KomentarzePolskaPomyłki w szczepieniach nie są groźne? Dr Grzesiowski wie lepiej niż producenci

Paweł Skutecki10 marca, 202116 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

W ostatnich dniach i tygodniach ujawnia się coraz więcej pomyłek. Szczepień osób, którym podano szczepionkę niezgodnie z zaleceniami producentów, a właściwie – wbrew ich kategorycznym zaleceniom. I jak zwykle Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady lekarskiej do walki z COVID-19 wie lepiej niż Pfizer czy AstraZeneca, co jest bezpieczne, a co nie jest. 

Doktor Grzesiowski zabłysnął już twierdzeniami, że wstrząs anafilaktyczny nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia, czy że szczepionka nie da skutków ubocznych po latach. W obu przypadkach producenci mówią co innego: wstrząs JEST przeciwwskazaniem, a jakie będą długofalowe, odsunięte w czasie skutki szczepienia tego nie wie nikt. Oprócz doktora Grzesiowskiego, rzecz jasna. 

Teraz pupilek mediów i rządu udzielił wywiadu redakcji „Rynku Zdrowia”. I nie byłby sobą, gdyby nie sypnął garścią kolejnych „grzesiowin”, jak są nazywane w środowisku jego oryginalne, a całkowicie pozbawione podstaw naukowych i logicznych bon moty. Chodzi przede wszystkim o sytuację, kiedy ktoś dostaje pierwszą dawkę szczepienia produktem Pfizera. Potem z jakiegoś powodu druga dawka zostaje przesunięta. Kiedy wreszcie dochodzi do skutku, osoba ta otrzymuje produkt AstraZenaca, czyli w efekcie zostaje zaszczepiona dwoma różnymi produktami – co wszyscy producenci obecnych na polskim rynku szczepionek przeciwko COVID-19 stanowczo odradzają. Pamiętajmy, że producenci w trzech fazach wciąż przecież niedokończonych badań klinicznych nie tylko nie sprawdzali interakcji swoich produktów z innymi lekami, ale również i konkurencyjnymi szczepionkami. Przykładowo w charakterystyce produktu leczniczego Comirnaty (szczepionka Pfizera) czytamy tak: „Nie ma dostępnych danych dotyczących możliwości zamiennego stosowania produktu leczniczego Comirnaty z innymi szczepionkami przeciw COVID-19 w celu ukończenia cyklu szczepienia. Osoby, które otrzymały pierwszą dawkę produktu leczniczego Comirnaty powinny otrzymać drugą dawkę produktu leczniczego Comirnaty, aby ukończyć cykl szczepienia”.

I teraz wchodzi na scenę doktor Grzesiowski. Cały na biało. I mówi: „Takich błędów jest zdecydowanie więcej. Dotyczą one sytuacji, gdy ktoś dostał pierwszą dawkę szczepionki Pfizera, a potem jako drugą dawkę otrzymał AstraZeneca. Takie błędy są wynikiem nieustannych zmian w dostawach szczepionek, dużej nerwowości związanej z kolejką pod gabinetem oraz niezbyt przyjaznej aplikacji gabinet.gov.pl gdzie nie da się łatwo sprawdzić, jaką szczepionkę pacjent otrzymał, a to powinno automatycznie wyskakiwać na ekranie. Sam konsultowałem takie przypadki. Na szczęście taki błąd nie powoduje zagrożenia dla pacjenta ani w zakresie negatywnych skutków zdrowotnych ani upośledzenia odpowiedzi poszczepiennej”. 

Naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego doktor Grzesiowski wciąż nie pojawia się na giełdzie nagrody Nobla albo przynajmniej Złotej Kuli, bo on wie, jest całkowicie pewny czegoś, czego jeszcze nikt nie zbadał! I co najlepsze, jest tego całkowicie świadomy. „Skutki zdrowotne takiej pomyłki są żadne, ponieważ obie szczepionki są skuteczne i bezpieczne. Oczywiście na razie, nie mamy twardych danych dotyczących efektywności wymiennego stosowania tych szczepionek, ale to nie znaczy, że ich działanie będzie antagonistyczne. Obecnie firma AstraZeneca prowadzi badania w tym kierunku sprawdzając, czy można różne szczepionki między sobą zamieniać” – powiedział redakcji „Rynku Zdrowia”. 

Po co więc koncerny wydają miliony dolarów na zbadanie czegoś, co jest a priori oczywiste dla doktora Grzesiowskiego? Po co potem polski rząd wydaje rekomendacje, które tylko utrudniają życie podawaczom szczepionek? Trudno powiedzieć. „Oczywiście takie zdarzenie nie powinno mieć miejsca. To pomyłka, ale nie ma ona wpływu na bezpieczeństwo czy skuteczność” – uświadamia świat nauki doktor Grzesiowski. 

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Jeden Komentarz

  • Joanna

    10 marca, 2021 at 9:50 am

    „Obecnie firma AstraZeneca prowadzi badania w tym kierunku sprawdzając, czy można różne szczepionki między sobą zamieniać””. Myślę, że o to chodzi. Ten doktorek dobrze wie, że te badania są prowadzone w Polsce. Tylko nazywane są „pomyłkami”.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

9 + osiemnaście =