aspektach w produkcji dóbr lub aktywnościach zawodowych. Przedsiębiorcy są świadomi ogromnego znaczenia, jakie w ostatnich latach zyskało wspólne dbanie o środowisko. Są zatem skłonni utożsamiać się z ekologią, aby poszerzyć grono swoich potencjalnych klientów, tym samym zwiększając własne zyski. Jak się okazało, wiele firm dąży do prezentowania swojego BIO-wizerunku w sposób nie do końca uczciwy, jak mogłoby to się wizualnie wydawać na pierwszy rzut oka.

Hotele od wielu lat stosują sprytny myk, który zarówno jest dla nich sprzyjający ekonomicznie, jak i cieszy się dużą sympatią wśród gości hotelowych – ręczniki. Hotele apelują o wielokrotne używanie ręczników pokojowych, aby zaoszczędzić średnie zużycie wody i przyczynić się do ochrony naszej planety. Tymczasem, dany manewr faktycznie przyczynia się do owocnego oszczędzania, jednak czy chodzi tu wyłącznie o wodę?

Innym przejawem greenwashingu jest stosowanie faktycznych wyolbrzymień tych cech produktu, które są szczególnie korzystne z perspektywy proekologicznych oczekiwań konsumentów. Niemalże każdy z nas, mógł zetknąć się z wielkimi, pogrubionymi napisami na etykiecie produktu np. kosmetyków typu: „naturalny”, „love beauty & planet”, „natural”. Tymczasem, informacje o obecności szkodliwych dla środowiska czynników są przy tym w miarę możliwości ukrywane w cieniu podkreślonych pozytywów.

Kolejnym chwytem jest stosowanie odpowiednich stwierdzeń, które odzwierciedlają bycie ECO jako wielką, zaszczytną zaletę. Firmy stosują chociażby hasła: „Dziękujemy, że razem z nami dbasz o naturę”, „Dzięki Tobie, kondycja naszego środowiska ulega poprawie”. Słysząc takie komunikaty, jesteśmy przekonani, że kupując dany produkt czynimy prawidłowo i słusznie, w zgodzie z naturą.

Greenwashing pomimo swojej subiektywności i ukrytych motywów może nieść ze sobą jednak wiele zalet, tak jak w przytoczonym powyżej przykładzie z ręcznikami hotelowymi. Jeśli jednak my jako konsumenci chcemy przyczyniać się w jak największym stopniu do faktycznego dbania o środowisko powinniśmy dokładnie weryfikować produkty/marki, którym chcemy odpowiedzialnie zaufać. Greenwashing może być bliżej niż myślimy!

 

Felietony i komentarze nie zawsze odzwierciedlają poglądy i opinie redakcji.

Udostępnij:

Jagoda Rumniak

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

three × three =